Joanna Scheuring-Wielgus: Rząd jest przyspawany do kościoła

Znani torunianie, Joanna Scheuring Wielgus Rząd przyspawany kościoła - zdjęcie, fotografia
Portal ototorun.pl 31/03/2019 12:40

- Komisja, która odtajni akta kościelne, na razie nie powstanie, bo obecny rząd jest przyspawany do kościoła. Niemniej jednak czy kościół tego chce czy nie, taka komisja pojawi się prędzej czy później. Nacisk społeczny będzie tym czynnikiem, który postawi kościół pod murem – mówi w wywiadzie dla "Oto Toruń" kandydatka Wiosny do Parlamentu Europejskiego, Joanna Scheuring-Wielgus.

Oto Toruń: Czy decyzja o startowaniu z list Wiosny do Parlamentu Europejskiego była podyktowana tym, że zaproponowano Pani niskie miejsce na liście Koalicji Europejskiej, czy po prostu poczuła się Pani kimś problematycznym i złożyła rezygnację?

Joanna Scheuring-Wielgus: Koalicja Europejska namawiała mnie do startu, a ja po prostu ostatecznie tej propozycji nie przyjęłam. Pomysł na powstanie KE uważam za dobry, ale realizacja pomysłu była dla mnie kompletnie nie do zaakceptowania. I tu wcale nie chodzi o moją skromną osobę, tylko o to, jak potraktowano chociażby Michała Boniego, Danutę Hubner czy Ewę Kopacz. Oczywiście pojawił się temat mojego zaangażowania w kwestie pedofilii w kościele i mojej wizyty w Watykanie, która dla konserwatywnych polityków jest nie do zaakceptowania, ale to już świadczy o ich braku empatii i braku zrozumienia problemu, a nie o mnie. 

Czy to Robert Biedroń zaprosił Panią do Wiosny, czy sama się Pani do niego zwróciła? 

Znamy się z Robertem lata i wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, jak zacieśnić jeszcze bardziej naszą współpracę. Przypomnę, że przez trzy ostatnie lata byłam w Słupsku w jego Radzie ds. Zrównoważonego Rozwoju. A teraz po prostu naturalnie przechodzimy do kolejnego wspólnego działania.

Monika Gotlibowska powiedziała, że w Robercie Biedroniu najbardziej ceni autentyczność. Za co Pani najbardziej ceni lidera partii Wiosna?

Z Robertem jesteśmy do siebie trochę podobni. Oboje idziemy pod prąd. Jednak najbardziej cenię Roberta za konsekwencję i upór, jaki w sobie ma.

Czy to, że będzie Pani kandydować z list warszawskich, a nie toruńskich czy bydgoskich postrzega Pani jako trudniejsze wyzwanie, czy wręcz przeciwnie - powinno być łatwiej?

W Warszawie spróbujemy zawalczyć z Wiosną o dwa mandaty. Mamy szanse w duecie zrobić naprawdę dobry wynik, który przełoży się na całą listę w Polsce. Każda kampania jest wyzwaniem i w pewnym sensie również ryzykiem. A ja zawsze lubiłam ryzykować.

Wróćmy do wydarzeń z Watykanu. Czyj to był pomysł, by przekazać papieżowi raport o polskich biskupach?

Na pomysł napisania raportu o biskupach wpadłyśmy z Agatą Diduszko-Zyglewską podczas tworzenia mapy pedofilii w Polsce w październiku zeszłego roku. Podczas szukania przestępstw księży, wyłaniał się nam też obraz przenoszeń i ukrywania sprawców przez biskupów. Gdy papież Franciszek ogłosił, że w lutym organizuje synod, zdecydowaliśmy się tam być. Pomysł dotarcia bezpośrednio do papieża i napisania listu z prośbą o spotkanie był już mój. Intuicyjnie czułam, że papież nie zignoruje listu od parlamentarzystki. Udało się.

Co Pani czuła, będąc w Watykanie?

W Watykanie ciężko pracowaliśmy. Pojechałam na zaproszenie organizacji Ending Clergy Abuse, która skupia wszystkie międzynarodowe osoby, zajmujące się przestępstwami seksualnymi księży. Brałam udział w wielu spotkaniach z ofiarami, prawnikami, psychologami, księżmi. Spotkanie z papieżem znajdowało się poza harmonogramem. Było ważne i potrzebne, ale nie najważniejsze.

Co powinno się zdarzyć według Pani, by akta kościoła zostały ujawnione?

Muszą się wydarzyć dwie rzeczy. Po pierwsze - musi być wola organów państwa do tego, aby powołać specjalną, świecką komisję, która rozpocznie proces odtajniania akt kościelnych i stworzy regulacje prawne do walki z pedofilią. Po drugie – nacisk społeczny musi być coraz większy. Komisja na razie nie powstanie, bo obecny rząd jest przyspawany do kościoła. Niemniej jednak czy kościół tego chce czy nie, taka komisja pojawi się prędzej czy później. Wystarczy spojrzeć na to, jak sprawa wyglądała w Niemczech, Irlandii czy Australii. Ważne jest jednak to, że krok po kroku możemy obserwować, jak zmienia się świadomość społeczna i chęć ujawnienia prawdy. To właśnie nacisk społeczny będzie w którymś momencie tym czynnikiem, który postawi kościół pod murem. A wtedy nie będzie juz odwrotu.

Skąd Pani czerpie determinację i wolę walki? 

To proste - siły daje mi rodzina. Jest moim kręgosłupem. Nikt mi nie dał na tacy tego, do czego doszłam. Na wszystko w swoim życiu ciężko pracowałam. Mam też mnóstwo szczęścia, bo jestem zdrowa i mam zdrową rodzinę, dlatego też nie mogę przejść obojętnie obok skrzywdzonego. Zawsze w takim momencie myślę sobie, że przecież w ułamku sekundy mogłabym być na miejscu tego człowieka.

Działalność polityczna jest niewątpliwie związana z dużym stresem. Jak najchętniej się Pani relaksuje? 

Regularne ćwiczenia i zdrowy tryb życia na pewno dodają mi życiowego wigoru i trzymają w pionie, gdy trzeba pracować na pełnych obrotach. Jednak najbardziej lubię odpoczywać w kinie, do którego chodzę bardzo często. To portal od innego świata, pewnego rodzaju odskocznia. Uwielbiam to.

Rozmawiała Sara Watrak

fot. Łukasz Kamiński

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

joanna scheuring-wielgus - komentarze opinie

  • gość 2019-03-31 20:21:25

    NADAJE SIĘ DO EUROKOŁCHOZU TO TEN SAM ILORAZ I POZIOM CO WIĘKSZOŚĆ KOMUCHÓW GLOSUJĄCYCH PONAD 600 RAZY LGBTZUSAGD .Wara od naszych dzieci .

  • gość 2019-03-31 20:21:35

    NADAJE SIĘ DO EUROKOŁCHOZU TO TEN SAM ILORAZ I POZIOM CO WIĘKSZOŚĆ KOMUCHÓW GLOSUJĄCYCH PONAD 600 RAZY LGBTZUSAGD .Wara od naszych dzieci .

  • Gość - niezalogowany 2019-04-03 19:09:36

    Do bigosu!!

  • gość 2019-04-10 12:56:57

    ot i brak zrozumienia, czym jest Polska i jej historia... smutne.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama