- Jeszcze tydzień wcześniej, po porażce w Lesznie pisałem, że to Torunianie są w najgorszej sytuacji z piątki pretendentów i - przyznaję - praktycznie przestałem wierzyć w awans do pierwszej czwórki. Okazało się jednak, że żużel jest nieobliczalny i w bardzo krótkim czasie wszystko może się zmienić - pisze Piotr Bednarczyk.
Wystarczył jeden „mega” udany mecz z Motorem Lublin by żużlowcy Pres Grupy Deweloperskiej trafili z piekła do nieba. W tej chwili wydaje się, że mają autostradę do awansu do półfinałów. Rzuciłem się z długopisem do liczenia i wyszło mi, że nie trzeba nawet wygrać żadnego meczu na wyjeździe. Wystarczą Torunianom zwycięstwa u siebie z Włókniarzem i Spartą oraz jakieś bonusy na wyjazdach, niekoniecznie nawet na wszystkich, i Lublin już nas nie przegoni. Sytuacja nie do pomyślenia po kilku pierwszych kolejkach, że Motoru w pierwszej czwórce zabraknie. A na to w tej chwili się zanosi. Wszystko przez to, że wskutek bardzo wysokiej porażki 29:61 na Motoarenie Lublinianie stracili zaliczkę z pierwszego meczu (było 56:34), czyli tak – de facto – dodatkowe punkty w rozliczeniach z Aniołami (stracili spodziewany bonus, Toruń niespodziewany bonus i lepszy bilans w dwumeczu zyskał).
Ale, zaraz, zaraz. Jeszcze tydzień wcześniej, po porażce w Lesznie pisałem, że to Torunianie są w najgorszej sytuacji z piątki pretendentów i - przyznaję - praktycznie przestałem wierzyć w awans do pierwszej czwórki. Okazało się jednak, że żużel jest nieobliczalny i w bardzo krótkim czasie wszystko może się zmienić. Niby aż korci napisać, że wystarczy powtórzyć u siebie takie występy jak z Motorem w play off i droga do obrony mistrzostwa jest otwarta. Jakie to proste...Tylko że nie mamy pewności, czy coś złego nie przytrafi się naszej drużynie na przykład przed rewanżem ze Spartą w Toruniu i wszystko nie "pójdzie się czochrać".
Na razie z drużyn mających duże aspiracje jakiś większy pech nie dosięgnął tylko nas i GKM-u. Dlatego nie dywaguję już dłużej, wystarczy, że pomyliłem się z wcześniejszym pesymizmem, którego niektórzy nie mogli mi wybaczyć. Teraz tylko czekam na rozstrzygnięcia. Ale w dużo lepszym nastroju niż tydzień wcześniej.

Dzień przed meczem z Motorem odbył się we Wrocławiu turniej Grand Prix. Mimo wielkiej ulewy udało się doprowadzić w ciągu kilku godzin nawierzchnię do takiego stanu, że rywalizacja była ciekawa, a kontuzje Jacka Holdera i Jasona Doyle'a nie wyniknęły raczej z warunków torowych. Ciekawe, że wcześniej odwołano mecz ligowy Sparty ze Stalą Gorzów bodaj z dwudniowym wyprzedzeniem i prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski zapewniał w TV, że nie miało to żadnego związku z tym, że wrocławianie byli mocno osłabieni kadrowo...
No i stało się tak, że w miniony wtorek w zaległym spotkaniu Stal pojechała bez Holdera. Wracając zaś do turnieju GP – po wygranej w finale widać było, jak zeszło ciśnienie z Bartosza Zmarzlika. Ciążyło mu zapewne to, że nie potrafił wygrać zawodów od roku. Na dobrą ścieżkę wrócił w najlepszym momencie, akurat na domowym torze największego rywala, czyli Brady’ego Kurtza. Oby teraz poszło już z górki.
Ale ja tu o żużlu, a dużo ważniejsze rzeczy dzieją się na boiskach hokejowych. W ten weekend poznamy mistrza Polski. Pomorzanin najpierw zagra w Siemianowicach, a w niedzielę o godzinie 16 rozegra rewanż u siebie, przy Szosie Chełmińskiej. Obie ekipy, tak Siemianowiczanka, jak i my, były do tej pory nieobliczalne (najlepiej świadczy o tym fakt, że w dwumeczu przegrywały u siebie i wygrywały na wyjeździe). Dlatego - obojętnie, czy "Pomorek" w sobotę wygra czy przegra, wszystko rozstrzygnie się dopiero w niedzielę.
Autor: Piotr Bednarczyk
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Piotrze - bardzo lubię Pana komentarze. Nie znam się kompletnie na sporcie, ale Pan to potrafi wyjaśnić tak, że wiem o co chodzi.
Panie Piotrze - bardzo lubię Pana komentarze. Nie znam się kompletnie na sporcie, ale Pan to potrafi wyjaśnić tak, że wiem o co chodzi.