Paweł Gulewski: Nie pozwolę, żeby skrajna prawica zastraszyła mieszkańców

- Toruń nigdy nie był miastem, które unikało dyskusji. Nikt nie będzie zakazywał udziału w debacie publicznej na temat spraw miejskich. Musimy jednak prowadzić ją w sposób normalny — bez zastraszania, bez dezinformacji w mediach społecznościowych, bez prowokacji i bez obrażania stron sporu. To, co obserwujemy, to często emocjonalna i uproszczona narracja, obrażanie i podsycanie napięć. Na to nie ma mojej zgody. Nie dam się - jako prezydent Torunia - wciągnąć w przedwyborczy, prekampanijny spór ultraprawicy i nie pozwolę, aby mieszkańcy Torunia byli w niego wciągani. Miasto potrzebuje spokoju - mówi Paweł Gulewski w rozmowie z ototorun.pl.

Filip Sobczak: Formuła Sylwestra z Polsatem się wypaliła?

Paweł Gulewski: Nie miała się z czego wypalić, bo – i tłumaczę to od początku – z partnerami z Polsatu nigdy nie mieliśmy umowy wieloletniej. 

Nasze drogi w 2024 roku zetknęły się zupełnym przypadkiem. Polsat szukał wyjątkowej przestrzeni. Znalazł ją w Toruniu. Zaproponował współpracę. Wspólnie z samorządem województwa przystaliśmy na nią. Wydarzenie okazało się znaczącym sukcesem organizacyjnym i promocyjnym dla naszego miasta. 

Czyli wyszło to jednak tak dobrze, że zaproponowali drugą edycję?

Tak. I ta druga odsłona była naturalną konsekwencją pierwszej, która była rewelacyjna dla nas wszystkich. Nie zakładaliśmy jednak wieloletniej współpracy. Tak się po prostu złożyło, że o tegorocznej edycji już nie rozmawiamy.

Bo przegraliśmy z TVP?

Nie, absolutnie nie. My już w 2024 roku zakładaliśmy, że zrobimy to tylko raz. Potem pojawiła się druga edycja, ale nikt nie myślał o trzeciej.

Od początku wiedzieliśmy, że partnerzy z Polsatu szukają miejsca, z którym mogliby związać się na co najmniej dwa–trzy lata. Pewnie właśnie takie rozmowy teraz prowadzą. My z kolei szukamy innej formuły. I chcę to mocno podkreślić: nikt nikogo nie zostawił, nikt się na nikogo nie obraził. Fenomenalnie wspominamy współpracę z telewizją Polsat. Wspólnie zrobiliśmy świetną rzecz dla Torunia. Pokazaliśmy miasto w zupełnie nowej odsłonie, na antenie ogólnopolskiej stacji. Każdy kto oglądał transmisje, a może tylko migawki zobaczył tysiące ludzi, który świetnie bawili się na, pięknie pokazanej przez kamery, starówce. Te obrazki zostaną z nami na kolejne lata. A my? Widzimy efekty.

Są na to potwierdzenia w badaniach?

Z twardych danych i raportów wynika, że w 2025 roku odwiedziło nas około 2,7 mln osób. Jestem przekonany, że Polsat miał w tym swój udział, bo pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony. Pamiętam, jak po pierwszej edycji spotykałem Torunian i nawet moja rodzina mówiła: „Paweł, nie wiedzieliśmy, że my tak dobrze wyglądamy w telewizji”. To „rozstanie” odbyło się naprawdę w bardzo dobrej atmosferze. Zresztą trudno mówić tu o rozstaniu – po prostu każdy realizuje teraz swój projekt.

Fot. UMT 2024, autor: Agnieszka Bielecka, licencja: CC BY-NC 4.0

Ale pewnie nie dacie sobie spokoju z Sylwestrem? Rozumiem, że jakiś miejski Sylwester jednak będzie?

Nie, w tym roku nie będziemy organizować miejskiego Sylwestra. Chciałbym zobaczyć, jak zareaguje ta część mieszkańców, która mówiła: „Po co nam takie wydarzenia? Potrzebujemy chwili spokoju”. Jeśli wrócimy do formuły miejskiego Sylwestra, to raczej pod koniec 2027 roku. Hucznie wchodziliśmy w kolejne lata w grudniu 2024 i 2025 roku, więc myślę, że czas trochę odpocząć, a potem wspólnie z mieszkańcami zastanowić się nad nową formułą.

Przejdźmy do festiwalu Camerimage. Zastanawiam się, czy Toruń stać było na dwie tak duże imprezy kulturalne – Camerimage i Sylwestra z Polsatem?

Pamiętajmy, że Sylwester z Polsatem realizowaliśmy dzięki dużemu wsparciu promocyjnemu i współfinansowaniu ze strony samorządu województwa kujawsko-pomorskiego.

Ale Toruń dokładał połowę.

Oczywiście miasto współfinansowało wydarzenie, ale patrząc na realne ceny rynkowe takich przedsięwzięć, które często kosztują pięć–sześć milionów złotych albo i więcej, to naprawdę nie były wygórowane kwoty.

Teraz my wydamy 5,5 mln zł na nazwę Toruń w nazwie festiwalu Camerimage.

Zawsze zadaję jedno podstawowe pytanie osobom, które pytają, czy nie przesadzamy z finansowaniem festiwalu - czy Camerimage jest po raz pierwszy organizowany w Toruniu? Przecież za chwilę otwieramy pierwszy etap studia filmowego Camerimage.

To są decyzje sprzed kilku lat. Od 2019–2020 roku wiemy, że jesteśmy zaangażowani w projekt ECFC wart około 600 mln złotych. Kiedy kończą się umowy sponsorskie, nie ma możliwości przedłużenia współpracy z partnerem tytularnym, pojawia się okazja dla miasta. Nie mogliśmy jej nie wykorzystać. Dyrektor Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage, zwrócił się do nas z propozycją wprowadzenia do nazwy Festiwalu CAMERIMAGE nazwy miasta "Toruń". Przystaliśmy na nią. 

Istniało ryzyko, że festiwal w ogóle się nie odbędzie?

Myślę, że bez zaangażowania środków miejskich istniało bardzo duże ryzyko, że festiwal albo odbyłby się w bardzo okrojonej formule, albo nie odbyłby się wcale.

Nie chciałbym jednak opierać się wyłącznie na tej negatywnej przesłance. My naprawdę przeanalizowaliśmy wszystko, co do tej pory zostało zrealizowane. W tym dane dotyczące tzw. ekwiwalentu reklamowego. Skala i zasięg informacji o festiwalu są bardzo znaczące, co pozwala ocenić między innym ten ekwiwalent.  

Do mieszkańców ten ekwiwalent kompletnie nie przemawia.

Mam tego świadomość. Pamiętajmy – i to powinno interesować nas wszystkich, że festiwal stymuluje ruch turystyczny poza wysokim sezonem. Do Torunia, co roku, późną jesienią przyjeżdżają osoby z całego świata, tworząc kolejne potoki turystów.

Turystyka w Toruniu to dziś jedna z najważniejszych gałęzi gospodarki. 

Mojego redakcyjnego kolegę Grzegorza Giedrysa przekonał taksówkarz do Camerimage. Powiedział mu: „Panie, wszyscy zarabiają. Ja zarabiam, hotelarze zarabiają, restauratorzy zarabiają”. 

Jadłem obiad w jednym z toruńskich hoteli. Podszedł do mnie pan i powiedział: „Panie prezydencie, dziękujemy za decyzję dotyczącą Camerimage, bo dla nas to jest bardzo ważne. Mamy gości, mamy klientów w hotelach”.

Nie oszukujmy się – obecnie nie jesteśmy Doliną Krzemową. Żyjemy z turystyki i kultury, co jest doceniane. Dlatego uważam, że warto dać sobie chwilę. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych dwóch lat udowodnię mieszkankom i mieszkańcom Torunia, że na Camerimage można patrzeć inaczej. Zdaję sobie sprawę z obaw i będę rozmawiał z organizatorami festiwalu, choć pole manewru nie jest tutaj bardzo duże. Rozmawiamy też z ECFC, żeby przekonać mieszkańców, że to dobra formuła – taka, która służy gospodarce, ekonomii i kulturze, ale jednocześnie może współgrać z innymi partnerami. To projekt otwarty.

Chciałbym, żebyśmy w pewnym momencie – wykorzystując pierwszy etap ECFC, czyli studio filmowe, które mam nadzieję wspólnie otworzymy późną jesienią – stworzyli w Toruniu przyjazny ekosystem dla branży filmowej. Mamy przecież TOFIFEST, coraz więcej ekip filmowych przyjeżdża do Torunia, dzięki funduszowi filmowemu samorządu województwa kujawsko-pomorskiego.

Chodzi o stworzenie przyjaznego klastra filmowego, który będzie korzystał zarówno z infrastruktury ECFC, jak i z zaplecza stworzonego przez organizatorów TOFIFEST-u. Marzy mi się też, żeby Uniwersytet Mikołaja Kopernika odpowiedział na to swoją ofertą – zarówno dla studentów, jak i dla młodych filmowców z Polski i Europy – tworząc choćby małą szkołę filmową albo kierunek operatorski. Dodatkowo pod koniec czerwca chcemy zainaugurować nowe narzędzie związane z koordynacją i wzmocnieniem organizacyjno-finansowym całego sektora filmowego.

Jestem przekonany, że wokół większego zaangażowania miasta w Camerimage możemy stworzyć zupełnie nową przestrzeń rozwoju, którą będziemy wspólnie mieszkańcom tłumaczyć i pokazywać.

Fot. Wojtek Szabelski © UMT 2025, licencja: CC BY-NC 4.0

A nie jest pan zaniepokojony, że państwowy gigant Energa wycofał się z festiwalu?

Zakończył się pewien etap historii festiwalu z udziałem dużego sponsora instytucjonalnego — w tym przypadku spółki Skarbu Państwa. Rozumiem, że wynika do ze zmiany strategii marketingowej. To decyzja spółki, która podjęła decyzję o tym, że środki przekazywane w ostatnim czasie na festiwal, zostały przekierowane w inne miejsce. 

Na przykład na festiwal teatrów ulicznych.

Między innymi, ale to nie jest główny kierunek. Doskonale wiemy, że w sporcie są spółki, które angażują się przez wiele lat we wspieranie konkretnych dyscyplin. Przychodzi jednak czas, kiedy zmieniają plany i strategie, przenosząc działania do innych obszarów. 

PiS twierdzi, że powinien pan, wykorzystując swoje partyjne znajomości, załatwić jakąś inną spółkę Skarbu Państwa.

Nie będę oceniał metodologii działania opozycji. Ale warto przypomnieć, że to w jaki sposób były zarządzane spółki Skarbu Państwa za czasów rządów PiS, możemy obserwować obecnie, gdy poprzednim zarządom postawione są zarzuty karne. 

Przejdźmy do słupków, które powstały również na Sylwestra z Polsatem.

To jest kłamstwo, zupełne przeinaczenie i – moim zdaniem – zwykła złośliwość. Rzeczywiście, tak duże wydarzenia jak Sylwester z Polsatem pokazały nam, że istnieją realne zagrożenia związane z bezpieczeństwem. I nie chcę mówić wprost, o jakie sytuacje chodzi, ale przecież ustawialiśmy zapory w postaci autobusów. Wszystkie służby, które wcześniej nam doradzały, mówiły jasno: „Musicie zastosować bariery, które – nawet jeśli nie zatrzymają – to przynajmniej spowolnią potencjalne osoby mające złe zamiary”. I dokładnie to zrobiliśmy. Dlatego zarzuty w tej sprawie są absurdalne.

Pamiętajmy też o jednym: masowe wydarzenia w Toruniu nie kończą się na Sylwestrze z Polsatem. W 2025 roku pierwszy raz przeżywałem to jako świeżo wybrany prezydent miasta, który po raz pierwszy obserwował cały kalendarz imprez masowych w Toruniu. Po sylwestrze organizowaliśmy obchody Święta Trzech Króli. Na starówce pojawiło się kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy osób.

I wtedy dziwiłem się, że nie utrzymujemy tam takiego samego poziomu zabezpieczeń jak podczas Sylwestra. Bo przecież zagrożenia nie znikają tylko dlatego, że kończy się jedno wydarzenie.

Sylwester z Polsatem po prostu uwidocznił braki w infrastrukturze bezpieczeństwa, które wcześniej istniały. Dlatego zapraszam wszystkich krytyków, którzy żyją wyłącznie politycznymi słupkami poparcia, żeby pojechali choćby do Bydgoszczy. Tam zespół staromiejski jest podzielony na strefy i funkcjonują dokładnie takie same zabezpieczenia – nawet zwykłe, mechaniczne słupki. I nikt nie robi z tego sensacji.

Oczywiście do pewnych rzeczy trzeba się przyzwyczaić. Tak samo było z Kartą Miejską – dla niektórych przez pierwsze dwa–trzy miesiące 2025 roku było to coś nie do zaakceptowania. Tak samo będzie ze słupkami.

Jasne, będą zdarzały się sytuacje zabawne czy pokazujące niedoskonałości systemu, ale uważam, że przede wszystkim nie można ignorować najważniejszego, czyli kwestii bezpieczeństwa.

Fot. UMT 2026, autor: Agnieszka Bielecka, licencja: CC BY NC 4.0

Może warto powiedzieć, że to okres pilotażowy. 

To jest okres pilotażowy dla nas wszystkich, bo musimy się przyzwyczaić do tego, co w innych miastach jest już od wielu lat. 

A po tym okresie pilotażowym będą zmiany?

Umówmy się — te słupki nie spowodowały rewolucyjnej zmiany organizacji ruchu ani zasad parkowania na terenie Zespołu Staromiejskiego. One obowiązywały już od kilku lat i obowiązują do tej pory. W godzinach poza wyznaczonym wjazdem, czyli od 6:00 do 11:00, nie można było tam wjeżdżać.

Ludzie jednak i tak wjeżdżali, łamali przepisy, parkowali nielegalnie auta, stwarzając często zagrożenie dla pieszych. Straż Miejska wystawiała mandaty i zakładała blokady. Dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta Łukasz Drygalski razem z MZD i Strażą Miejską potwierdzili nam, że od czasu instalacji tych słupków liczba interwencji dotyczących nielegalnie parkujących pojazdów spadła o 80 procent.

Druga rzecz — sam to sprawdziłem, spacerując z dziećmi podczas majówki i odwiedzając Zespół Staromiejski przy okazji Festiwalu Teatrów Ulicznych. Wiemy, ile dziesiątek tysięcy osób przewinęło się przez miasto 1, 2 i 3 maja. Ulica Kopernika, która notorycznie była zastawiana samochodami — często zaparkowanymi nie w miejscach do tego przeznaczonych i nie w wyznaczonych godzinach — była pusta. Sami turyści i piesi mogli swobodnie się przechadzać.

Oczywiście jestem przed spotkaniami z radami okręgów. Spotykam się między innymi z Radą Okręgu nr 12. Część postulatów wysuwanych przez pana przewodniczącego tej rady znamy już od 2024 roku, ale nie jestem w stanie wyjść naprzeciw wszystkim oczekiwaniom, ponieważ część z nich jest po prostu nierealna do zrealizowania.

Na Zespole Staromiejskim musimy czasami godzić wodę z ogniem. Spotkałem się z parą mieszkańców jednej z ulic Zespołu Staromiejskiego, mieszkającą tam od wielu lat, która wręcz błagała, żebyśmy zrobili coś z nielegalnie parkującymi samochodami, uniemożliwiającymi im wjazd na posesję czy do kamienicy. Po takich sygnałach zdecydowałem, że Straż Miejska razem z Policją będą prowadzić intensywne działania kontrolne, polegające na bardzo dokładnym monitorowaniu ruchu i legalności parkowania na Zespole Staromiejskim. To każdorazowo kończyło się dużą liczbą mandatów.

Z drugiej strony wiem, że część osób chciałaby wjeżdżać na starówkę. Ale wiem też, że część z nich nie miałaby żadnego problemu z parkowaniem samochodów pod pomnikiem Kopernika — a na to naszej zgody nie było, nie ma i nie będzie. 

Proszę zobaczyć, jak wygląda Zespół Staromiejski, Rynek Nowomiejski, a przede wszystkim Rynek Staromiejski w sezonie turystycznym. Są tam ogródki gastronomiczne, ogromne potoki turystów i mieszkańców, ludzie pracujący w hotelach, apartamentach i gastronomii. Musi też zostać miejsce na przejazd wozów straży pożarnej czy policji. Nie dopuśćmy do tego, żeby przestrzeń zajęły prywatne samochody.

Co ważne. Chcę stanowczo powiedzieć, że strefy czystego transportu w Toruniu nie ma i nie będzie.

Decyzja o zmniejszeniu liczby oddziałów przedszkoli miejskich jest już ostateczna?

Nie ma decyzji, ale naprawdę to też jest warte sprostowania od początku. Metodologia naboru do przedszkoli, szkół podstawowych jest niezmieniona, co najmniej od dwóch lat, mamy modelowanie, mamy symulacje, Toruńskie Centrum Usług Wspólnych analizuje, zbiera informacje o ogólnym potencjale przedszkoli. Rozmawiamy z dyrektorami placówek oświatowych. Ale musimy pamiętać, że zmiany demograficzne są faktem, a odpowiedzialność wskazuje, że spadek liczby dzieci w Toruniu wymusza dostosowanie sytuacji w oświacie do faktycznej sytuacji demograficznej w naszym mieście. Dla każdego dziecka jest miejsce. Obecnie liczba miejsc przewyższa liczbę dzieci ubiegających się o przyjęcie. Mamy 168 wolnych miejsc, a na wskazanie oczekuje 148 dzieci. Rekrutacja uzupełniająca do przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych ruszy zgodnie z harmonogramem 15 czerwca 2026 roku.

Fot. © UMT 2026, autor: Agnieszka Bielecka, licencja: CC BY-NC 4.0

Rodzice sugerują, żeby oddziały były mniejsze.

Jako organ prowadzący musimy patrzeć globalnie – na cały system. To zespół bardzo silnie połączonych naczyń. Ale wyobraźmy sobie, że zgadzamy się na otwieranie nie 25-osobowych oddziałów, ale oddziałów liczących po 15 dzieci. W tym roku być może jeszcze byśmy to przeżyli - takich oddziałów byłoby pięć czy sześć. Jeżeli gdzieś nie otwieramy oddziału liczącego 25 osób, tylko na przykład 16–17, to oznacza, że część dzieci musimy przypisać do pobliskich przedszkoli — często zgodnie z drugim wyborem wskazanym przez rodziców.

Godząc się na półpełne oddziały, akceptujemy sytuację, w której w przedszkolu pierwszego wyboru grupy nie są wypełnione, a jednocześnie nie ma możliwości uzupełnienia miejsc w innych przedszkolach, które mogłyby funkcjonować z pełniejszymi oddziałami.

Wyobraźmy sobie kolejny rok. Gdybym wiedział, że demografia nagle odbije i w przyszłym roku dzieci będzie o 30 procent więcej dzieci, to nie byłoby problemu. Ale wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku moglibyśmy dojść do sytuacji, w której trzeba byłoby tworzyć oddziały 10-osobowe. W perspektywie trzech–czterech lat niewiele przedszkoli osiągnie zakładany próg naboru, bo mamy do czynienia z twardą, nieubłaganą i niestety tragiczną sytuacją demograficzną.

Raz jeszcze przypomnę. Na terenie gminy jest zameldowanych 1087 dzieci urodzonych w 2023 roku. Pięć lat wcześniej było ich 1644. Prognozy pokazują dalszy spadek liczby dzieci. Za rok będzie ich 971, a za dwa lata - 953. 

A co z petycjami i podpisami rodziców?

Odpowiemy na nie. Na bieżąco otrzymuję informacje i nie ma żadnej tragedii, jak niektórzy sugerowali, że dzieci pozostaną poza systemem przedszkolnym. Już na sesję Rady Miasta Torunia będziemy gotowi z pierwszym komunikatem dotyczącym wyników naboru uzupełniającego. Obecnie te 148 dzieci, które znajdują się jeszcze poza systemem, dopasowujemy wspólnie z dyrektorami poszczególnych przedszkoli do konkretnych grup w konkretnych placówkach.

Za chwilę, po tej całej burzy emocji, pokażemy spokojny i rzeczywisty obraz sytuacji. Nie ma tragedii. W zeszłym roku jej nie było i w tym roku również jej nie będzie.

Będzie jednak protest w tej sprawie.

Ten protest będzie wykorzystany przez osoby, które chcą zbić na tym kapitał polityczny. Są środowiska, które nie tylko w tej sprawie, ale również chociażby przy okazji polityki parkingowej, bardzo głośno się wypowiadały - często w sposób nieuprawniony. Będą się wypowiadać dalej, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Chodzi panu o skrajną prawicę.

Tak. To w mojej ocenie skrajna prawica, która walczy o bardzo niewielki elektorat — również w Toruniu. Nawet przy obecnych sondażach popularności poszczególnych partii widać, że chodzi o niewielką „część tortu”. Nie chcę wchodzić w szczegółowe nazwy, żeby nie eskalować sytuacji i nie stać się uczestnikiem tej politycznej gry, która będzie trwała przez kolejne miesiące, aż do wyborów. Obawiam się eskalacji nastrojów i ich celowego podsycania, bo to właśnie skrajna prawica będzie próbowała budować na tym poparcie.

Chcę powiedzieć jasno: istnieje cienka czerwona linia, której — jako prezydent Torunia, ale też w imieniu mojego środowiska oraz większości mieszkańców, organizacji społecznych, rad okręgów i środowiska akademickiego — nie możemy przekroczyć. Nie mogę dopuścić do destabilizowania debaty publicznej i rozchwiania nastrojów społecznych. Uważam to za szkodliwe. Za każdym razem, gdy podejmowane są próby mobilizacji wokół tego typu tematów, apeluję do mieszkanek i mieszkańców Torunia, aby zwracali uwagę, kto je firmuje. Bardzo często są to środowiska, które wprost walczą o bieżący zysk polityczny.

Jeśli chodzi o politykę parkingową - temat był wielokrotnie przekrzykiwany i upraszczany. Wkrótce przedstawimy rekomendacje i wytyczne dotyczące tej polityki. Okazać się może, że nie będzie mowy ani o strefie czystego transportu, ani o jej rozbudowie, natomiast pojawią się inne, bardzo konkretne rozwiązania. Podobnie było w przypadku oświaty - i podobnie może być w innych obszarach, które staną się przedmiotem publicznej debaty.

Toruń nigdy nie był miastem, które unikało dyskusji. Nikt nie będzie zakazywał udziału w debacie publicznej na temat spraw miejskich. Musimy jednak prowadzić ją w sposób normalny — bez zastraszania, bez dezinformacji w mediach społecznościowych, bez prowokacji i bez obrażania stron sporu. To, co obserwujemy, to często emocjonalna i uproszczona narracja, obrażanie i podsycanie napięć. Na to nie ma mojej zgody. Nie dam się - jako prezydent Torunia - wciągnąć w przedwyborczy, prekampanijny spór ultraprawicy i nie pozwolę, aby mieszkańcy Torunia byli w niego wciągani. Miasto potrzebuje spokoju.

Sprawy samorządowe są znacznie bardziej złożone niż hasła tworzone i wzmacniane przez media społecznościowe czy sztuczną inteligencję. Samorząd to realne problemy: deficyt, zadłużenie, polityka społeczna i decyzje oparte na analizach, konsultacjach oraz wiedzy ekspertów. Wszystko, co wykracza poza ten poziom, prowadzi jedynie do konfliktu, na który nasze miasto po prostu nie zasługuje.

Rozmawiał Filip Sobczak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/05/2026 18:48

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CbN - niezalogowany 2026-05-15 06:02:06


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • nadszyszkownik - niezalogowany 2026-05-15 06:38:27


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    • Zgłoś wpis
  • Diagnosta - niezalogowany 2026-05-15 07:18:32


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Najnowsze wiadomości