Sędzia Trybunału Konstytucyjnego i profesor, który pracował na UMK wywołał kontrowersje podczas konferencji naukowej w Oksfordzie. Toruński Uniwersytet postanowił odciąć się od naukowca, ale ucierpiał na tym doktorant.
W zeszłym tygodniu profesor Lech Morawski uczestniczył w konferencji naukowej w Oksfordzie. Mówił tam między innymi, że w Polsce politycy, prawnicy i sędziowie są skorumpowani. Wyznał również, że rząd jest przeciwko homoseksualistom, ale nie ściga ich prokuratura.
Morawski jest związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika. W Toruniu ukończył studia w 1972, potem pracował na uczelni do 2015 roku. Tuż po jego wypowiedziach nasza redakcja otrzymała e-mail od UMK.
- Informujemy, że prof. Lech Morawski nie jest pracownikiem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu od września 2015 r.
W poniedziałek 15 maja na UMK miała się odbyć obrona pracy doktorskiej Tymoteusza Marca. Jej promotorem jest prof. Lech Morawski.
Dziekan Wydziału Prawa i Administracji UMK zadecydował, że obrona się nie odbędzie ze względu na bojkot profesora Lecha Morawskiego.
- Wystąpienie byłego profesora UMK w Toruniu Lecha Morawskiego będące atakiem na wartości wynikające z Konstytucji, zasady demokratycznego państwa prawa oraz podważenie reguły uczciwości środowisk sędziowskich, w tym Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz środowisk akademickich, sprawia, że przyjęliśmy z ogromnym oburzeniem wypowiedzi prof. Morawskiego i stanowczo odcinamy się od nich - oświadczył prof. Zbigniew Witkowski, dziekan Wydziału Prawa i Administracji z UMK.
Największym poszkodowanym całej sytuacji jest doktorant, Tymoteusz Marzec. Swoją pracę obroni prawdopodobnie we wrześniu. Skład komisji nie ulegnie zmianie.
(fot. YouTube)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!