Wciąż jeszcze żyjemy igrzyskami w Mediolanie i sukcesami Polaków. Sport bywa piękny i okrutny, ale akurat dla nas tym razem te radosne chwile przysłaniają porażki. Zwłaszcza że te sukcesy są takie niespodziewane. Przed igrzyskami zastanawiałem się, czy zdobędziemy jakikolwiek medal i jeśli już liczyłem na kogoś, to na łyżwiarzy szybkich.
Cztery lata temu skończyło się na jednym brązowym medalu całej polskiej ekipy wywalczonym przez skoczka Dawida Kubackiego. Wydawało się, że nasze sporty zimowe zapadły w dłuższy kryzys. I takie nastroje można było mieć przed trwającą jeszcze imprezą. Wprawdzie po cichu liczyłem też na Kacpra Tomasiaka, ale były to raczej pobożne życzenia, a nie jakaś realna ocena. Bo jak tu liczyć na medale na skoczni, skoro przez dwa lata było tylko coraz gorzej?
Zbyt duży szok przeżyłem, żeby chociaż spróbować to jakoś logicznie wytłumaczyć, co się stało. Skocznia normalna – no, dobra, chłopak potrafi się wysoko wybić, wiatr wiał w plecy, miał trochę szczęścia (choć jest to mocno dla niego krzywdzące, ale załóżmy taką złośliwą wersję). Skocznia duża – słabe początkowo skoki na treningach nawet tę teorię wydawały się potwierdzać. Tylko że przyszły zawody, a on znowu wskoczył na podium.
No, dobrze, i tyle byłoby tego szczęścia. No bo przecież w duetach Tomasiak na medal nie miał teoretycznie szans, bo nie było nikogo wartościowego do pary. A tymczasem – raz, że Paweł Wąsek oddał dwa pierwsze bardzo fajne skoki, a dwa – na koniec uśmiechnęło się do nas szczęście. Akurat jak Wąsek nieco zepsuł ostatni skok i raczej wydawało się, że medal odleciał w siną dal, zlitowały się niebiosa i zesłały taką śnieżycę, że zawody trzeba było przerwać. Decyzja jury była bardzo odważna, ale słuszna. Nie piszę tego, bo akurat okazała się dla Polaków korzystna. Po latach jestem w stanie przyznać, że zabrakło tej odwagi jury podczas mistrzostw świata w 2019 roku w Seefeld. Wówczas Dawid Kubacki po pierwszej serii zajmował 27. miejsce. Niewiele lepszy był Kamil Stoch. W drugiej serii, w dobrych warunkach, obaj oddali znakomite skoki. A potem rozszalał się śnieg i czołówka nie miała szans na uczciwą rywalizację. Skończyło się na złocie Kubackiego i srebrze Stocha, choć ze sprawiedliwą rywalizacją nie miało to wiele wspólnego. Gdyby wówczas jury przerwało zawody i zaliczyło wyniki po pierwszej serii, nie moglibyśmy mieć pretensji.

Jeśli chodzi o skoki na igrzyskach, to w Predazzo większość może być zadowolona. Chłopaki po prostu podzielili się sukcesami. Ze złotych medali w typowo męskich konkurencjach cieszyli się Niemcy, Słoweńcy i Austriacy. Polacy są wniebowzięci, bo aż trzech medali nikt nie mógł się spodziewać. Nawet Szwajcarzy doczekali się brązu. Może na ciut więcej liczyli Japończycy, ale też nie wracają z niczym bo ze srebrem i brązem. No i Norwegowie coś tam sobie z medalowego tortu uszczknęli dzięki trzeciemu miejscu w rywalizacji duetów.
Niestety, w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu. Nie wiem, co tkwi w ludziach wylewających swoją głupotę w komentarzach. Na przykład Tomasiak według nich zawinił tym, że jest... ministrantem. Nie do pomyślenia, po prostu, jak taki człowiek może zdobywać medale olimpijskie. O hejcie, który spotkał skoczkinię Polę Bełtowską już w ogóle szkoda gadać. Ona dostawała obraźliwe sms-y, co jest świństwem wręcz niewyobrażalnym.
Takich trolli nazywam od lat „Lucusiami". A to dzięki opowiadaniu „Ostatni husarz" Sławomira Mrożka. Otóż dzielny Lucuś, któremu nie podobał się ustrój, regularnie chodził do publicznego szaletu i pisał na ścianie hasła typu „Precz z bolszewizmem". A gdy któregoś dnia zastał szalet zamknięty z powodu remontu udał się do lasu i, dumny z siebie, że wszystkich przechytrzył, napisał patykiem na śniegu „Generał Franco wam pokaże".
Dzisiejsi „Lucusie", dzięki Internetowi, nie muszą nawet wychodzić z domu. A satysfakcję mają coraz większą. „No, proszę, jaki ze mnie bohater! Dziś dowaliłem od ministrantów samemu medaliście olimpijskiemu. Ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa! Następni będą prezydent, premier, może nawet papież! Zobaczycie, że ze mną żartów nie ma!".
Autor: Piotr Bednarczyk
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!