Dziś (26 lutego) doszło w naszym mieście do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji z udziałem kontrolerów biletów MZK.
To nie był miły poranek dla jednej z pasażerek, a w zasadzie wszystkich pasażerów linii autobusowej nr 27 w Toruniu. Jak informuje nas nasz czytelnik, około 10:00 na przystanku "Aleja Solidarności" do pojazdu wsiadła młoda dziewczyna oraz kontrolerzy biletów. Wsiadająca chciała zakupić bilet MZK u kierowcy, ponieważ był to tak zwany stary Jelcz i nie było w nim automatów do zakupu biletów.
Niestety, przed nabyciem zostały zablokowane kasowniki i dziewczynę ukarano mandatem za... brak biletu na przejazd. - Byłem świadkiem tej sytuacji. Cały autobus stanął w obronie dziewczyny... To kolejna już taka sytuacja, ciekawe jak zachowaliby się, gdyby zamiast dziewczyny było kilku dresów? - zastanawia się nasz czytelnik.
- Kontrolerzy byli dość charakterystyczni, po 50, jeden wysoki, szczupły i siwy, drugi grubszy, w okularach i kaszkiecie - dodaje.
Według „Regulaminu przewozu osób i bagażu w lokalnym publicznym transporcie zbiorowym w Toruniu” bilet trzeba skasować „niezwłocznie po wejściu do pojazdu lub dokonaniu transakcji zakupu w pojeździe” i „przed zajęciem miejsca siedzącego”. Ponadto kontrolerzy muszą upewnić się, czy pasażerowie, którzy weszli do pojazdu na ostatnim przystanku, skończyli kasować bilety lub nie wykazują takiego zamiaru.
Dlatego dziewczyna, która została dziś ukarana mandatem w linii autobusowej nr 27 ma prawo do odwołania się od kary.
*
Jeśli byłeś świadkiem jakiegoś zdarzenia, masz problem i chcesz go nagłośnić, czy po prostu masz do nas jakieś pytanie - napisz na naszego e-maila: redakcja@ototorun.pl
(Redakcja)
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!