Skrajną nieodpowiedzialnością wykazali się kierowcy, którzy swoimi samochodami wjechali na zamarznięte Jezioro Chełmżyńskie.
Ta sytuacja mogła zakończyć się tragedią. Ratownicy z toruńskiego WOPR-u, którzy patrolowali tereny przywodne oraz Wisłę, otrzymali w minioną niedzielę 15 lutego zgłoszenie o samochodach jeżdżących po Jeziorze Chełmżyńskim, które po ostatnich mrozach jest skute lodem.
Ratownicy natychmiast udali się do miejscowości Zalesie, aby podjąć interwencję. Po dotarciu na miejsce pojazdów już nie było. Do sprawdzenia jeziora wykorzystano również drona - on także nie wykrył obecności aut.
WOPR alarmuje, że jazda samochodem po tafli lodu to skrajna nieodpowiedzialność, i jednocześnie przypomina, że lód nigdy nie daje 100 proc. gwarancji bezpieczeństwa. Ponadto jego grubość może być nierówna. Pod taflą występują prądy wodne, które osłabiają strukturę lodu.
Ciężar pojazdu może w każdej chwili doprowadzić do załamania pokrywy lodowej. Grozi to wpadnięciem auta do wody i uwięzieniem w tonącym pojeździe. To z kolei stanowi zagrożenie dla życia kierowcy, pasażerów oraz ratowników.
Służby ostrzegają także przed wysokimi mandatami i konsekwencjami prawnymi.
***
Jeśli byłeś świadkiem jakiegoś zdarzenia, masz problem i chcesz go nagłośnić, czy po prostu masz do nas jakieś pytanie - napisz na naszego e-maila: redakcja@ototorun.pl
Autor: AM
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!