54-letni nożownik, który wczoraj w zakładzie krawieckim zaatakował swoją żonę wciąż nie usłyszał prokuratorskich zarzutów.
Przypomnijmy: do dramatycznych scen doszło wczoraj (środa, 15 kwietnia) w jednym z zakładów krawieckich w pawilonie handlowo-usługowym „Kwadrat” przy ul. Łyskowskiego na toruńskim Rubinkowie.
Na miejsce skierowano duże siły. Jak was informowaliśmy na portalu ototorun.pl, w akcji uczestniczyła m.in. Grupa Szybkiego Reagowania - są to funkcjonariusze do zadań specjalnych.
Z ustaleń wynika, że 54-letni Sławomir P. zaatakował 47-letnią żonę, Agnieszkę P., nożem, a następnie zabarykadował się w jednym z pomieszczeń. - Mężczyzna został obezwładniony przez przybyłych na miejsce funkcjonariuszy - poinformowała nas wczoraj podkom. Dominika Bocian, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Oboje w ciężkim stanie trafili do szpitala, gdzie przeszli operację. Na dziś zaplanowano czynności procesowe z potencjalnym sprawcą tego zdarzenia. Jednak na ten moment nie można ich przeprowadzić z uwagi na jego stan zdrowia.
- Prokurator jest w stałym kontakcie z lekarzem, który na bieżąco monitoruje stan zdrowia mężczyzny. Jak dostanie zielone światło, od razu zostanie on przesłuchany - zapowiada Izabela Oliver, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Z tego powodu podejrzewany 54-latek nadal nie usłyszał jeszcze zarzutów, co jest jednak tylko kwestią czasu. Można się spodziewać, że mężczyzna odpowie za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie u pokrzywdzonej ciężkich obrażeń realnie zagrażających życiu.
Śledczy na miejscu dramatu dokonali oględzin, zabezpieczyli nóż, a także przesłuchali świadków.
Autor: Filip Sobczak
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A po co stawiać mu zarzuty,? dobić ścierwo w tym szpitalu
No i teraz ta biedna kobieta ma zrujnowane życie, bo zanim dojdzie do zdrowia (o ile dojdzie) jej zakład krawiecki upadnie, a ona zostanie z długami (czynszu nagle jej nie zawieszą). Nawet jak wyjdzie ze szpitala to nie wiadomo czy będzie w stanie pracować.
A może to on pierwszy dostał nożem ?
Narodowość i wyznanie ? Chyba nie...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A po co stawiać mu zarzuty,? dobić ścierwo w tym szpitalu
No i teraz ta biedna kobieta ma zrujnowane życie, bo zanim dojdzie do zdrowia (o ile dojdzie) jej zakład krawiecki upadnie, a ona zostanie z długami (czynszu nagle jej nie zawieszą). Nawet jak wyjdzie ze szpitala to nie wiadomo czy będzie w stanie pracować.
A może to on pierwszy dostał nożem ?