Trzy godziny snu na dobę, tysiące spalonych kalorii, hektolitry potu wylane na pętli długości ok. 43 km w okolicach Torunia oraz 13,5 tys. kilometrów przejechanych na rowerze w ciągu 30 dni. Ultrakolarz z gminy Łysomice Jacek Kwiatkowski 1 czerwca rozpoczął swoje rowerowe wyzwanie. Chce pobić dwa oficjalne rekordy - Rekord Świata WUCA oraz Rekord Guinnessa w kategorii mężczyzn.
1 czerwca, minutę po pólnocy gmina Łysomice przeszła w tryb „na dwóch kółkach”. Wówczas rozpoczęła się finałowa rywalizacja w konkursie o tytuł Rowerowej Stolicy Polski. Podtoruński samorząd po raz czwarty bierze udział w tej akcji. We wszystkich wcześniejszych edycjach w swojej kategorii był na podium, ale wygrać się nie udało.
W tym roku ma być inaczej. Cały czerwiec upłynie pod znakiem rajdów, wycieczek i nabijania kilometrów w aplikacji Aktywne Miasta. Łączny wynik decyduje o ostatecznych rozstrzygnięciach. O większości z tych akcji będziecie mogli przeczytać na naszym portalu w najbliższych tygodniach.
Teraz jednak skupimy się na innym bohaterze. Twarzą tegorocznej rywalizacji stał się ultrakolarz Jacek Kwiatkowski. We wszystkich edycjach kręcił dla Łysomic niesamowite liczby. Jak przypomina portal centrumrowerowe.pl w swoim tekście poświęconym jego osiągnięciom, w 2024 roku przejechał 10 044 km wraz z Krzysztofem Fechnerem, a dokładnie rok temu, w czerwcu 2025 roku, pokonał 12 008 km w ciągu 30 dni podczas samotnej jazdy.
Teraz Kwiatkowski chce na trwałe zapisać się w historii amatorskiego kolarstwa. 1 czerwca rozpoczął wyzwanie i ruszył po Rekord Świata World Ultra Cycling Association i Rekord Guinnessa w kategorii mężczyzn w 30-dniowej jeździe non-stop bez wsparcia. Do pokonania wyznaczył sobie 13 500 km, czyli średnio 450 kilometrów dziennie!
W przywoływanym wyżej tekście możecie sprawdzić inne rekordowe rezultaty, a publikacja jest dostępna TUTAJ. Jacek Kwiatkowski zdecydował, że o historyczny wynik powalczy, jadąc po pętli: Złotoria-Grabowiec-Osiek-Obrowo-Lubicz-Toruń Skarpa-Kaszczorek-Złotoria. To około 43 km. Dzięki temu co 40 km będzie w miejscu, w którym czekać mają na niego jedzenie, picie, ubrania, spanie czy prysznic.
Na razie dzielnie walczy ze wszystkimi trudnościami, zmęczeniem, ograniczeniami i brakiem sił. Pierwszego dnia przejechał ponad 600 km. Drugiego blisko 430. Trzeciego - w środę 3 czerwca - zrobił chwilę przerwy, aby wziąć udział w konferencji prasowej przed Urzędem Gminy Łysomice, poświęconej jego wyczynowi i całej tegorocznej rywalizacji o miano Rowerowej Stolicy Polski. Spotkanie z dziennikarzami rozpoczęło się w momencie, w którym Kwiatkowski dotarł pod siedzibę samorządu.
- W jedną stronę jest z wiatrem, w drugą pod wiatr, ale trzymam się zasady: 3 godziny snu i nie mniej. Więc póki co pilnuję wszystkiego - jedzenia, picia, spania. No i mam nadzieję, że tu wszyscy mieszkańcy tak kręcą jak ja i tego im życzę. Bo w ilości tutaj siła, a nie w jednostce - mówi ultrakolarz z Łysomic, a później dodał: - Każdy dzień przynosi nowe wyzwanie, nie wszystko da się zaplanować. Trzeba pilnować jedzenia, trzeba pilnować picia, trzeba pilnować tempa, godzin. Wiadomo, że spać się chce, organizm chciałby wypocząć, ale nie można mu tego dać. W lipcu przyjdzie na to czas. Więc to jest taka walka ze słabościami, z samym sobą. Każdy kolejny dzień to jest taki mały sukces i malutka cegiełka. Walczę każdego dnia, każdego dnia staram się, żeby ta średnia nie była 450, bo celuję w ten wynik 13 500. No, zobaczymy jak się uda, mam nadzieję, że 13 000 się uda przekroczyć. Dużo zależy od pogody, od dyspozycji. Będę robił wszystko, żeby to się udało.
Z kolei zapytany o to, co motywuje go w momencie kryzysów powiedział: - Każda dobra wiadomość, każda kibicująca osoba na trasie, każdy taki drobiazg, przywożone kanapki, picie, pozdrowienie, to jest ładowanie baterii. Tak samo naładowałem się już w maju, jeżdżąc po szkołach i przedszkolach, kiedy dzieci, czy to brawami witały, czy zadawały pytania… A później słyszę od rodziców, że te dzieci przychodzą do domu i mówią, że nie mają czasu chodzić do przedszkola, bo przecież pan Jacek chce sobie jeździć na rowerze. I to są takie bardzo miłe akcenty, które później w czerwcu jadąc mam w głowie i które napędzają i pchają mnie do tego, żeby właśnie te wyżyny swoich możliwości osiągnąć czy nawet przekroczyć.
Podczas rowerowego czerwca w zeszłym roku wychodziło około 16 tys. kalorii na dobę. Teraz wydatek energetyczny będzie jeszcze większy, bo po pierwsze dystans jest dłuższy. Po drugie - zasady ustanowienia rekordu świata i rekord Guinessa zakazują tzw. jazdy na kole. Zatem oprócz ciepłych słów i dopingu na trasie, najlepiej wesprzeć akcję po instalując aplikację Aktywne Miasta i dołączając się do wspólnego nabijania kilometrów dla Łysomic.
- W tym roku w gminie Łysomice jeździ 1405 uczestników, w zeszłym roku jeździło 2080 i mam nadzieję, że niedługo przekroczymy tę liczbę. Rywalizacja oczywiście jest ważna, ale najważniejsza jest ta wspólna aktywność. To, żebyśmy wychodzili, jeździli, rozmawiali - podkreślał podczas konferencji przewodniczący Rady Gminy i w tym roku koordynator Rowerowej Stolicy Polski w gminie Robert Kożuchowski. - My się też cieszymy, że nasza gmina zainspirowała gminy sąsiednie do jeżdżenia, bo w ramach rywalizacji jeździ miasto Chełmża i gmina Chełmża, jeździ Zławieś Wielka, Wielka Nieszawka, Lubicz razem z nami. To jest też dobre, że potrafimy się wspólnie bawić i integrować.
Autor: Arkadiusz Kobyliński
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze