- Nigdy nie będę rozpatrywał porażki w kategoriach sukcesu. Można doceniać drogę. Można być dumnym z walki. Można widzieć postęp. Ale porażka pozostaje porażką. I każdy, kto uprawiał sport na serio, dobrze o tym wie. Biorę tę porażkę na siebie - napisał po ostatnim meczu sezonu prezes KH Energa Toruń Marcin Jurzysta.
Spodobała mi się reakcja prezesa toruńskich hokeistów Marcina Jurzysty na to, że KH Energa nie awansowała do półfinałów Tauron Hokej Ligi. Nie rozpaczał, że było tak blisko, nie próbował tej porażki przekuć w sukces, tylko stwierdził, że to jednak porażka.
Po ostatnim meczu Jurzysta napisał: „Wczoraj sezon dla nas się skończył. Siódmy mecz. Dogrywka. Jedna akcja, jeden krążek, jedna chwila. Sport bywa brutalny. Od wczoraj dostaję bardzo dużo wiadomości. Słów wsparcia, gratulacji za walkę, podziękowań za emocje. Dziękuję za każde z nich – naprawdę. Ale powiem szczerze: ja nigdy nie będę rozpatrywał porażki w kategoriach sukcesu. Można doceniać drogę. Można być dumnym z walki. Można widzieć postęp. Ale porażka pozostaje porażką. I każdy, kto uprawiał sport na serio, dobrze o tym wie. Biorę tę porażkę na siebie."
Piękne to słowa, szczere do bólu i jakże celnie podsumowujące sytuację. Bo nie ma co oszukiwać, do półfinałów wejść nie udało. Było bliziutko, ale kto będzie to rozpamiętywał? Liczy się ostateczny efekt, a ten jest taki, że do pierwszej czwórki nie awansowaliśmy.
Był to kolejny sezon, w którym toruńska drużyna „miała momenty", czyli rozgrywała znakomite spotkania, ale zdecydowanie za dużo było tych gorszych, by przystąpić do fazy play-off w korzystniejszej sytuacji. Co, oczywiście, jeszcze niczego nie zapewnia, bo wszyscy mamy zapewne w pamięci rywalizację z Cracovią w sezonie 2020/21, która tuż przed fazą play-off wzmocniła się w niewyobrażalny sposób i mimo że po rundzie zasadniczej była szósta, wyeliminowałą trzecią KH Energę.

Marcin Jurzysta, fot. KH Energa Toruń
Szkoda, bo takiej silnej ekipy długo wcześniej i nigdy później nie mieliśmy. I co z tego, że podobnie jak teraz w ćwierćfinałowej rywalizacji nasi dali z siebie wszystko? Przegrali 2:4 w sześciu meczach i musieli pożegnać się ze zdobyciem medalu. A szansa wówczas była naprawdę spora... Zostało jedynie zgrzytanie zębami, że Cracovia sprytnie wykorzystała dość niefortunny regulamin rozgrywek. Nie zrobiła tego nielegalnie. Każdy zespół mógł tak zrobić.
Tym razem nie byliśmy faworytem, więc może żal jest mniejszy. Powtórzę jednak, że niespodzianka była blisko. Trudno, taki jest sport - bywa brutalny, jak napisał prezes Jurzysta. Być może on też już ma trochę dosyć tej wieloletniej niemocy, bo - przypomnę - ostatni raz na podium ligi toruńscy hokeiści byli w sezonie 1995/96. Nie udało się więc uczcić okrągłej rocznicy choćby powtórką tamtego brązu.
Autor: Piotr Bednarczyk
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Powodzenia w przyszłym sezonie,a za obecny,serdeczne dzięki,daliście z siebie wszystko i gdyby nie te zawirowania z trenerem z początku sezonu,być może byłoby lepiej.
W końcu doczekali się dobrego prezesa. Chodzę na hokej od lat i wiem o czym mówię.
Mega kompetentna osoba na stanowisku prezesa. Pozdrawiam
Wszystko ok,możemy teraz gdybać,ale nie pozbywa się najlepszego strzelca (Sedlaka) przed początkiem play off Proszę podpisać kontrakt Lewandowskim na 3 lata bo to świetny zawodnik
Powodzenia w przyszłym sezonie,a za obecny,serdeczne dzięki,daliście z siebie wszystko i gdyby nie te zawirowania z trenerem z początku sezonu,być może byłoby lepiej.
W końcu doczekali się dobrego prezesa. Chodzę na hokej od lat i wiem o czym mówię.
Mega kompetentna osoba na stanowisku prezesa. Pozdrawiam