Reklama

Zachwycająca gmina pod Toruniem. Jej wsie skrywają prawdziwe skarby

Wiele osób przejeżdża trasę między Toruniem a Bydgoszczą bez zatrzymania. Warto jednak zjechać z „osiemdziesiątki” i odwiedzić kilka miejsc - Stawy Przysieckie, gotycki kościół św. Marcina z przełomu XIII i XIV w. w Czarnowie czy zespół parkowo-pałacowy w Skłudzewie. To propozycja na jednodniową wycieczkę rowerową dla całej rodziny.

Trasę zaczynamy na skrzyżowaniu Szosy Okrężnej i ul. Łukasiewicza. Jedziemy w stronę Przysieka, mijając Motoarenę i korzystając z drogi prowadzącej śladem dawnej linii kolejowej. Pierwszym dłuższym przystankiem będą Stawy Przysieckie. Dalej jedziemy przez Stary Toruń, Zławieś Wielką, Skłudzewo i Czarnowo. Wracamy przez Górsk i Stary Toruń, a następnie wałem w stronę Szosy Bydgoskiej.

Stawy Przysieckie. Piękne o każdej porze roku

To miejsce odwiedzane jest przez cały rok. Najłatwiej dotrzeć tam, skręcając na światłach w prawo w Przysieku, a następnie kierując się na Błotka. Parking znajduje się przy samych stawach i mieści kilka aut. Postój jest bezpłatny. To wskazówka dla zmotoryzowanych. Jadąc rowerem, nie musimy go nigdzie odstawiać.

Reklama

Najlepszą wizytówką tego miejsca są opinie odwiedzających. „Piękne miejsce, idealne na spacery” - pisze jedna z osób. W czasie II wojny światowej wydobywano tu torf wykorzystywany przez okoliczną ludność jako opał. Według lokalnych przekazów pozyskiwany materiał miał również służyć do utwardzania płyty pobliskiego lotniska. Wyrobiska z czasem wypełniły się wodą. Dzisiaj pełnią funkcję zbiorników retencyjnych i stanowią rezerwuar wody, który może być wykorzystywany podczas gaszenia pożarów pobliskich lasów.

Można tu spotkać kaczki, łabędzie oraz bobry budujące tamy. Nie ma tu takich tłumów jak na Barbarce. „Świetne miejsce do obcowania z naturą, odpoczynku czy nawet relaksu. Można usiąść na kłodzie i wsłuchać się w szumiące drzewa, patrząc przy tym na pływające ryby”. „Spokojne miejsce, atrakcyjne pieszo i rowerem, mostki drewniane, tablice informacyjne. Cisza” - czytamy w kolejnych opiniach.

Reklama

Stawy zajmują około 15 hektarów, a ich głębokość dochodzi do około 1,5 metra. Znajdziemy tu bogatą roślinność wodną, między innymi rzęsę pokrywającą fragmenty powierzchni stawów oraz rośliny zakorzenione w ich dnie. Latem woda i dno mogą miejscami przybierać malinowe zabarwienie, które w połączeniu z zielenią roślinności tworzy niezwykły efekt.

Na miejscu znajduje się także ścieżka edukacyjna z ośmioma tablicami zawierającymi informacje o przyrodniczym charakterze terenu, roślinności strefy przybrzeżnej, lesie sosnowym otaczającym stawy oraz płazach, gadach i ptakach związanych z tym miejscem.

Reklama

Stary Toruń. Miasto, którego już nie ma

Nie zobaczymy tu gotyckich murów, ruin zamku ani nawet fundamentów pierwszych domów. A jednak to właśnie tutaj zaczęła się historia Torunia.

Stary Toruń jest dziś niewielką wsią położoną między Górskiem a Portem Drzewnym. Można przejechać przez nią w kilka minut i nawet nie zdawać sobie sprawy, że ponad 790 lat temu znajdowała się tu krzyżacka warownia, osada i pierwszy Toruń.

Krzyżacy pojawili się w tym miejscu prawdopodobnie w 1231 roku. Wybrali teren przy dawnej przeprawie przez Wisłę, przez którą od setek lat prowadził ważny szlak z Kujaw na ziemię chełmińską i dalej w kierunku Prus. Według legendy pierwsza warownia powstała wokół potężnego dębu. Na jego konarach miały znajdować się drewniane podesty służące do obserwacji i obrony.

Reklama

28 grudnia 1233 roku wielki mistrz krzyżacki Hermann von Salza i mistrz krajowy Hermann Balk wystawili dokument lokacyjny dla Torunia. O tym wydarzeniu przypomina ustawiony w Starym Toruniu kamień z tablicą. Nie stoi on jednak dokładnie w miejscu dawnej osady.

Przez wieki nie było wiadomo, gdzie znajdował się pierwszy Toruń. Badania nieinwazyjne i geofizyczne prowadzone w latach 2016-2018 pozwoliły rozpoznać przebieg fos i wałów obronnych oraz zlokalizować osadę na południowy wschód od współczesnych zabudowań wsi, w pobliżu kanału prowadzącego do Portu Drzewnego.

Reklama

W 2026 roku archeolodzy rozpoczęli badania wykopaliskowe. Odsłonili pozostałości dwóch fos oraz zabudowań pierwszego Torunia. Jednym z najważniejszych odkryć były ślady dużego jak na ówczesne warunki domu o wymiarach około sześciu na sześć metrów. Jego ściany wykonano z drewnianych desek i uszczelniono gliną oraz jasnym piaskiem wiślanym. Obok znajdował się duży piec. Nie wiadomo jeszcze, czy służył do ogrzewania budynku, czy miał znaczenie gospodarcze.

Dom spłonął. Do dzisiaj nie wiadomo, czy pożar wybuchł podczas walk, czy też został wzniecony celowo, gdy Krzyżacy opuszczali osadę. W ziemi pozostały ślady spalenizny, fragmenty ceramiki, groty bełtów do kuszy, strzemię i inne przedmioty używane przez mieszkańców pierwszego Torunia.

Reklama

Miasto nie przetrwało w tym miejscu długo. Teren był narażony na zalewanie przez Wisłę. Około 1236 roku Toruń został przeniesiony na wyższy brzeg rzeki. Tam powstało miasto, które znamy dzisiaj - z rynkiem, kościołami, murami i zamkiem krzyżackim.

Warownia w Starym Toruniu funkcjonowała jeszcze przez pewien czas, prawdopodobnie chroniąc wiślaną przeprawę. Później w tym miejscu rozwinęła się wieś. Istniał tu również kościół, którego ruiny były widoczne jeszcze w XVIII wieku. Ostatecznie ślady dawnej osady przykryły powodzie, muł i piasek nanoszony przez Wisłę. Miejscami warstwa rzecznych osadów miała nawet dwa metry grubości.

Reklama

Dziś trzeba uruchomić wyobraźnię. Spojrzeć w stronę Wisły i pól. Wyobrazić sobie drewniany wał, fosę, kilka zabudowań, dym unoszący się nad piecem i ludzi, którzy nie wiedzieli, że zakładają jedno z najważniejszych miast średniowiecznej Polski.

To atrakcja, której właściwie nie widać. Dlatego działa na wyobraźnię mocniej niż kolejny zachowany budynek. Toruń nie zaczął się przecież pod pomnikiem Kopernika ani przy Rynku Staromiejskim. Zaczął się tutaj - nad Wisłą, w miejscu, które później niemal całkowicie zniknęło. Dobrze byłoby w przyszłości upamiętnić pierwszy Toruń nie tylko kamieniem, ale również rezerwatem archeologicznym.

Reklama

Zławieś Wielka. Kościół, który opowiada historię miejscowości

Kościół św. Stanisława Kostki stoi w centrum Złejwsi Wielkiej i jest jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków miejscowości. Czerwona cegła, wysoka wieża i surowa, neoromańska bryła od razu przyciągają wzrok. Świątynia nie powstała jednak dla katolików.

Pod koniec XIX wieku większość mieszkańców wsi stanowili niemieccy ewangelicy i potomkowie osadników olęderskich. W 1894 roku zatwierdzono plan budowy kościoła, a rok później położono kamień węgielny. Świątynię wzniesiono w latach 1895-1896. Wieżę ukończono w 1908 roku. Z czasem przy głównym wejściu pojawiła się również niewielka kruchta.

Reklama

Kościół zbudowano z czerwonej cegły w stylu neoromańskim. Jego bryła przetrwała do dzisiaj bez większych zmian. Wewnątrz znajdują się organy kupione w 1896 roku od elbląskiej firmy Wittek.

Na wieży umieszczono tarcze zegarowe. Według lokalnych przekazów mechanizm zegara nie został jednak uruchomiony, a realizację planów przerwał wybuch I wojny światowej. W czasie wojny niemieckie władze skonfiskowały również kościelne dzwony, przeznaczając je na potrzeby przemysłu zbrojeniowego.

W latach 1904-1905 obok świątyni wzniesiono pastorówkę. Budynek przeznaczono dla pastora pomocniczego, którego powołano w Złejwsi Wielkiej w 1903 roku. Dawna pastorówka stoi do dziś i pełni funkcje parafialne.

Reklama

W okresie międzywojennym kościół nadal należał do gminy ewangelickiej. W 1937 roku parafia liczyła około 900 wiernych. Ewangelicy korzystali ze świątyni do 1945 roku. Po zakończeniu wojny budynek został ograbiony, a w 1948 roku przejęła go wspólnota katolicka. Od 1974 roku kościół jest siedzibą parafii św. Stanisława Kostki.

Świątynię otacza teren z alejkami i drzewami, nazywany przez mieszkańców parkiem. Kościół wraz z cmentarzem przykościelnym jest wpisany do rejestru zabytków. W pobliżu zachowała się także dawna pastorówka, ujęta w wojewódzkiej ewidencji zabytków.

Historia kościoła pokazuje, jak bardzo w ciągu zaledwie kilku pokoleń zmieniła się Zławieś Wielka - jej mieszkańcy, religia i cały kulturowy krajobraz.

Skłudzewo. Neogotycki pałac ukryty w parku

W Skłudzewie wśród drzew stoi jeden z najciekawszych przykładów XIX-wiecznej architektury rezydencjonalnej w regionie - neogotycki dwór, nazywany również pałacem, otoczony parkiem krajobrazowym.

W 1863 roku August Brauer, który przyjechał do Skłudzewa z Bremy, kupił miejscowy majątek. Wcześniej w tym miejscu stał dwór należący do rodziny Dorpowskich. Po przejęciu majątku wcześniejszy budynek rozebrano, a w trzeciej ćwierci XIX wieku wzniesiono nową rezydencję z czerwonej cegły. Jej architektura nawiązuje przede wszystkim do gotyku, ale zawiera również elementy renesansowe i barokowe.

Najlepiej widać to na elewacji. Są tu ostrołukowe okna, niewielkie wieżyczki zwieńczone iglicami, strzeliste daszki i ceramiczne dekoracje z motywem czterolistnej koniczyny. Do wejścia prowadzą pomosty przerzucone nad suchą fosą. Pałac nie jest przesadnie monumentalny. Bardziej przypomina romantyczną rezydencję ukrytą wśród drzew niż siedzibę zbudowaną po to, żeby przytłaczać gości.

W środku zachowało się wiele oryginalnych elementów wyposażenia. Są drewniane schody z ozdobną, owalną lalką, neorenesansowe drzwi, okna zamknięte łukiem przypominającym „ośli grzbiet” oraz dekoracyjny plafon z motywami roślinnymi. Wnętrza nie są jednak dostępne do regularnego zwiedzania, dlatego podczas wycieczki trzeba zadowolić się widokiem budynku z zewnątrz i spacerem po parku.

Historia pałacu szybko przestała być sielankowa. Żona Augusta Brauera, Emma Chopard, zginęła w wieku 33 lat podczas konnej przejażdżki. Według miejscowych przekazów spadła ze spłoszonego konia i uderzyła w drzewo. O tragicznie zmarłej właścicielce przypomina Dąb Hrabiny - pomnikowy dąb szypułkowy o obwodzie około 411 centymetrów.

To niejedyny okaz, który warto zobaczyć w zajmującym około czterech hektarów parku. Rosną tu również platany, jesiony i klony, a jedną z jego najcenniejszych części jest stara aleja klonowa. We wschodniej części założenia znajduje się cmentarz rodziny Brauerów. Zachowały się także pozostałości średniowiecznego grodziska.

Losy samego budynku zmieniały się razem z historią regionu. Na początku XX wieku działała w nim szkoła i znajdowały się mieszkania dla nauczycieli. W czasie II wojny światowej organizowano tu szkolenia dla niemieckiej młodzieży, a przez pewien czas mieścił się również obóz przejściowy dla polskich dzieci poddawanych germanizacji. Po wojnie pałac ponownie pełnił funkcję szkoły.

Od 1989 roku swoją siedzibę ma tutaj Fundacja Piękniejszego Świata. Organizuje warsztaty artystyczne, plenery, wystawy oraz zajęcia edukacyjne dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dzięki temu pałac nie jest jedynie zamkniętym zabytkiem stojącym pośrodku parku. Nadal żyje, choć nie na co dzień i nie jako typowa atrakcja turystyczna.

Skłudzewo jest dobrym miejscem na odpoczynek podczas naszej rowerowej wycieczki. Można przejść się po parku krajobrazowym, obejrzeć neogotycką bryłę pałacu i na chwilę zatrzymać się w cieniu starych drzew.

Czarnowo. Gotycka perła nad Wisłą

Czarnowo kryje wyjątkowy zabytek - zespół kościelny parafii pw. św. Marcina, czyli gotycki kościół z przełomu XIII i XIV wieku oraz otaczający go cmentarz. Budowę rozpoczęto nietypowo - od nawy, a nie od prezbiterium. Część ołtarzowa powstała później.

Prezbiterium i dolne partie nawy wzniesiono w wątku wendyjskim, a wyższe partie nawy - w wątku gotyckim. Ceglana świątynia zachwyca prostotą i surowością. Jej mury, wzmocnione uskokowymi przyporami, stoją na kamiennym fundamencie.

Kościół zmieniał się na przestrzeni wieków. W XVII wieku dobudowano zakrystię, a na początku XVIII wieku powstała drewniana dzwonnica ufundowana przez kanonika chełmińskiego Sebastiana Gierłowskiego. Jest to konstrukcja słupowo-ramowa, połączona z kościołem szkieletową kruchtą.

Dzwonnica stojąca obok kościoła jest jak strażnik czasu - prosta, ale pełna uroku. A co czeka nas wewnątrz świątyni? Jej wyposażenie to głównie barok. Znajdują się tam trzy późnobarokowe ołtarze z pierwszej połowy XVIII wieku, zdobione rzeźbami, oraz chrzcielnica z dekoracyjną pokrywą i przedstawieniem chrztu Chrystusa przez Jana Chrzciciela.

„Z pierwotnego wyposażenia zachowały się: granitowa kropielnica oraz płaskorzeźby św. biskupa i Grupy Ukrzyżowania” - czytamy na stronie parafii.

Wewnątrz znajdują się również stacje drogi krzyżowej, witraże i rzeźba św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus. Kasetonowy strop pojawił się w kościele w 1927 roku i dodaje wnętrzu ciepła oraz elegancji.

Jednym z najcenniejszych elementów wnętrza jest płyta lub płaskorzeźba z datą 1535, przedstawiająca ukrzyżowanie Jezusa oraz postacie z wyciągniętymi w jego kierunku kielichami. Jest ona uznawana za najstarszą zachowaną płytę nagrobną związaną ze świątynią. Starsze są jednak między innymi gotyckie płaskorzeźby oraz prawdopodobnie średniowieczna granitowa kropielnica.

W pobliżu świątyni znajduje się również dawna organistówka, która dziś pełni funkcję cmentarnej kostnicy. Kościół otacza zabytkowy, wielowarstwowy cmentarz. Badania wskazują, że w niektórych miejscach może znajdować się kilka, a nawet kilkanaście poziomów pochówków. Wokół kościoła spoczywają między innymi duchowni i proboszczowie tej parafii.

W ostatnich dekadach remontowano między innymi dach, strop, dzwonnicę i zewnętrzne elewacje kościoła. Odmalowano również wnętrze i odnowiono najcenniejsze elementy wyposażenia.

Cała wycieczka w skrócie

Start: skrzyżowanie Szosy Okrężnej i ul. Łukasiewicza w Toruniu.

Trasa: Toruń - Przysiek - Stawy Przysieckie - Stary Toruń - Zławieś Wielka - Skłudzewo - Czarnowo - Górsk - Stary Toruń - wał - Szosa Bydgoska - Toruń.

Długość: około 60-70 kilometrów, zależnie od dokładnego przebiegu trasy, dojazdów do poszczególnych atrakcji i miejsca zakończenia wycieczki w Toruniu.

Czas: około 6-8 godzin. Sam przejazd zajmie mniej, ale po drodze czeka nas pięć głównych przystanków, w tym spacer wokół Stawów Przysieckich i wizyta w parku w Skłudzewie. Jeśli chcecie zatrzymać się w każdym miejscu, zrobić zdjęcia i spokojnie odpocząć, najlepiej zarezerwować cały dzień.

Najlepiej wybrać się rowerem. To pętla ułożona właśnie z myślą o rowerzystach - zaczynamy na zachodnim krańcu Torunia, a wracamy od strony Wisły i Szosy Bydgoskiej.

Dla kogo? Dla osób, które bez większego problemu pokonują w ciągu dnia około 60 kilometrów, a przy okazji lubią lokalną historię, przyrodę, zabytkową architekturę i miejsca leżące poza najpopularniejszymi turystycznymi trasami. Dla rodzin z małymi dziećmi pełna pętla może być zbyt długa. W takim przypadku lepiej skrócić ją do Stawów Przysieckich i Starego Torunia albo wybrać zachodnią część trasy.

Skarby Metropolii Toruńskiej. 100 miejsc i 10 gotowych tras

Ile razy w sobotę albo niedzielę padało pytanie: „Gdzie by tu pojechać, żeby nie było daleko, ale żeby było ciekawie?”.

Najczęściej kończy się na tych samych miejscach. Albo - co gorsza - na pozostaniu w domu. Właśnie dlatego powstała aplikacja Skarby Metropolii Toruńskiej. To nie kolejna lista zabytków, ale gotowy pomysł na wakacyjne wycieczki po regionie. Nie tylko na jeden weekend. Przy stu opisanych miejscach może wystarczyć na całe lato.

W aplikacji znajdziecie 100 wyjątkowych punktów - stare wille, pałace, ukryte dworki, drewniane kościoły, młyny i ruiny. Część z nich mijamy na co dzień, zupełnie nie znając ich historii.

Do dyspozycji jest również 10 gotowych tras. Nie trzeba więc od podstaw układać kolejności miejsc, zastanawiać się nad drogą ani szukać każdego zabytku osobno. Wybieracie wycieczkę pieszą, rowerową albo samochodową i ruszacie.

Są też nagrania audio, dzięki którym można zwiedzać, słuchając historii, zamiast przez cały czas patrzeć w ekran telefonu. Do tego dochodzą wizualizacje 3D pozwalające zajrzeć między innymi do wnętrz zabytkowych kościołów, które na co dzień bywają zamknięte lub niedostępne.

To propozycja dla rodzin z dziećmi, fanów historii, poszukiwaczy mniej znanych miejsc i wszystkich, którzy podczas wakacji chcą ruszyć się z domu, ale niekoniecznie planują wyjazd na drugi koniec Polski.

Aplikację można pobrać bezpłatnie:

iOS

Android

Wersja przeglądarkowa

Bo najlepsze wakacyjne wycieczki wcale nie muszą zaczynać się na lotnisku. Czasem wystarczy wsiąść na rower i ruszyć kilka kilometrów za miasto.

Autor: Bartosz Fryckowski

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: ototorun.pl Aktualizacja: 26/07/2026 05:50
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości