Paweł Drojecki, chirurg, który dotychczas pracował w szpitalu na toruńskich Bielanach walczy o życie. Właśnie została uruchomiona zbiórka na jego innowacyjną terapię.
Los bywa niestety przewrotny. Jeszcze niedawno Paweł Drojecki przeprowadzał skomplikowane operacje i ratował ludzkie życie. W swojej karierze zajmował się między innymi ostrymi tętniakami aorty, ostrym niedokrwieniem kończyn, leczył ofiary wypadków. Niestety teraz sam musi walczyć o życie. U lekarza stwierdzono stwardnienie zanikowe boczne.
– Zaczęło się niewinnie – drętwiała mu prawa dłoń, potem cała ręka. Coraz trudniej było wykonywać operacje. Paweł ma dopiero 43 lata, nie podejrzewał u siebie poważnej choroby, zresztą lekarze często lecząc innych, zapominają o sobie. Kiedy już wykonywanie codziennych obowiązków stało się niemożliwe, najpierw sam zaczął robić sobie badania, następnie zgłosił się do neurologa – tłumaczy rodzina i przyjaciele Pawła Drojeckiego.

Niestety w tej chwili lekarz ma całkowite porażenie obu kończyn górnych, porusza się na elektrycznym wózku. Do tej pory odmawiał pomocy i nie zgadzał się na zbiórki, uważał bowiem, że są osoby, które bardziej od niego potrzebują wsparcia. – Sytuacja zmieniła się jednak w ostatnich tygodniach. Paweł został zakwalifikowany do leczenia autologicznymi komórkami macierzystymi (MSC-NTF cells) w Izraelu. Jest to obecnie jedyna terapia na świecie, która daje nie tylko szansę na zatrzymanie postępu choroby, ale nawet na cofnięcie się niektórych objawów – informują rodzina i przyjaciele.
Jego terapia może się odbyć pod koniec listopada. Niestety jest bardzo kosztowna - wyceniono ją na ponad trzy miliony złotych. Jednak wystartowała właśnie zbiórka, dzięki której może uda się sfinansować leczenie. Jeśli chcecie pomóc, to kliknijcie TUTAJ.
(AM)
fot. siepomaga.pl
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!