Szpitalne testy potwierdziły salmonellę u dzieci, które uczęszczały do jednej z prywatnych placówek w Toruniu. Służby sanitarne nadal prowadzą postępowanie mające ustalić, co było przyczyną zatrucia.
Jak już Was informowaliśmy wczoraj, w jednym z prywatnych żłobków w Toruniu służby sanitarne przeprowadziły kontrole po tym, jak dzieci uczęszczające do tej placówki miały objawy zatrucia - wymioty, biegunkę i wysoką gorączkę.
- Zgłoszenie dotyczące żłobka otrzymaliśmy w sobotę 11 lipca. Objawy zatrucia ma 35 dzieci. Do szpitala dziecięcego trafiło sześcioro. W toku kontroli pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej pobrano wymazy sanitarne zarówno w żłobku, gdzie porcjowano posiłki, jak i w firmie cateringowej, która dostarczała pożywienie do placówki - przekazał w rozmowie z ototorun.pl Łukasz Betański, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.
Badania przeprowadzone u maluchów potwierdziły, że doszło do zakażenia niebezpieczną bakterią - salmonellą. Na wyniki testów pozostałych trzeba jeszcze poczekać. Jeden z rodziców dziewczynki, która trafiła do szpitala, który skontaktował się z naszą redakcją po wczorajszym tekście, zaznaczył, że u jego córki objawy pojawiły się już przed weekendem.
- Była u nas kontrola sanepidu, zresztą poprzednią kontrolę mieliśmy półtora tygodnia temu, a jeszcze wcześniejsza dwa miesiące temu. Wszystkie te kontrole zawsze przebiegały pozytywnie, bez żadnych zastrzeżeń. Dzisiejsza kontrola też odbyła się bez zastrzeżeń - powiedziała w rozmowie z TVP Bydgoszcz dyrektor żłobka.
Dla ustalenia tego, jak doszło do zatrucia salmonellą i co było jego źródłem, najważniejsze będą wyniki pobranych do badań próbek - zarówno tych z firmy cateringowej, jak i z samego żłobka. Tym bardziej, że według najnowszych informacji objawy pojawiły się też u pracowników placówki.
Nadal trwa też postępowanie, w ramach którego pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej przeprowadzają wywiady epidemiologiczne z ponad 50 rodzicami lub opiekunami dzieci, które mogły być narażone na kontakt z bakterią. Inspektorzy nadal apelują do rodziców o czujność i natychmiastowe zgłaszanie lekarzom wszelkich niepokojących objawów. Zgodnie z najnowszymi informacjami wstępne wyniki kontroli w firmie cateringowej, nie ujawniły naruszeń. Natomiast na wyniki próbek pobranych na obecność pałeczek salmonelli będziemy musieli poczekać jeszcze kilka dni.
Autor: Arkadiusz Kobyliński
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do szkół i szpitali powinny wrócić kucharki i kucharze... te firmy kateringowe to jakiś syf
Trują dzieci od najmłodszych lat
Do szkół i szpitali powinny wrócić kucharki i kucharze... te firmy kateringowe to jakiś syf
Trują dzieci od najmłodszych lat