Anna Zglińska, Michał Jakubaszek i Piotr Lenkiewicz byli gośćmi Grzegorza Giedrysa w najnowszej odsłonie programu Pytania o Toruń. Wśród poruszonych tematów znalazły się: sprawa Tomasza Lenza oraz jej wpływ na politykę w naszym mieście i całym regionie, statystyczny rozwód Torunia i Bydgoszczy, a także protest przeciwników zmian w szkołach i przedszkolach.
Grzegorz Giedrys: Pierwszy temat, który zaproponowałem na dzisiejsze podsumowanie to jest wykluczenie z Platformy Obywatelskiej senatora Tomasza Lenza. Bardzo ciekawą myśl w swoim podcaście politycznym sprzedał Piotr Witwicki, dziennikarz Polsatu, który zadał podobno regionalnym działaczom Koalicji Obywatelskiej pytanie, czego będzie Wam żal po odejściu Tomasza Lenza z Platformy Obywatelskiej. Ja chciałbym to pytanie też Wam zadać. Czego będzie żal? To zacznijmy może od Anny.
Anna Zglińska: Ten serial to już się powinien chyba skończyć. Oglądałam pierwszą serię, była ciekawa. Druga była trochę smutna, w szczególności dla szpitala. Widzę, że trzecią kręcą, jeśli chodzi o wybory. Swoje porcje chipsów przy tym serialu politycznym obejrzałam. Nie planuję kontynuacji. Nie ma to żadnego znaczenia, jeśli chodzi o życie mieszkańców Torunia i regionu, czy ten czy inny polityk będzie w strukturach Platformy Obywatelskiej prezesem, szefem, sekretarzem. To nie ma znaczenia. Znaczenie mają zupełnie inne sprawy dla mieszkańców. Może to, czego ta afera dotyczyła, czyli służby zdrowia, kolejek w szpitalach, prawa dzieci do prywatności, Ustawy Kamilkowej, bo tutaj też doszło do rażących naruszeń ze strony rodziców. To ma znaczenie, ale czy to będzie Lenz, czy to będzie Krupecki, czy to będzie ktokolwiek inny, to nie ma dla mieszkańców Torunia żadnego znaczenia.
Michał Jakubaszek: No cóż, Polacy mogli oglądać przez trzy tygodnie kolejne odcinki tego serialu brazylijskiego z senatorem Tomaszem Lenzem w roli głównej. I faktycznie one, te kolejne odcinki rozpalały wyobraźnię. Mnie urzekło najbardziej w tym wszystkim to, że pierwszym i chyba ostatnim obrońcą senatora Tomasza Lenza była osoba o nieposzlakowanej opinii, osoba o krystalicznym życiorysie, senator Tomasz Grodzki, prawda? Osoba, o której można by było wiele powiedzieć, ale ja to oczywiście mówię z ironią, bo człowiek, który ma wyjątkowo kiepską reputację, nad którą zawisły zarzuty związane z łapówkarstwem, zarzuty, które nie są postawione formalnie tylko i wyłącznie dlatego, że koledzy z Koalicji Obywatelskiej z Senatu bronią go przed uchyleniem immunitetu. I to było takie bardzo symboliczne. To była kwintesencja, można powiedzieć, tego środowiska, które niestety dominuje w szeregach Koalicji Obywatelskiej. Swój bronił swojego do końca, do momentu, dopóki sondaże, które zostały przeprowadzone przez jedną z pracowni badań opinii publicznej nie pokazały, że nawet środowisko, czyli wyborcy, nie pochwalają tego zachowania senatora Lenza. Co więcej, bardzo krytycznie się odnoszą do tego, co się wydarzyło. Jak z tymi wynikami sondaży zapoznał się premier Donald Tusk, to, jak to PR-owcy jego mówią, musiał się wściec i się wściekł. I wtedy wszyscy Polacy usłyszeli po trzech czy po czterech tygodniach, że Donald Tusk się wściekł i podjął decyzję, aby prezydium partii usunęło pana senatora Lenza z Koalicji Obywatelskiej. Co nie oznacza, że nie będzie startował w kolejnych wyborach, bo już z taką sytuacją mieliśmy do czynienia, kiedy Donald Tusk powiedział, że senator Lenz nie znajdzie się na listach wyborczych.
Grzegorz Giedrys: Do Sejmu
Michał Jakubaszek: Jak się okazało później do Sejmu, ale znalazł się na liście wyborczej do Senatu Koalicji Obywatelskiej. A przypomnę, że wtedy senator Lenz kwestionował w ogóle zasadność funkcjonowania systemu świadczenia wychowawczego 500+, teraz 800+. Więc serial na chwilę został wstrzymany. Te odcinki, póki co rozgrywają się już nie bezpośrednio w łonie Koalicji Obywatelskiej, ale cały czas temat powraca w różnych odsłonach, chociażby związanych z tym, że szpital i samorząd Aleksandrowa Kujawskiego będą musieli płacić naprawdę wysoką karę, rzędu stu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Co rusz słyszymy o nowych odsłonach związanych z tym, jak ta partia funkcjonuje w województwie kujawsko-pomorskim. No i będzie i już rezonuje to na relacje toruńsko-bydgoskie, bo słyszymy o konsekwencjach z tym związanych, czyli o konieczności wyboru nowego przewodniczącego regionu Koalicji Obywatelskiej. Słyszymy o tym, jakie kroki podejmuje wojewoda bydgoski, który coraz bardziej jest ośmielony tą słabszą pozycją Koalicji Obywatelskiej w części toruńskiej. No i myślę, że to akurat będzie bardzo mocno uderzało w tą część naszego województwa, czyli w Toruń i jego mieszkańców.
Grzegorz Giedrys: Piotrze?
Piotr Lenkiewicz: No skoro już tak się trzymamy tej nomenklatury serialowej, to był wątpliwej jakości serial. Ja tutaj nie mam z tym problemu, żeby o tym powiedzieć, bo nie byłem osobą, która gdzieś strasznie tutaj broniła senatora. Czekałem grzecznie na wyniki z kontroli, jeżeli chodzi o NFZ. Ale oczywiście cieszę się, że ten serial już gdzieś dobiegł końca. Ja mam nadzieję, że tutaj już nie będzie remake'u tego serialu, chociaż ja znam też inne seriale, które trwają bardzo długo. No i to chociażby serial związany z ministrem Ziobrą czy Romanowskim. I tutaj Michał powiedział o tym, że koledzy z partii bronili gdzieś Tomka. No to też trzeba przyznać, że w waszej formacji to bronienie ukrywających się nowych korespondentów TV Republika, przynajmniej jednego, jest też godne podziwu. Ja to mówię z pełnym szacunkiem, bo naprawdę podziwiam sposób, w jaki do upadłego tutaj jest to bronione. Ale wracając do meritum, to takie są konsekwencje tego, jak się podejmuje jakieś decyzje w sposób nieprzemyślany. Gdzieś jako też rodzic pewnie jestem w stanie zrozumieć tutaj jakąś inspirację pana senatora, ale zostało to wszystko w sposób naprawdę źle zrobiony. Naprawdę chyba czasem już nawet nie ma sensu się nad tym pastwić. Nie byłbym aż takim tutaj defetystą, jeżeli chodzi o jakieś takie formalne przełożenie tego konfliktu wewnątrz, jakby nie patrzeć w partii - bo tutaj mówimy po prostu o partii - na pozycję Torunia.
To tylko część naszego programu. Całość możesz obejrzeć i wysłuchać poniżej.
Autor: Grzegorz Giedrys
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To tylko statystyczne, oddzielne pokazanie potencjału obu miast ,sumować zawsze można.
I bardzo dobrze się stało że Bydgoszcz odłączyła się od Torunia.Teraz czekam na reakcję toruńskich włodarzy,niech pokażą że Bydgoszcz zrobiła źle i poprą to przykładami.I obawiam się że że nie znajdą argumentów bo Toruń trochę a może i nie trochę hamował rozwój Bydgoszczy porównując oba miasta aż czara goryczy się przelała...Jeśli chodzi o gospodarkę,oświatę,służbę zdrowia,rozwój komunikacji miejskiej to jesteśmy daleko w tyle...I nie ma co ukrywać że Toruń tylko "kulturą'' i turystyką stoi - miasto się nie rozwija gospodarczo,nie potrafi przyciągać ważnych inwestorów,nie stwarza możliwości rozwoju dla młodych po szkołach...To miasto robi się skansenem,zapatrzonym tylko w ''gotyk na dotyk"...Niestety.
I Toruń i Bydgoszcz to zadupia bez przyszłości. Może sie różnią detalami, ale koniec końców jeden pies.
Bydgoska gospodarka opiera się na centrach logistycznych a te można zamknąć i przenieść bardzo szybko. Poza tym niczego nie produkują, więc nie przesadzał bym z tą siłą Bydgoszczy. Bydgoszcz jest na dzień dzisiejszy znana z niczego. Toruń Grupa Neuca SA – lider na krajowym rynku dystrybucji leków do aptek. Firma zaczynała jako lokalna hurtownia (Torfarm), a dziś jest jedną z największych spółek prywatnych w Polsce. Grupa TZMO SA (Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych) – globalny producent artykułów higienicznych, kosmetycznych i wyrobów medycznych (właściciel takich marek jak Bella, Happy czy Seni). Działa w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Krajowa Grupa Spożywcza SA – państwowy koncern spożywczy i największy producent cukru w Polsce (znany z marki Polski Cukier). Thyssenkrupp Materials Poland – kluczowy dystrybutor wyrobów hutniczych i metali nieżelaznych w Polsce. Cereal Partners Poland Toruń-Pacific – producent popularnych płatków śniadaniowych (współpraca z koncernem Nestlé). Bydgoszcz Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz SA – najbardziej znany polski producent pociągów, lokomotyw i tramwajów, które jeżdżą po torach w całej Europie. Oponeo.pl SA – lider polskiego e-commerce w branży motoryzacyjnej i internetowej sprzedaży opon oraz felg. Atos Poland Global Services / Eviden – potężni gracze z sektora nowoczesnych usług biznesowych (BPO/IT), zatrudniający w mieście tysiące specjalistów. Nitro-Chem SA oraz Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 2 (WZL nr 2) – kluczowe spółki polskiego przemysłu obronnego; Nitro-Chem jest jednym z globalnych liderów w produkcji trotylu.
Pajac
Widzę,że specjalnie się umniejsza Bydgoszczy. Podam wiecie firm: Dadelo ( rowery) Unibike ( właśnie inwestuje w Zlejwsi wielkiej), Vivid Games, Hanplast, Cukiernia Sowa, Abramczyk, Grupa Immobile. W Bydgoszczy działka również takie firmy, jak : Tyco Electronica, Unilever, soxflow, boruta-zachem, Qemetica, neupack Tfkable, can-pack i wiele wiele innych. Będą dwa osobne NUTS-3 i wszystko będzie wiadomo ,gdzie jest biznes i miejsca pracy.
O kurwa nie wytrzymam....
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Właśnie czytam o odwołaniu Prezydenta Krakowa - super wiadomość.I nie chodzi o to czy był z PO,PiS czy z innej partii...Chodzi o to jak potraktował z lekceważeniem mieszkańców i dali oni temu wyraz w odwołaniu go ze stanowiska.Mówi to coś panu, panie Gulewski? Więcej pieniędzy na Camerimage z pieniędzy mieszkańców bez ich zgody, więcej takich potworków jak ten kawałek Staromostowej co go nie możecie oddać do użytku bo chyba nie do końca wszystko zostało zbudowane jak było w projekcie i odbiór się opóźnia ,więcej przeciągających się remontów i obiecanek o coraz to nowych strefach inwestycyjnych i nic z tego nie wynika (a 2 lata rządów minęło)...Więcej obiecanek o tramwaju na lewobrzeże i nowych mostach...A kiedyś też o ile pamiętam mówił Pan że Toruń też w przyszłości będzie musiał mieć coś podobnego do SCT,bo wszystkie większe miasta będą musiały...Niech to da Panu do myślenia...
Partie polityczne powinny być odsunięte od wyborów samorządowych.
Referendum wzorem Krakowa załatwi sprawę.
Problem Torunia to ogromne zadłużenie zostawione po Zaleskim ,który nie słuchał mieszkańców. Gulewski przejął schedę i dalej chce marnować pieniądze na Camerimage. A Brzydgoszcz jest zapiziała dwa miasta jedno lepsze od drugiego szkoda słów.
mieszkancy torunia przez 20 lat glosowali na towarzysza a ten ich nie sluchal...mieszkancy torunia sa jak muchy...miliony much ciagna do gowna, miliony much nie moga sie mylic!!!
REFERENDUM !!! ODWOŁAĆ GULEWSKIEGO !!!
Sztuczne pompowanie lokalnych bolszewików z planktonu razemowego jest żałosne. Wieksze poparcie ma chyba psl
Zasadniczo problem tej debaty polega na jej niskim poziomie merytorycznym. To można przyznać z ubolewaniem. Nie można bowiem sprowadzać kwestii dyskusji na temat zjawisk obrazujących patologię władzy do chipsów i serialowych analogii. To akurat jest porównanie skandaliczne. Czy mieszkańców interesuje taki czy inny układ towarzyski samych uczestników debaty publicznej? Poklepywanie po ramieniu, wyrażanie się w sposób autorytatywny bez rzeczywistego posiadania statusu autorytetu - a może osobiste sukcesy upartyjnienia wypowiedzi i próby realizacji kariery politycznej na Wiejskiej? Tak to niestety wygląda - a skoro wybory niemal za miedzą - to może właśnie o to chodzi w owym społecznictwie, którego nie dostrzegam. Spłycanie języka debaty to jedna z najbardziej szkodliwych patologii systemu politycznego. To może warto wyjaśnić Słuchaczom na czym polega ta sprawa i zadać analogiczne pytanie. O czym mówi nam sprawa Tomasza Lenza? Otóż prominentny polityk korzystać miał ze znajomości i bycia prominentnym politykiem, aby bliska mu osoba - w tym przypadku jego syn - mógł mieć wykonany zabieg w szpitalu poza "kolejką" i standardową procedurą medyczną. Co to oznacza? Potencjalne złamanie szeregu przepisów prawa. Nie chodzi bynajmniej o ustawę kamilkową wprost - a brak wiedzy "ekspertki" jest niestety zwyczajnie smutny. To niestety nie jest pierwsza taka wypowiedź - dlatego należy zwyczajnie ją sprostować. Polityczne ple ple nie jest bowiem ani eksperckie - ani tym bardziej publicystyczne. Być może to zwyczajnie zasłona dymna dla braku szerszych rozważań? Nie należy jednak atakować ad personam - a edukować i wyjaśniać. A zatem do meritum. Poza oficjalnym systemem NFZ doszło do wykonania świadczenia - co może być naruszeniem Ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Za przeprowadzenie zabiegu zapłacili bowiem czekający w kolejkach podatnicy. Co więcej - pominięto procedurę przyjęcia - a co za tym idzie - również przepisy sanitarno-epidemiologiczne. Nie doszło również do prawidłowego rozliczenia świadczenia - a to ostatnie wykonano za pośrednictwem personelu pełniącego dyżur - a zatem opłaconego ze środków publicznych. A zatem słuchacze finansujący ze swoich podatków NFZ również za to zapłacili. To jednak dopiero początek. Naruszono zapewne także przepisy dotyczące sporządzania i prowadzenia dokumentacji medycznej. Być może dokonano wpisów po czasie - co oznaczałoby fałszowanie dokumentacji medycznej - "doklejając" rzekomo zagubioną stronę raportów medycznych - co powoduje uśmiech politowania. Nierzetelne prowadzenie dokumentacji medycznej jest bowiem naruszeniem ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, rozporządzeń o dokumentacji medycznej, a potencjalnie także art. 271 kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy w dokumentacji), jeśli faktycznie takie wpisy byłyby fałszowane. Naruszono również przepisy organizacyjne dotyczące dyżurów lekarskich. Sam NFZ wskazał, że jedyni lekarze dyżurni na chirurgii i anestezjologii wykonywali w tym czasie świadczenie poza systemem publicznym. Tym samym doszło także do potencjalnego naruszenia obowiązku zapewnienia całodobowej opieki, zagrożenia ciągłości zabezpieczenia oddziałów szpitalnych i nie tylko. Kwestią otwartą pozostaje bowiem czy ingerencja Pana Lenza doprowadziła też do naruszenia zasad równego dostępu do świadczeń zdrowotnych i pominięcie bezpiecznej - standardowej ścieżki kwalifikacji. A to już zarzut ciężkiego kalibru - mogącego naruszać konstytucyjną zasadę równego dostępu do świadczeń zdrowotnych oraz przepisy organizacyjne NFZ. I teraz wracając do Pani Zglińskiej i jej chipsów (zdaje się, że była już polityk od sałatek - teraz mamy mieć lokalnie taką od chipsów i seriali ???) - czy w takim razie tak rażące zaniedbanie i wpływy na poziomie lokalnym - nie są nierównością społeczną, nie łączą się z patologiami władzy, które należy piętnować - i czy faktycznie zmiana takiego polityka i jego skompromitowanie - nie jest właściwą ceną za przekroczenie zasad współżycia społecznego przez polityków - i nie powinna być przez rzekomą wrażliwość lewicową szczególnie podkreślana? Co więcej - przecież w tej sprawie doszło również do potencjalnego ujawnienia tajemnicy lekarskiej lub danych medycznych - to wątek badany przez prokuraturę, która musi odpowiedzieć na pytanie kto i w jakim zakresie ujawniał informacje o zabiegu małoletniego. Jaki jest efekt sprawy? Szpital - a zatem również podatnicy - musi zapłacić 134 tysiące złotych kary. Być może zatem chętnie pieniądze podatników wydaje się na chipsy i seriale - ale należy o tym wiedzieć - a w debacie publicznej mówić i piętnować. Szpital ma też negatywną ocenę NFZ - co przekłada się na dostępność świadczeń medycznych. Podczas zabiegu znajomy lekarz działał jako osoba nieuprawniona do obecności tam - a to kolejny zarzut. Sugeruję zatem milczeć w kwestiach w których nie ma się niczego merytorycznego do powiedzenia - oraz korzystać z wiedzy - nie zaś z przekazów dnia, niezweryfikowanych opinii czy dziennikarstwa II sortu realizowanego w warunkach domowych. A Zapraszającemu życzyć można ekspertów - zamiast chipsów i seriali
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Komentarz jest jak wypowiedź na antenie - całkowicie pozbawiony sensu i żenujący. Ot - poranne strumienie świadomości z wyłącznością na "ja tak uważam i ja mam rację". Być może właśnie z tego powodu niska jakość życia politycznego miasta przekłada się na rosnące pokłady bylejakości. Przykro, że te wypowiedzi są na serio i obrazować mogą wiedzę wątpliwych ekspertów i lokalnych liderów w ich politycznej drodze do przysłowiowego żłoba. Na cudzych plecach, byle się dopchać, bez etyki i zasad, bez skrępowania. Wstyd, komentarz przesłany do kopalniażaluiwstydu.pl - tam jego miejsce - poleży sobie z ekspertami od chipsów...Będą dalej wzbudzać śmiech i politowanie
Czytam to wszystko i naszła mnie taka refleksja... zjadłbym se dobrego bigosu... A pozniej se pierdł... Dziekuje se za uwagę
Raz żem był w bydgoszczu i widziałem babę z wielkimi bimbałami..W toruniu wiele lat i nigdy takich bimbałów tu nie zauważyłem. W Bydgoszczu maja tez operę.. no normalnie u mnie 3/4 rubinkowa marzy zeby se do opery iść xd
Jo, ja lubię duże bimbały ..
To tylko statystyczne, oddzielne pokazanie potencjału obu miast ,sumować zawsze można.
I bardzo dobrze się stało że Bydgoszcz odłączyła się od Torunia.Teraz czekam na reakcję toruńskich włodarzy,niech pokażą że Bydgoszcz zrobiła źle i poprą to przykładami.I obawiam się że że nie znajdą argumentów bo Toruń trochę a może i nie trochę hamował rozwój Bydgoszczy porównując oba miasta aż czara goryczy się przelała...Jeśli chodzi o gospodarkę,oświatę,służbę zdrowia,rozwój komunikacji miejskiej to jesteśmy daleko w tyle...I nie ma co ukrywać że Toruń tylko "kulturą'' i turystyką stoi - miasto się nie rozwija gospodarczo,nie potrafi przyciągać ważnych inwestorów,nie stwarza możliwości rozwoju dla młodych po szkołach...To miasto robi się skansenem,zapatrzonym tylko w ''gotyk na dotyk"...Niestety.
I Toruń i Bydgoszcz to zadupia bez przyszłości. Może sie różnią detalami, ale koniec końców jeden pies.