Reklama

HMŚ w Toruniu - czyli jeszcze się taki nie urodził, który każdemu by dogodził

Lekkoatletyczne halowe mistrzostwa świata w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń już za nami, pora więc krótko podsumować i przejść do prozy życia. Sportowo nie było może rewelacyjnie, ale na pewno nie źle lub beznadziejnie. Moim zdaniem najlepszym określeniem jest "dobrze".

Nie można mieć wszystkiego

Cztery medale - po jednym złotym i srebrnym oraz dwa brązowe i dziewiąte miejsce w klasyfikacji medalowej to powód raczej do zadowolenia. Trochę zabrakło jednego złota, bo ono wywindowałoby nas w klasyfikacji medalowej, szkoda też tych czwartych miejsc. No cóż, nie można mieć wszystkiego.

Organizacyjnie wszystko było w porządku, choć akurat tego można było się spodziewać. W końcu imprez lekkoatletycznych o zasięgu światowym czy europejskim, wliczając w to zawody mastersów, odbyło się w Toruniu w poprzednich latach bez liku i do żadnej z nich uwag nie było. Ten element możemy więc odhaczyć w podsumowaniu zdecydowanie na plus.

Reklama

Impreza potrzebna czy nie?

Jak zawsze jednak w podobnych przypadkach rozpętała się dyskusja, czy ta impreza była Toruniowi potrzebna czy nie? Jej przeciwnicy zadawali pytania, ile na to wszystko poszło milionów złotych i czy nie można było ich spożytkować z większą korzyścią dla mieszkańców miasta, na przykład na wyremontowanie dróg lub sfinansowanie badań profilaktycznych? Czy rzeczywiście promocja była aż taka duża, że o Toruniu zrobiło się głośno w wielu miejscach świata? Czy ktoś dzięki temu przyjedzie zwiedzić nasze miasto? No i - czy bardziej promował się sam Toruń, czy województwo?

Zwolennicy podkreślali, że promocja była jednak spora. Dużo mówiło się o imprezie przed, w trakcie i po. A od łącznych jej kosztów należy odjąć pieniądze wydane na modernizację Kujawsko-Pomorskiej Areny Toruń, bo to zostanie na stałe. Co do promocji – za chwilę pewnie poznamy jakieś słupki od agencji zajmujących się badaniami marketingowymi, ale mam wrażenie, że po zapoznaniu się z nimi, jakiekolwiek by były, zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy zdania nie zmienią.

Reklama

Oceny zawsze są różne

No cóż, jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził. Władze, w tym przypadku marszałek województwa i prezydent Torunia, muszą być świadome, że niemal wszystkie ich decyzje będą oceniane różnie.

Uważam, że dobrze byłoby nauczyć się tolerancji. Lata temu wybudowano Motoarenę. Protestów nie brakowało. Po co taki obiekt dla kilkunastu trenujących zawodników niszowej dyscypliny? Zapominano wówczas o tym, że na trybunach gromadzą się tysiące kibiców, a  w Polsce, w przeciwieństwie do świata, żużel to sport na topie. 

Reklama

Z drugiej strony - zbudowano też Centrum Sztuki Współczesnej. Też były protesty - dla kogo to? Tak mówiło m. in. zapewne spore grono kibiców żużla. 

Zarówno CSW i Motoarena powstały jednak, podobnie jak i inne obiekty kulturalne i sportowe, i jakoś funkcjonują. Gdyby władze zachowywały się asekuracyjnie, byle tylko nie narazić się na krytykę, prawie nic by nie powstało. Nie byłoby też żadnych imprez. Choć może mielibyśmy mniej dziur na drogach, więcej badań profilaktycznych, przedszkoli i żłobków, bo do tego mało kto by się przyczepił. Tylko czy to wystarczyłoby, byśmy mogli naprawdę mówić, że żyjemy w krainie mlekiem i miodem płynącej?

Reklama

Autor: Piotr Bednarczyk

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/03/2026 21:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości