Znany toruński fryzjer zawiesił działalność. Bedi ma zostać deportowany

Do 23 czerwca Bedirhan Çeri, który prowadzi znany salon fryzjerski w centrum Torunia, ma opuścić Polskę. Bulwersujący wyrok na 24-latka wydała bezwzględna Straż Graniczna. Po licznych apelach do sprawy odniósł się wojewoda Michał Sztybel.

Bedi - fryzjer, który robi furorę w Toruniu

Bedirhan Çeri prowadzi salon fryzjerski "Turecki Fryzjer Meśki Hair Cut" przy ul. Prostej w centrum Torunia. W sieci zbiera wyłącznie pozytywne recenzje. Na popularnym portalu do rezerwacji wizyt Booksy zakład Bediego ma maksymalną ocenę – 5,0. Opinie wyraziło 300 klientów.

– Kolejny raz tutaj i jak zawsze niesamowita robota. Pełne zaangażowanie, pełen profesjonalizm, dbanie o szczegóły, a dodatkowo świetna atmosfera. Robota, którą wykonał Bedi, to bajka. Zachęcam i polecam, bo naprawdę warto. Dziękuję i pozdrawiam – pisze jeden z klientów na Booksy.

Niestety, w ostatnich dniach Bedi musiał zawiesić swoją działalność, ponieważ do poniedziałku (23 czerwca) ma opuścić Polskę i wrócić do rodzinnej Turcji. Dlaczego? Sprawa jest bardzo skomplikowana.

Bezduszna Straż Graniczna

W 2024 roku Bedi, z pomocą przyjaciół, złożył wniosek o pozwolenie na pracę do wojewody. Miesiąc później urzędnicy wezwali 24-latka do uzupełnienia wniosku, ale pismo nie dotarło do zainteresowanego, ponieważ... listonosz nie zostawił awiza.

Zdezorientowany Bedi po trzech miesiącach wysłał ponownie do wojewody uzupełniony wniosek, ale dosłownie kilka dni po dostarczeniu dokumentów do salonu 24-latka wkroczyła Straż Graniczna, która zażądała pozwolenia na pracę. Bedi próbował wytłumaczyć, dlaczego nie posiada dokumentu, ale straż była bezwzględna i wydała decyzję o deportacji.

W lipcu zeszłego roku Turek otrzymał od wojewody pozwolenie na pracę, a w lutym tego roku – kolejne. Mimo tego miesiąc temu Bedi dostał pismo, w którym Straż Graniczna oczekuje opuszczenia kraju do 23 czerwca, ponieważ w momencie kontroli – rok temu – Turek nie posiadał pozwolenia na pracę.

W tej chwili sytuacja Bediego jest dramatyczna. Młody mężczyzna jest narodowości kurdyjskiej i po powrocie do kraju grozi mu więzienie.

– Nie chcę wracać do Turcji. Rodzice też nie chcą, żebym przyjeżdżał ze względu na moje bezpieczeństwo – mówi Bedi w rozmowie z "Kiełpiński Konkretnie".

Wojewoda interweniuje

Na szczęście od kilku dni sprawą 24-latka interesują się lokalne media. Po nagłośnieniu sprawy zareagował wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel. Przedstawiciel rządu w rozmowie z ototorun.pl mówi, że skontktował się z Bedim i jego przedstawicielem prawnym.

– Omówiliśmy procedurę, którą zainteresowany powinien pilnie podjąć. W pierwszej kolejności konieczne jest złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wraz z wnioskiem o wstrzymanie wykonalności decyzji – do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd – mówi wojewoda. – Jednocześnie zapewniłem o swoim zaangażowaniu w ramach posiadanych kompetencji.

Jeszcze dziś przedstawiciel prawny Bedirhana ma złożyć wniosek o wstrzymanie decyzji deportacyjnej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czekamy na szybką decyzję sądu. Do sprawy będziemy wracać.

Autor: Filip Sobczak

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy Aktualizacja: 20/06/2025 21:17