Spóźniony alarm? Polityk PiS uderza w szpital w Toruniu, który nadzoruje od 19 lat

Przemysław Przybylski „w związku z poważnymi zarzutami” dotyczącymi działalności Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu domaga się zwołania nadzwyczajnej sesji sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego. Problem w tym, że polityk PiS od 19 lat zasiada w radzie społecznej szpitala. Czy to możliwe, że nie wiedział o rzekomych nieprawidłowościach przed publikacjami medialnymi? Radny nie odpowiedział na nasze pytania mimo odczytania maila. – Dziwię się, że atakuje szpital, bo zasiada w radzie już od prawie 20 lat, więc domniemam, że wie o nim całkiem sporo – mówi nam osoba związana z toruńską lecznicą.

Rezydenci zgłaszają nieprawidłowości

W zeszłym tygodniu Porozumienie Rezydentów poinformowało, że podczas części dyżurów w SOR-ze w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu ma brakować tzw. lekarza systemu, czyli lekarza mającego kwalifikacje wymagane do pracy w ratownictwie medycznym. Po tych doniesieniach zareagował Narodowy Fundusz Zdrowia. Jeszcze w zeszłym tygodniu NFZ rozpoczął kontrolę w szpitalu na toruńskich Bielanach.

W minioną środę politycy PiS zorganizowali konferencję prasową pod Urzędem Marszałkowskim, który odpowiada za Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu. W jej trakcie poinformowali, że mają informacje o problemach na innych oddziałach lecznicy.

Mamy - podkreślam - sygnały dotyczące nieprawidłowości na laryngologii, ortopedii, kardiologii dziecięcej i w szpitalu dziecięcym - wyliczał radny Adrian Mól.

Do marszałka wpłynął też wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Radni PiS Adrian Mól i Michał Jakubaszek chcą wiedzieć, czy do Urzędu Marszałkowskiego trafiały wcześniej pisma, skargi, sygnały lub zawiadomienia dotyczące możliwych nieprawidłowości w szpitalu, jakie były odpowiedzi i jakie działania zostały podjęte.

Marszałek Piotr Całbecki odpowiedział politykom PiS i w specjalnym nagraniu nazwał ich „politycznymi hienami”.

- Ataki na szpital są pozbawione sensu. Wygłaszają je ludzie, którzy nie rozumieją, na czym polega praca szpitala, lub są hienami politycznymi. Jak można nazwać inaczej tych, którzy atakują miejsce, gdzie ratuje się ludzkie życie? - pyta Całbecki.

W środę podczas konferencji pod Urzędem Marszałkowskim był także Przemysław Przybylski. W jej trakcie radny sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego z ramienia PiS oznajmił między innymi, że „w związku z poważnymi zarzutami” złożył wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Promocji i Ochrony Zdrowia.

- Jeżeli do posiedzenia komisji nie dojdzie, to rozważamy wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji sejmiku w trybie pilnym, ponieważ ta sprawa jest bardzo ważna. To szpital nie tylko dla mieszkańców Torunia, ale także dla całego województwa - mówił Przybylski.

Czy Przybylski wiedział?

Co ciekawe, polityk PiS już od 19 lat zasiada w radzie społecznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. Wśród 12 członków tego zespołu są także m.in. radna Rady Miasta Torunia Agnieszka Wasita, radny sejmiku województwa Jacek Gajewski i właściciel klubu żużlowego Przemysław Termiński.

W rozmowie z naszą redakcją rzecznik szpitala dr n. med. Janusz Mielcarek zapewniał, że członkom rady społecznej szpitala nie przysługuje stałe wynagrodzenie.

Mielcarek wysłał nam też dokument z głównymi zadaniami rady społecznej. Czytamy w nim, że jej członkowie opiniują najważniejsze decyzje dotyczące działalności szpitala, opiniują plany finansowe i inwestycyjne oraz sprawozdania finansowe, opiniują zmiany organizacyjne – w tym regulamin organizacyjny, rozpatrują skargi i wnioski pacjentów (poza sprawami medycznymi), doradzają dyrektorowi i podmiotowi tworzącemu w sprawach funkcjonowania i rozwoju szpitala.

- Oczywiście to tylko regulamin. Rada jest bardzo ważnym ciałem dla szpitala. Ma kompetencje wykraczające poza oficjalny dokument. Skoro marszałek miał wiedzieć o nieprawidłowościach już wcześniej, to rada też o tym zapewne wiedziała - mówi nam osoba, która jest związana z toruńską lecznicą.

Przemysław Przybylski na sesji sejmiku województwa, fot. kujawsko-pomorskie.pl

Na wspomnianej środowej konferencji Adrian Mól mówił, że marszałek Piotr Całbecki wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu jeszcze przed publikacją materiałów prasowych. Czy to możliwe, że Przybylski, który zasiada w działającej przy szpitalu radzie społecznej, nie wiedział o tych doniesieniach? A jeśli tak, to dlaczego nie podjął żadnych działań? Zapytaliśmy o zdanie samego zainteresowanego. Po środowej konferencji skierowaliśmy do radnego PiS cztery pytania na adres podany na jego oficjalnym profilu:

  • Czy jako członek rady społecznej szpitala posiadał Pan wiedzę o nieprawidłowościach funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego jeszcze przed artykułami prasowymi?
     
  • Jeśli tak, czy podejmował Pan w związku z tym jakiekolwiek działania lub interwencje? Jeżeli tak, jakie?
     
  • Na konferencji poinformowali Państwo, że marszałek był informowany przez personel szpitala o nieprawidłowościach. Czy rada Społeczna została o nich poinformowana?
     
  • Czy obecnie rada społeczna szpitala jest na bieżąco informowana o sytuacji w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym oraz o działaniach podejmowanych w celu wyjaśnienia i rozwiązania zgłaszanych problemów?

Przy wysyłaniu zaznaczyliśmy potwierdzenie przeczytania wiadomości. System poinformował nas, że radny przeczytał nasze pytania w środę o godz. 17.40. Postanowiliśmy dać mu jeden dzień na ustosunkowanie się do tych czterech krótkich pytań.

Odpowiedzi nie nadeszły.

– To była konferencja radnych PiS z Rady Miasta Torunia. Nic dziwnego, że lokalny PiS wykorzystuje informacje o nieprawidłowościach, które miały mieć miejsce w szpitalu zarządzanym przez marszałka z Koalicji Obywatelskiej. To polityka. Dziwię się jednak, że Przybylski dał się zaprosić na konferencję i zaatakował szpital, bo zasiada w radzie lecznicy już od prawie 20 lat, więc domniemam, że wie o nim całkiem sporo – ironizuje nasz rozmówca.

Kolejny unik

To już nie pierwszy raz, kiedy Przemysław Przybylski nie chce odpowiadać na pytania dziennikarzy. W przeszłości wielokrotnie był pytany przez media, na jakiej uczelni zrobił habilitację. Na jednej z konferencji w końcu odpowiedział, że „w Polsce”. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że robił habilitację w Bułgarii, a konkretnie w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa i Ekonomii w mieście Płowdiw. Ta informacja jest już dostępna na rządowym portalu nauka.gov.pl.

- W polskich mediach sporo głosów, by habilitacji robionych na Słowacji i w Bułgarii nie akceptować. W świecie naukowym są przedmiotem kpin. Czy najbogatszy działacz PiS w regionie i ulubieniec ojca dyrektora aby nie przepłacił? - zastanawiał się wtedy toruński dziennikarz Jacek Kiełpiński.

Autor: Filip Sobczak

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu Aktualizacja: 10/07/2026 12:08

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2026-07-10 10:45:57

    Gdyby ten szpital był w prywatnych rękach, nie byłoby najmniejszego problemu w jego pracy. Natomiast kiedy znajduję się on pod kontrolą nieudolnego państwa oraz polityków, można być pewnym że będzie bardzo kosztowny w swoim utrzymaniu i będzie działał źle i co jakiś czas będą wypływać jakieś nieprawidłowości. Co gorsze politycy odpowiedzialni za ten stan rzeczy będą wzajemnie przerzucać na siebie odpowiedzialność. Na końcu najważniejsze pytanie. Gdzie w tym wszystkim jest pacjent ??? W końcu szpital ma służyć pacjentom, a nie lekarzom, pielęgniarkom, czy polityką.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Monia - niezalogowany 2026-07-10 10:51:28

    Pan z konfederacji?

    • Zgłoś wpis
  • Torunianin - niezalogowany 2026-07-10 11:40:13

    A kogo by było stać na prywatną służbę zdrowia. Sprawdź cennik wizyt prywatnych i zaproponuj zwykłym obywatelom pracującym za 32 zł na godzinę a nie za 1500 lub więcej na godzinę.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Najnowsze wiadomości