– Wydaje mi się, że obecna koncepcja remontu mostu nie wnosi żadnej wartości dodanej dla infrastruktury komunikacyjnej, a jedynie odtwarza i konserwuje problemy z jakimi na co dzień mierzą się mieszkańcy lewobrzeża – pisze w liście do "Oto Toruń" nasz czytelnik.
Szanowni Państwo,
Postawmy nowy most zamiast remontować stary.
Stary most w Toruniu w czasie wojny był wysadzony a następnie pospiesznie odbudowany. Pierwotnie stał w Opaleniu koło Kwidzyna skąd został do Torunia przeniesiony w latach 30., w warunkach kryzysu gospodarczego. Po wojnie konstrukcja była przez wiele lat zaniedbana, a poważniejszy remont przeprowadzono dopiero w latach 80-tych, również w warunkach kryzysu.
Nie znam zakresu remontu i wyników ekspertyzy, ale na podstawie faktów z jego historii możemy spodziewać się wielu niespodzianek podczas rozpoczętego remontu. Nie jestem ekspertem, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby w trakcie remontu okazało się, że wiele elementów konstrukcji wymaga wymiany a nie tylko konserwacji, a ich zaprojektowanie, zamówienie i wykonanie zajmie wiele tygodni o opóźni prace remontowe.
Chciałbym też zwrócić uwagę, że po zakończeniu remontu tak naprawdę dostaniemy stary most z jazdą na suwak, wąski i zakorkowany w szczycie, z doklejonymi po obu stronach szerszymi chodnikami i stalową kratownicą, która bardzo szybko stanie się galerią dla graffiti.
Dużo szybciej a także taniej przebiegłaby wymiana przęsła mostu. Dwie nowe jezdnie na istniejących podporach wykonane we współczesnej technologii miałyby sztywność która nie wymaga stalowych kratownic (łuków). Tak naprawdę demontaż kratownic przebiegłby o wiele szybciej niż ich konserwacja i malowanie na rusztowaniach.

Demontaż starej płyty przęsła i posadowienie na podporach dwóch nowych przęseł - z dwiema jezdniami i promenadami po obu stronach dla pieszych i rowerzystów – można wykonać bardzo szybko unikając niespodzianek w trudno dostępnych miejscach. Mielibyśmy też spokój na lata z remontem i konserwacją starzejącej się konstrukcji. Zlikwidowalibyśmy jazdę suwak, a most przestałby się korkować. Piesi i rowerzyści zyskaliby fantastyczny trakt do centrum. Szeroki i otwarty most byłby dużo bardziej funkcjonalny i estetyczny.
Pamiętamy z budowy mostu na Wschodniej, że Operacja ustawienia nowych przęseł na podporach jest przeprowadzana bardzo szybko, w ciągu kilku tygodni. Naprawdę, szybciej można zdemontować istniejącą konstrukcję niż ją przeglądać i konserwować. Jeśli chodzi o koszty to warto zauważyć, że starą konstrukcję mostową możemy wykorzystać w innym miejscu, po gruntownym przeglądzie i wymianie zużytych elementów.
O wiele łatwiej byłoby również wybudować wiadukt nad placem AK, łączący most z ulicą Podgórską nad torami kolejowymi, dzięki czemu piesi i rowerzyści nie musieliby się przedzierać przez tunel.
Wydaje mi się, że obecna koncepcja remontu mostu nie wnosi żadnej wartości dodanej dla infrastruktury komunikacyjnej, a jedynie odtwarza i konserwuje problemy z jakimi na co dzień mierzą się mieszkańcy lewobrzeża. Biorąc pod uwagę trudności i wyrzeczenia jakie ich czekają w najbliższych miesiącach zasługują aby po remoncie uzyskać nową jakość i większą wygodę, a tymczasem może się okazać, że prace remontowe będą się przedłużały z powodów, których rzekomo nie dało się przewidzieć a jedynym dostrzegalnym i namacalnym efektem zakończenia prac będzie samo ich zakończenie.
Warto robić z głową i na lata, a nie prowizorycznie i byle jak.
Z poważaniem,
Bartosz Dawidowicz, mieszkaniec Torunia.
(pisownia oryginalna)
fot. Błażej Antonowicz/UM Toruń
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!