Get Well Toruń przegrał na wyjeździe z Falubazem Zielona Góra 40:50. Tuż po zakończeniu tego meczu kibice z Torunia odbyli tak zwaną męską rozmowę z zawodnikami i trenerem Karolem Ząbikiem.
Fani, którzy przybyli w niedzielny wieczór do Zielonej Góry nie ukrywali swojego rozczarowania. Kiedy po ostatnim biegu żużlowcy Get Well Toruń podeszli do nich, żeby podziękować im za doping, to ci zaczęli skandować: "Co to jest, co to jest?", "Bierzcie się do roboty!".
Niektórzy, tak jak Daniel Kaczmarek, musieli odbyć rozmowę w cztery oczy z jednym z fanów. Postawę żużlowców Get Well Toruń starał się też wytłumaczyć Karol Ząbik, bo podczas podziękowań zabrakło menadżera drużyny Jacka Frątczaka.
- Gdzie jest Frątczak, gdzie jest Frątczak? - krzyczeli kibice z Torunia.
Potem na konferencji prasowej menadżer Get Well przyznał, że po zakończeniu meczu miał sporo obowiązków i dopiero po kilku minutach mógł podejść do sektora gości i podziękować fanom.
- Miałem po zakończeniu meczu pewne kłopoty. Musiałem odwiedzić między innymi sędziego i biuro zawodów - tłumaczył Frątczak.


Były też brawa i słowa uznania, ale... dla żużlowca gości - Michaela Jepsena Jensena. Duńczyk, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy Get Well Toruń wywalczył w dzisiejszym pojedynku dla Falubazu 11 punktów z bonusem.
(FS)


Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!