Przybylski zarzuca redakcji manipulację. Odpowiadamy na zarzuty radnego PiS

Po publikacji artykułu ototorun.pl radny sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego Przemysław Przybylski wydał obszerne oświadczenie. Zapewnia w nim, że przed medialnymi doniesieniami nie wiedział o problemach w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu i odpiera zarzuty dotyczące swojej wieloletniej obecności w radzie społecznej szpitala. Redakcja podtrzymuje jednak swoje pytania o skuteczność nadzoru nad jedną z najważniejszych lecznic w regionie.

Artykuł ototorun.pl wywołał reakcję radnego

Sprawa dotyczy publikacji ototorun.pl, w której zwrócono uwagę na fakt, że Przemysław Przybylski, domagający się wyjaśnienia doniesień o nieprawidłowościach w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, od 19 lat zasiada w Radzie Społecznej tej placówki.

Artykuł przypominał, że po informacjach przekazanych przez Porozumienie Rezydentów o możliwych nieprawidłowościach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym kontrolę rozpoczął Narodowy Fundusz Zdrowia. W międzyczasie politycy PiS zapowiedzieli działania na forum sejmiku województwa, domagając się zwołania komisji zdrowia, a nawet nadzwyczajnej sesji sejmiku.

Redakcja postawiła pytanie, czy osoba od blisko dwóch dekad zasiadająca w organie opiniodawczo-doradczym szpitala mogła wcześniej nie wiedzieć o sygnałach dotyczących problemów w lecznicy. Mimo przesłania pytań do Przemysława Przybylskiego, odpowiedź nie wpłynęła przed publikacją materiału.

A tymczasem w czwartek na wniosek radnych PiS odbędzie się specjalna sesja sejmiku województwa.

Oświadczenie Przemysława Przybylskiego

W związku z artykułem opublikowanym na portalu ototorun.pl, dotyczącym mojej obecności w Radzie Społecznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, oświadczam, że przed publikacjami medialnymi nie posiadałem wiedzy o nieprawidłowościach opisywanych obecnie w mediach, dotyczących w szczególności obsady SOR-u, grafików pracy lekarzy, dokumentacji przekazywanej do NFZ oraz
zarzutów dotyczących presji wobec osób zgłaszających problemy.

Jednocześnie podkreślam, że jako członek Rady Społecznej wielokrotnie pytałem o problemy związane z obsadą w szpitalu, w tym o kwestie kadrowe i organizacyjne. W odpowiedzi byłem zapewniany, że sytuacja jest pod kontrolą i że szpital funkcjonuje prawidłowo. Obrady Rady Społecznej są protokołowane, dlatego przebieg tych posiedzeń oraz zadawane pytania mogą zostać zweryfikowane w dokumentach.

Rada Społeczna szpitala nie zarządza bieżącą pracą placówki, nie układa grafików dyżurów, nie prowadzi dokumentacji medycznej, nie organizuje obsady SOR-u i nie zastępuje dyrekcji szpitala ani organu tworzącego. Jest ciałem opiniodawczo-doradczym.

Po ujawnieniu sprawy przez media oraz po sygnałach przekazywanych radnym uznałem, że konieczne jest podjęcie działań na poziomie Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Dlatego wystąpiłem o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Promocji i Ochrony Zdrowia. Jeżeli do takiego posiedzenia nie dojdzie, będziemy rozważać wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa
Kujawsko-Pomorskiego.

Nie atakuję szpitala ani personelu medycznego, wręcz przeciwnie domagając się wyjaśnienia sprawy w interesie pacjentów, pracowników ochrony zdrowia oraz mieszkańców województwa.

Nie chciałbym, aby wątek mojej obecności w Radzie Społecznej szpitala stał się sposobem na odwrócenie uwagi od sedna sprawy. A sednem są pytania o bezpieczeństwo pacjentów, sygnały zgłaszane przez personel medyczny, działania dyrekcji szpitala oraz nadzór organu tworzącego. Przypisywanie mi odpowiedzialności za ewentualne zaniedbania w nadzorze uważam za manipulację.

Rada Społeczna nie zarządza bieżącą pracą SOR-u, nie układa grafików i nie odpowiada za organizację dyżurów. Dlatego kluczowe pozostaje ustalenie, kto otrzymywał sygnały o możliwych nieprawidłowościach, kiedy je otrzymywał i jakie działania podjął.

Jeżeli do Marszałka Województwa, Zarządu Województwa lub dyrekcji szpitala trafiały wcześniej pisma, skargi lub sygnały dotyczące możliwych nieprawidłowości, opinia publiczna powinna poznać dokumenty, daty wpływu, odpowiedzi oraz informację o działaniach podjętych przez właściwe osoby i instytucje.

Przemysław Przybylski

Odpowiedź redakcji

Oświadczenie Przemysława Przybylskiego to próba polemiki z tezami, których w naszym artykule po prostu nie było. Nigdzie nie sugerowaliśmy, że członek rady społecznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego układa grafiki lekarzy, zarządza Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym, prowadzi dokumentację medyczną lub odpowiada za codzienne funkcjonowanie lecznicy. To oczywiste i nie wymaga wyjaśniania.

Wybrzmiewa u nas pytanie znacznie ważniejsze: jaką rolę pełni rada społeczna? Nie pytamy o zarządzanie szpitalem. Pytamy o skuteczność nadzoru.

Przemysław Przybylski sam przyznaje w swoim oświadczeniu, że wielokrotnie pytał o sprawy kadrowe i organizacyjne, ale dyrekcja - jak twierdzi - zapewniała go, że sytuacja jest pod kontrolą. Jest to informacja ważna, w żadnym wymiarze nie obala jednak naszego artykułu i rodzi kolejne wątpliwości. Jeżeli rzeczywiście członkowie rady społecznej otrzymywali uspokajające informacje, to kto i na jakiej podstawie ich udzielał? Czy były zgodne ze stanem rzeczywistym? Czy członkowie rady mieli możliwość ich zweryfikowania? Czy pojawiały się sygnały, które powinny wzbudzić większą czujność? I wreszcie: czy dyrekcja poprzestała na samych zapewnieniach?

Nie sposób również nie zauważyć, że niemal całe oświadczenie autor poświęcił wykazywaniu, za co rada społeczna nie odpowiada. Tymczasem mieszkańców województwa bardziej interesuje odpowiedź na pytanie, za co rzeczywiście odpowiada i czy wykonywała swoje zadania w sposób, który pozwala odpowiednio wcześnie dostrzec problemy.

Przybylski obficie dowodzi nam, że rada w swoim obecnym kształcie przyznaje się do braku sprawczości. Wolimy myśleć, że zespół, który jest statutowym organem szpitala, stanowi rzeczywisty element społecznego nadzoru nad funkcjonowaniem publicznego szpitala. Nie jest dekoracją i pozorem obywatelskości.

W oświadczeniu pojawia się również zarzut, że przypisywanie radnemu odpowiedzialności za zaniedbania jest manipulacją. Problem polega na tym, że redakcja niczego takiego nie napisała. To autor oświadczenia sam buduje taką tezę i następnie z nią polemizuje.

Nasz artykuł nie rozstrzyga o niczyjej winie. Zadaje pytania osobie pełniącej funkcję publiczną, która od prawie dwóch dekad zasiada w organie mającym ustawowy wpływ na funkcjonowanie jednej z najważniejszych placówek medycznych w regionie. To element demokratycznej kontroli życia publicznego.

Nie chcemy odwracać uwagi od sedna. Sednem jest ustalenie, czy przez długi czas zawodziły mechanizmy kontroli i nadzoru nad publicznym szpitalem. A radny, zasiadając w szpitalnym zespole przez długie 19 lat, jest częścią systemu, który zawiódł.

Autor: Grzegorz Giedrys

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: ototorun.pl Aktualizacja: 15/07/2026 13:14

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Olo - niezalogowany 2026-07-15 13:22:03

    No, pyszne! "NIC NIE WIEDZIAŁ", to po jakiego ch... tam siedział??? Kawę wypić i ciacho zeżreć można przecież w chałupie, a niekoniecznie na posiedzeniach rad i spółeczek, w których ten gość licznie zalega! Zabierz się chłopie za jakąś uczciwą robotę, bo czasy twoich mocodawców dawno już minęły!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2026-07-15 13:43:54

    Oni nigdy nic nie wiedzą albo wykonują tylko polecenia przełożonych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marian - niezalogowany 2026-07-15 13:50:40

    To tylko polecenie karzełka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Najnowsze wiadomości