To był dość bogaty żużlowy weekend. Dla nas, Torunian, zaczął się w sobotę turniejem z cyklu Grand Prix. Wystartowało w nim trzech zawodników Pres Grupy Deweloperskiej: Patryk Dudek, Robert Lambert i Norick Bloendorn. Zawsze do turniejów Grand Prix podchodzę z obawą, czy aby nic złego naszym się nie stanie, bo wiadomo, że w walce o mistrzostwo świata żartów nie ma i nikt nie odpuszcza. A o wypadek w takiej sytuacji nietrudno. Na szczęście tym razem skończyło się na strachu. Nasza trójka spisała się nieźle, najlepiej wypadł czwarty ostatecznie Lambert, ale – generalnie – każdy z tej trójki dobre starty przeplatał przeciętnymi.
Może to nie do końca patriotyczne z toruńskiego punktu widzenia, ale kibicuję w tych mistrzostwach Bartoszowi Zmarzlikowi. Niech chłop zdobędzie to siódme mistrzostwo i zostanie absolutnym najlepszym żużlowcem w historii. Bo to mu się po prostu należy. A potem to już niech seryjnie złote medale zdobywają Torunianie.
Zmarzlik jest oczywiście jednym z głównych faworytów do zwycięstwa w cyklu w tym roku. Największym jego rywalem powinien być Brady Kurtz. Gdy Dan Bewley wygrywał bieg za biegiem w Landshut miałem przeczucie, że skoro nie ma sprawiedliwości na tym świecie, to w finale pokona go właśnie Australijczyk. Tylko że ten koncertowo spartolił start w półfinale i ostatecznie zajął dopiero dziewiąte miejsce. A ponieważ sprawiedliwie być oczywiście nie mogło, to w finale Bewley'owi uciekł nieoczekiwanie Kacper Woryna. Trzeci na mecie Zmarzlik wypracował sobie zaś nad Kurtzem osiem punktów przewagi. Może to i niewiele, zwłaszcza że to dopiero początek cyklu, ale wiadomo, jak ciężko odrabia się straty do zawodników, którzy nie notują większych wpadek. A taki jest właśnie nasz Bartosz.
Worynie ewidentnie wyszła na korzyść przeprowadzka do Lublina. Od początku sezonu jeździ koncertowo. I to dzięki niemu oraz skutecznej młodzieży Motor wrócił do gry w walce o złoto w PGE Ekstralidze, mimo dotkliwych strat przed sezonem (Jack Holder, Dominik Kubera, Wiktor Przyjemski). Zwłaszcza że ci, którzy mieli być potencjalnie poza zasięgiem rywali, czyli Sparta Wrocław i Pres Grupa Deweloperska Toruń na razie swojej potęgi nie pokazują.

Sparta rozbiła na starcie słaby Falubaz, ale potem ledwo i szczęśliwie (kontuzja Oskara Palucha) wygrała w Gorzowie, przegrała w Grudziądzu, a teraz niezbyt przekonująco pokonała u siebie Unię Leszno. Generalnie swoją postawą nie zachwyca, choć ma ten plus, że poza Grudziądzem punktów nie straciła.
Teoretycznie poza Lublinem nasi też punktów nie stracili. Ale wirtuozami na wyjazdach w ostatnich latach nie byliśmy, nawet w zeszłym, gdy zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Siłą Aniołów były wyniki uzyskiwane na Motoarenie. A teraz, po nikłych wygranych z Unią i GKM-em, pod dużym znakiem zapytania stanęły punkty bonusowe, które w obecnych rozgrywkach mogą mieć ogromne znaczenie. Nie wspominam już o bonusie w dwumeczu z Motorem.
Biorąc pod uwagę fakt, że w tej chwili wydaje się, iż do czołowej czwórki jest piątka kandydatów (Sparta, Motor, GKM, Unia i my) naprawdę w drużynie musi nastąpić przełom, by nie zdziwić się po 14. kolejce. W tej chwili nie tylko nie możemy sobie pozwolić na wpadkę, ale i przydałaby się jakaś niespodzianka. Tymczasem widać, że Torunianie mają swoje problemy. W niedzielę w meczu z GKM-em dopadły Roberta Lamberta i Mikkela Michelsena. Ten pierwszy w tym sezonie to zupełna zagadka. Drugi narzekał na wolny sprzęt, ale jeśli w połowie prostej hamuje się lewą nogą, to raczej chodzi o coś innego. Mam nadzieję, że to po prostu strach po niedawnej kontuzji, który szybko minie. Na szczęście nie była to tak groźna kontuzja, jak swego czasu u Chrisa Holdera. Ten po niej nigdy już nie wrócił do dawnej dyspozycji, a obecnie patrzy się na jego występy w pierwszej lidze wręcz z zażenowaniem. I żalem, że w takim stylu pomału pewnie będzie kończył karierę taki „asior"...
Tak więc trochę z niepokojem, ale też i nadzieją czekam na kolejne mecze. Nasza drużyna ma pełne papiery (czyli - skład) na to, by zaskoczyć. Ale nie może z tym czekać za długo, bo sezon zasadniczy, po odjęciu spotkań z Włókniarzem, zrobił się wyjątkowo krótki.
I na koniec – drobna uwaga do telewizyjnych relacji. Być może to ja jestem dziwny, być może to kwestia gustu, ale jestem ogromnie ciekaw zdania Czytelników na dwa tematy. Czy pomysł z analizą budowy silników i gaźników podczas turnieju Grand Prix zamiast analizy tego, co nas czeka w kolejnych startach i większej liczby wywiadów z parkingu jest trafny? Z kolei w PGE Ekstralidze zabawa z typami AI zamiast chociaż dłuższego czasu wyświetlania dorobku punktowego lub kolejnych wyścigów też się broni? Przyznaję, że mnie to tylko irytuje, ale powtarzam – może to ja dziwny jestem...
Autor: Piotr Bednarczyk
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No wreszcie ktoś to zauważył, nie obchodzi mnie kogo AI typuje na zwycięzcę biegu, to g...no tylko wprowadzą w błąd telewidzów.
to Ai to nieporozumienie,a starsi widzowie,jak mój teść myślą, że to wcześniej zdobyte punkty w biegu itp.. poza tym po kiego grzyba to wróżenie w ogóle jest? Będę chciał się w to bawić to sam odpalę czata.. kibic skupia się na meczu ,a nie wróżbach... to chyba Kaczorek wymyślił, chciał iść z duchem rozwoju i taki badziew powstał ☝️????
to Ai to nieporozumienie,a starsi widzowie,jak mój teść myślą, że to wcześniej zdobyte punkty w biegu itp.. poza tym po kiego grzyba to wróżenie w ogóle jest? Będę chciał się w to bawić to sam odpalę czata.. kibic skupia się na meczu ,a nie wróżbach... to chyba Kaczorek wymyślił, chciał iść z duchem rozwoju i taki badziew powstał ☝️????
Zgadzam się redaktorze. Nie jest pan dziwny :-)
Kiedy Derek dostanie szansę?
No wreszcie ktoś to zauważył, nie obchodzi mnie kogo AI typuje na zwycięzcę biegu, to g...no tylko wprowadzą w błąd telewidzów.
to Ai to nieporozumienie,a starsi widzowie,jak mój teść myślą, że to wcześniej zdobyte punkty w biegu itp.. poza tym po kiego grzyba to wróżenie w ogóle jest? Będę chciał się w to bawić to sam odpalę czata.. kibic skupia się na meczu ,a nie wróżbach... to chyba Kaczorek wymyślił, chciał iść z duchem rozwoju i taki badziew powstał ☝️????
to Ai to nieporozumienie,a starsi widzowie,jak mój teść myślą, że to wcześniej zdobyte punkty w biegu itp.. poza tym po kiego grzyba to wróżenie w ogóle jest? Będę chciał się w to bawić to sam odpalę czata.. kibic skupia się na meczu ,a nie wróżbach... to chyba Kaczorek wymyślił, chciał iść z duchem rozwoju i taki badziew powstał ☝️????