Jaka jest polityka architektoniczna Torunia? Czy takowa w ogóle istnieje? Jaką funkcję pełni Architekt Miejski? Czy dobrze sprawuje swoją funkcję? Czy posiada realny wpływ na to, co się w tym zakresie dzieje w naszym mieście? Pytań jest wiele, wiele jest też wątpliwości.
Wydaje się, że współczesna architektura miasta pozostawia sporo do życzenia. Proszę popatrzyć. Przeróżne plomby, dobudówki na istniejących już, starych osiedlach mieszkaniowych. Proszę popatrzeć na zagęszczenie towarzyszące nowo wybudowanym osiedlom mieszkaniowym. Proszę zauważyć jak często tejże zabudowie towarzyszy ogólny chaos, brak stylu i brak harmonii. Jak bardzo nie pasują do siebie budynki na określonym osiedlu czy kwartale ulic. Dlaczego miejscowe plany nie uwzględniają podstawowych parametrów, takich jak większe odległości od budynków, uwzględnienie podobnego stylu architektonicznego na określonym obszarze, nawiązanie do istniejącej historycznej zabudowy danego przedmieścia, czy chociażby uwzględnienie podobnego koloru budynków na określonym obszarze, czy kwartale ulic.
Niby proste i nawet oczywiste, ale w zadziwiający sposób trudne do zrealizowania w praktyce. Może po prostu nie ma osoby, która byłby za to odpowiedzialna. Zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest Architekt Miejski? Przecież nie jest to funkcja tylko reprezentacyjna. Posada tego typu wiąże się z konkretnymi działaniami w zakresie architektury, planowania przestrzennego, wypracowania odpowiedniego stylu funkcjonowania miasta. Można mieć nieodparte wrażenie, że obecnie realizowane budownictwo, to w dużej części przypadkowa i chaotyczna architektura. Najgorzej pod tym względem wygląda chyba styl nowych budynków na istniejących już osiedlach mieszkaniowych. Tak zwane plomby, powciskane w każdą wolną przestrzeń, nie posiadające często żadnych miejsc parkingowych. Nowe budynki zachodzące na istniejącą zabudowę, całkowicie nie pasujące stylem do wcześniej wybudowanych obiektów.
Przykład takiej architektury to Jakubskie Przedmieście. Mnóstwo starych budynków i mnóstwo nowych. Nowych, ale każdy w innym stylu, innym kolorze, w innym charakterze. Szkoda, naprawdę szkoda, bo ten bałagan zostanie z nami na lata… Podobny charakter ma niestety i Przedmieście Bydgoskie. Najstarsze z toruńskich przedmieść, darzone przez wielu mieszkańców naszego miasta ogromnym sentymentem. Tylko czy aby słusznie? Uważam, że jego historyczna zabudowa została zniszczona brakiem odpowiedniego nadzoru architektonicznego. Cała masa tandetnych bloków, część jeszcze z czasów PRL, ale co gorsze, większość niestety wybudowanych zostało w ostatnich 20-30 latach. Rzadko można spotkać ciekawe, nowoczesne realizacje, stylem nawiązujące do historycznej zabudowy tego miejsca.
Niestety, ale duża część zabytkowych kamienic Bydgoskiego Przedmieścia jest w fatalnym stanie, przez lata niedofinansowane, nieremontowane, popadają w ruinę, a ich walory architektoniczne przechodzą bezpowrotnie do historii. Trudno też, i na trzecim historycznym przedmieściu, czyli Przedmieściu Chełmińskim doszukać się jakiejś myśli architektonicznej, wizji zagospodarowania przestrzennego. Wyburzona została w ostatnich 20 latach ogromna liczba domów z tzw. Pruskiego Muru. Może nie były to jakieś bardzo reprezentacyjne budynki, tyle że w miejsce tychże, powstały w przeważającej ilości także bardzo przypadkowe budynki.
Jeżeli chodzi o nowe osiedla. Może wygląda to jakoś lepiej, ale mam wrażenie, że w bardzo dużej mierze zależy to od woli dewelopera. Osiedle Sztuk Pięknych to przykład spójnej, logicznej koncepcji. Dobrze prezentuje się jako całość i nawet jeśli wydaje się, że jest tam ciasno, to docenić należy ładny, estetyczny, harmonijny projekt tego osiedla. Generalnie nieźle prezentuje się osiedle JAR. Deweloperzy budują bloki na większych działkach, są większe odległości pomiędzy blokami. Bloki na poszczególnych kwartałach są w miarę estetyczne, w jednakowym stylu architektonicznym, tworząc, można powiedzieć takie mini osiedla.
Przeciwny biegun to osiedle przy ulicy Sobieskiego tzw. Słoneczne Tarasy. Kompletny architektoniczny chaos. Układ boków przypadkowy, ciasne uliczki, bloki niespójne architektonicznie, każdy inny, nie pasujące do siebie kolory elewacji. Bloki na tym osiedlu budowały 3 różne firmy deweloperskie. Każda budowała tak, jak chciała, i to niestety widać. Dodatkowo na tym terenie było już kilka bloków wybudowanych jakiś czas wcześniej. Nic do siebie nie pasuje. Ktoś jednak powinien sprawować nadzór architektoniczny, ktoś wydaje pozwolenia na budowę. Jest chyba jakiś plan zagospodarowania przestrzennego, a przynajmniej powinien być.
Wydaje się, iż dużo większy nacisk powinien zostać położony w zakresie architektury użyteczności publicznej. Duże, reprezentacyjne obiekty, budowane z myślą o wieloletnim przeznaczeniu, kształtują w bardzo istotny sposób krajobraz architektoniczny miasta. Niestety, zbyt często obiekty te, ani specjalnie harmonizują z klimatem miasta, ani nie stanowią jego wizytówki. Proszę zauważyć, jak wiele obiektów wybudowanych w ostatnich kilkunastu latach, po prostu szpeci swoim wyglądem. Takie budynki jak Cinema City, CSW, Od Nowa po modernizacji, Centrum Handlowe Copernicus, Hotel B&B, węzeł przesiadkowy przy Dworcu Miasto ze słynną "kładką" nad torami, praktycznie albo kaleczą architekturę miasta, albo nic specjalnie nowego do tej architektury nie wnoszą. Hala widowiskowa przy ulicy Bema, chyba także nie jest przykładem jakiejś bardzo ciekawej architektury. Jak na obiekt o wartości ponad 100 milionów złotych, bryłę ma raczej banalną. Podobna sytuacja to nowa przystań wioślarska za hotelem Copernicus. Obiekt w takim miejscu i o takiej funkcji powinien stanowić ozdobę tego atrakcyjnego terenu. W ostatnich latach wybudowano w Polsce wiele obiektów pełniących funkcje przystani wodnych. A przecież obiekty marynistyczne, zainspirowane wodą, są inspiracją do ciekawych, nowatorskich wizji architektonicznych. Niebanalnych rozwiązań, wzbogacających przestrzeń kontaktu z naturą. Szkoda, że nie w naszym mieście.
Duże, reprezentacyjne obiekty wymagają też więcej przestrzeni. Upchnięte w ciasną, zwartą zabudowę, nie stanowią należytej ekspozycji tychże obiektów w przestrzeni miasta. Przykładem może być gmach nowego sądu, budowany aktualnie przy ulicy Warneńczyka. Abstrahując od walorów architektonicznych tego obiektu, najbardziej chyba jednak brakuje przestrzeni...
Niestety, ale nie grzeszą urodą obiekty UMK. Szkoda, bo zarówno w latach 70-tych, jak i w ostatnich 20 latach zbudowanych zostało wiele pokaźnych rozmiarów, dużych obiektów, zajmujących ważne miejsce w układzie przestrzennym miasta. Budynki te, ich architektura powinny być wizytówką zarówno Uniwersytetu, jak i naszego miasta. Zastanawiam się, który z budynków naszego UMK można by podać jako przykład nieprzeciętnej architektury? Może budynek Wydziału Sztuk Pięknych? No tak, ale to jest budynek z zupełnie innej epoki. Swoją drogą ciekawe, iż jednym z najbardziej zaniedbanych budynków UMK, to właśnie budynek Wydziału Sztuk Pięknych. Taki wydział, takie kadry… Wygląd budynku dla wydziału, o takim profilu nauczania, to chyba coś więcej, niż tylko poczucie estetyki.
Coś, czego bardzo w Toruniu brakuje, to ciekawej, nowoczesnej architektury. Są wprawdzie pozytywne przykłady. Jedna z ciekawych współczesnych budowli to Teatr Baj Pomorski przy ulicy Piernikarskiej po modernizacji. Interesująca bryła, oryginalna, nawiązująca do charakteru miejsca i chyba dobrze wpisująca się w klimat naszego Starego Miasta. Ale pozytywnych przykładów jest zdecydowanie za mało. W Toruniu brakuje wizji architektonicznej miasta, brakuje wizji zagospodarowania przestrzennego. Brakuje chyba też profesjonalnej dyskusji o architekturze miasta. Większego zaangażowania. Fachowej i specjalistycznej wiedzy w tym zakresie.
(Piotr Bieńkowski)
fot. Google Maps
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!