Wczoraj (29 kwietnia) Get Well pokonał na Motoarenie GKM Grudziądz 51:39. Jednak nie wszyscy zawodnicy z Torunia są po tym meczu zadowoleni.
Wczoraj Motoarenę w najgorszym humorze opuszczał Paweł Przedpełski. Kapitan Get Well Toruń w pierwszym swoim starcie został wykluczony, w drugim przyjechał do mety trzeci i kolejnej szansy nie dostał.
23-latek już w trakcie spotkania nie krył swojego rozczarowania. Emocje wyraził między innymi w telewizyjnym wywiadzie z reporterką nSport+. Dostało się nie tylko menadżerowi drużyny Jackowi Frątczakowi, ale również partnerowi z pary Nielsowi Kristianowi Iversenowi.
- W pierwszym biegu zostałem wykluczony, a w kolejnym starcie wyszliśmy na 5:1 i gdyby nie mój kolega z drużyny przywiózłbym trójkę. Potem jestem odstawiony. Nie wiem czym się ktoś tutaj kieruje. Tym bardziej, że nie jestem wolny. Naprawdę dla mnie to jest śmieszne - mówił zdenerwowany Przedpełski.
Już w dziewiątym wyścigu w miejsce Pawła Przedpełskiego pojechał Jack Holder. Australijczyk był bardzo dobrze dysponowany i w kolejnym biegu również zastąpił wychowanka klubu z Torunia.
- Siedzę jak na tykającej bombie. Zostałem wykluczony i przyjechałem do mety trzeci, a potem już nie jadę. Dlatego muszę być ostrożny - mówił kapitan Get Well.
Jacek Frątczak od razu po ostatnim biegu odniósł się do wypowiedzi Pawła Przedpełskiego. Menadżer Get Well Toruń przeprosił swojego kapitana.
- Chcę przeprosić Pawła Przedpełskiego za jedną moją błędną decyzję. Zrobiłem to trochę w ciemno, ale mogę zapewnić Pawła, że nadrobimy to co trzeba. Wiem, gdzie był błąd - tłumaczył Frątczak.
Jednak Przedpełski na razie nie chce odnosić się do słów Jacka Frątczaka. Lakonicznie stwierdził, że menadżer zespołu powinien z nim porozmawiać osobiście, a nie "przez osoby trzecie".


Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!