Kasia Ogórek: Blog stał się moją pracą na pełen etat

Znani torunianie, Kasia Ogórek stał moją pracą pełen - zdjęcie, fotografia
Portal ototorun.pl 02/04/2019 09:25

- Idea DIY jest w nas. Mamy potrzebę oszczędzania, wykorzystywania różnych rzeczy, niemarnowania. Nawet z reklamówek można coś zrobić – na przykład abażur - mówi w wywiadzie dla "Oto Toruń" założycielka bloga Twoje DIY i autorka książki o tym samym tytule, Kasia Ogórek z Torunia.

Oto Toruń: Czy od zawsze miałaś taką smykałkę do prac manualnych, czy to przyszło z czasem?

Kasia Ogórek: Od dziecka wykonywałam wszystko sama. Miałam w domu dobry przykład, bo zarówno rodzice, jak i dziadkowie, robili wiele przedmiotów ręcznie, więc ja zawsze się przy nich krzątałam. Można powiedzieć, że zamiłowanie do prac manualnych mam we krwi. Gdy byłam ośmioletnią dziewczynką, prezenty na święta przygotowywałam samodzielnie – szyłam fartuszki dla mamy czy babć.

Czy blog "Twoje DIY" jest obecnie Twoją pracą?

Tak, blogiem zajmuję się zawodowo. Słychać niekiedy negatywne głosy: "Ale jak to, blogerzy zarabiają na blogu?" Prawda jest taka, że do prowadzenia bloga potrzebne są finanse. Materiały do DIY wcale nie są tanie, a jak się tworzy wiele prac miesięcznie, to koszty rosną. Blogerzy często publikują w Internecie motywującą, inspirującą treść, dzielą się wiedzą techniczną, a czytelnik za to nie płaci. Tymczasem my, twórcy, ponosimy ogromne koszty. Niektórym się wydaje, że założenie strony w Internecie jest darmowe. Otóż nie, za to trzeba płacić. Tak samo za opiekę nad blogiem, za sprzęt do tworzenia. Ja mam ogromną bazę elektronarzędzi – pilarek, wyrzynarek, wiertarek.

Jak wygląda obecnie Twój dzień?

Działam zgodnie z weną. Gdy wstaję rano lewą nogą, to wiadomo, że nie ma się co brać za tworzenie. Palce będą się przyklejać do pracy, nic nie będzie szło, jak trzeba i cała robota pójdzie na marne. Muszę się obudzić w dobrym humorze, by wykonać to, co planuję.

Czyli pracami manualnymi nie zajmujesz się codziennie?

Nie, ale codziennie są do wykonania różne zadania związane z firmą. Otrzymuję mnóstwo maili czy pytań od czytelników, na które muszę odpisać. Jest też Instagram, Facebook. Blog stał się moją pracą na pełen etat. Tak naprawdę to jest już zajęcie dla kilku osób. Był moment, że zatrudniałam ludzi do pomocy, ale w pewnym momencie stwierdziłam, że wolę zajmować się tym sama. Zleciłam jedynie korektę tekstów i zajmowanie się techniczną stroną bloga. Nie ukrywam też, że mój mąż bardzo mnie wspiera, czasami robi zakupy niezbędne do realizacji kolejnych pomysłów. Mogłoby się wydawać, że to nie zajmuje dużo czasu, ale prawda jest taka, że niekiedy musimy się sporo najeździć, by znaleźć to, czego szukam.

Czy zdarza się, że robisz przedmioty dla rodziny?

O nie, już nie! (śmiech). Cała rodzina i znajomi są już obdarowani. Choć wiele rzeczy, które wykonuję, czy to stół, czy kwietnik, czy inna dekoracja do domu, i tak wcześniej czy później trafia do innych ludzi.

Nie masz już tego wszystkiego, gdzie trzymać?

Nie, to jest zbyt duża produkcja. W ciągu roku wykonuję ok. 120 prac, więc trudno byłoby to trzymać gdzieś u siebie. Moje mieszkanie niestety się nie powiększa, więc te rzeczy po prostu oddaję znajomym czy rodzinie. Choć najczęściej to wygląda tak, że ktoś przychodzi do mnie do domu i mówi: "O, zrobiłaś wianek, ale fajny, mogę?" Czasami bronię jakiejś pracy, która mi się wybitnie podoba i chcę ją zachować (śmiech).

Jaka myśl Ci towarzyszyła przy zakładaniu bloga siedem lat temu?

Sądziłam, że blog będzie moim pamiętnikiem. Decyzję o założeniu bloga podjęłam po tym, jak jedna z moich koleżanek ciągle do mnie przychodziła i podkradała mi jakieś prace. W pewnym momencie powiedziałam: "Spróbuj zrobić to sama, na pewno dasz radę, to jest naprawdę proste. Ja ci wszystko wytłumaczę". I usłyszałam wtedy: "Nie, bo ja nie umiem, nie wiem jak." Pomyślałam wówczas, że pewnie wiele kobiet tak ma, że nie wie, jak coś zrobić, nie wie, czego użyć. Gdy zakładałam bloga, to byłam tak zielona, że nie wiedziałam o tym, że blogów jest więcej. Zaczęłam dość intuicyjnie. Szybko przyszły jednak pierwsze sukcesy i zostałam zauważona.

Co zmieniło się w Twoim życiu po wydaniu książki "Twoje DIY"?

Książka odbiła się szerokim echem, cały czas się sprzedaje, choć minęły już ponad dwa lata od jej wydania. Myślę, że brakowało takiej pozycji na rynku. Od dawna nikt nie wydał czegoś takiego w temacie DIY, co byłoby tak bardzo uniwersalne – przeznaczone i dla dzieci, i dla młodzieży, i dla dorosłych. Co więcej, moja książka nie dotyczy tylko mebli i dużych przeróbek. W "Twoje DIY" pokazałam dużo ciekawych technik. Starałam się wykorzystywać różne metody, żeby przedstawić, co właściwie oferuje ta branża. Oczywiście nie pokazałam wszystkiego, bo trudno zawrzeć całą gamę technik w 60 pomysłach, ale starałam się, by był to dość szeroki przegląd.

Można powiedzieć, że stworzyłaś encyklopedię DIY.

Mam nadzieję. Zawsze fascynowały mnie książki "Zrób to sam". To była moja ulubiona książka na regale dziadka. Uwielbiałam ją przeglądać. Nie wypróbowałam wówczas żadnego z pomysłów, ale te instrukcje mnie tak wciągały, że trudno mi było się oderwać. Chciałam stworzyć coś podobnego dla dzisiejszego społeczeństwa.

Jak to się stało, że trafiłaś do telewizji?

Blogerzy często są zapraszani do telewizji. Pierwszym programem, w którym wystąpiłam, było "Pytanie na śniadanie", później przyszedł czas na "Dzień dobry TVN". W zeszłym roku pojawił się taki pomysł, bym poprowadziła "Pytanie na Śniadanie Extra". Odcinki nagrywaliśmy u mnie na działce pod Toruniem. Najczęściej przygotowywałam każdą rzecz w dwóch egzemplarzach, bo odcinek trwał tylko dziesięć minut, nie było więc czasu na to, by coś przez kilka godzin schło.

Zdarzały się jakieś śmieszne sytuacje podczas nagrywania?

Oczywiście. Zdarzało się, że sąsiad akurat włączał piłę mechaniczną albo znajomi na działce obok tak głośno się śmiali, że wszystko było słychać na nagraniu. Pamiętam też taką sytuację, że podczas nagrania, gdy mówiłam już ostatnie zdanie, za mną przeszła wichura. Było widać, jak drzewa się pokładają, latały gałęzie, coś mi spadło na głowę. Skończyliśmy nagranie i lunął deszcz.

Takie uroki nagrywania w plenerze.

Tak, to się może wydawać idealne – słońce, piękne światło, ale jest dużo rozpraszaczy wokół. Dla przykładu - stałam przodem do kamery, a z tyłu szedł sąsiad i powiedział "Dzień dobry". Człowiek wówczas, chcąc, nie chcąc, traci rytm. Ale bardzo miło wspominam etap nagrań, ekipa była naprawdę super.

A czy teraz współpracujesz z telewizją?

Nie, na razie nie. Co prawda jestem zapraszana na castingi, ale nie są to żadne konkretne propozycje. Mnie się do telewizji nie pali. Nie mam zamiaru przeprowadzać się do Warszawy. Cieszę się, że blog jest taki duży i że sam świetnie prosperuje. Nie mam zamiaru dociskać bardziej. Odpowiada mi ten stan rzeczy, który jest dzisiaj.

Czy jest coś takiego w blogosferze, czego nie lubisz?

Nie wchodzę w jakieś niepotrzebne dyskusje, ale oczywiście zdarza się zazdrość, jak w każdym środowisku. W blogosferze jest bardzo dużo młodzieży. Ja mam 40 lat, więc nie angażuję się w żadne gierki i rozgrywki. Jestem na to po prostu za stara (śmiech). Choć nie ukrywam, że czasami spotyka mnie coś przykrego ze strony innych blogerów. Nie ze strony czytelników, lecz właśnie innych twórców. Niestety czasami tak jest, że ja idę do przodu, a ktoś zostaje w tyle. Często te nieprzyjemności ze strony innych mają miejsce, gdy występuję w telewizji. Ja jednak nie daję się wciągać w żadne kłótnie. Choć wydaje mi się, że takie nieprzyjemności dotyczą wszystkich blogerów, nie ma takiego, który by tego nie doświadczył. I tak sądzę, że ja jestem w szczęśliwej mniejszości, takich przykrych sytuacji spotkało mnie niewiele. Mam też wielu znajomych i przyjaciół w blogosferze. To jest środowisko, w którym można spotkać świetnych ludzi, choć najczęściej jesteśmy rozrzuceni po Polsce, więc niełatwo się spotykać. Ale akurat 4 kwietnia, w Toruniu, będzie odbywać się spotkanie blogerów – Blog Meeting Toruń. Ja będę tam występować i mówić o Instagramie. Będzie też druga ekspertka.

Obecnie dużo się mówi o ruchu zero waste. Czy myślisz, że w związku z tym ludzie więcej rzeczy będą robić sami?

Ludzie cały czas robią coś sami, choć nam się wydaje, że tak nie jest. Ale cały czas wykorzystujemy na różne sposoby chociażby słoiki od ogórków – używamy ich przecież do przechowywania innych przedmiotów. Moda już nie jest nam do tego potrzebna. Moda jest bardziej potrzebna do wyeliminowania patyczków do uszu czy wacików. Ale DIY jest cały czas, bardzo dużo osób to lubi. To jest tak naturalna potrzeba. Idea DIY jest w nas. Mamy potrzebę oszczędzania, wykorzystywania różnych rzeczy, niemarnowania. Nawet z reklamówek można coś zrobić – na przykład abażur, jeśli ktoś tych reklamówek ma dużo. Jest mnóstwo osób, które cały czas tworzą, ale są też oczywiście ludzie, którzy nigdy się tym nie zajmą, bo po prostu nie interesują ich prace manualne. Mogą jednak wykorzystać słoiki do śrubek, by nie kupować nowych pojemników do przechowywania.

Czy myślisz o kolejnej książce?

O książce na razie nie myślę, mam plany na inny produkt związany z blogiem. Planuję stworzenie czegoś, co czytelnicy mogliby wykorzystywać w codziennym życiu. A reszty już nie mogę zdradzić (śmiech). Mam nadzieję, że w tym roku uda się to zrealizować. Pomysł jest, technicznie wiem, jak to wszystko zrobić, tylko muszę znaleźć ekipę osób, która pomoże mi to stworzyć.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Toruniu?

Wolę wieś od miasta (śmiech). Ale w Toruniu najbardziej lubię starówkę. Kiedy idę na kawę, to zwykle wybieram właśnie Stare Miasto. W szczególności lubię odwiedzać je rano, gdy nie ma tłumów.  

Rozmawiała Sara Watrak.

fot. Sonia Tlili

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Reklama

Kasia Ogórek: Blog stał się moją pracą na pełen etat komentarze opinie

  • gość 2019-04-06 07:31:45

    odpisywanie na maile ........ naprawdę ciężka praca? nie rozśmieszajcie mnie, bo sama prowadzę stronę internetową gdzie dużo ludzi zadaje wiele pytań i akurat to dla mnie przyjemność, a takie biadolenie że blogowanie to ciężka praca to pani nigdy nie pracowała w fabryce, tam po ośmiu godzinach człowiek nie ma siły później na nic, a odkąd zmieniłam fabrykę na internet wiele się zmieniło, mam czas i przede wszystkim siłę na przyjemności, owszem pracuję teraz po 10 h dziennie ale nie jestem zmęczona

  • Gość - niezalogowany 2019-04-06 09:13:10

    Można wiedzieć gdzie pracujesz?

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ototorun.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Tub Tomasz Urbański z siedzibą w Toruń 87-100, Winnica 41

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"