- Coraz bardziej podoba mi się Antek Kawczyński. Na własnym torze "trójka" przy jego nazwisku to już żadne zaskoczenie, a do tego chłopak ewidentnie upodobał sobie 12. bieg. Wszyscy zapewne mamy jeszcze w pamięci tę wspaniałą gonitwę do spółki z Janem Kvechem z ubiegłorocznego finału, uznaną za wyścig sezonu w całej PGE Ekstralidze - pisze Piotr Bednarczyk.
Po piątkowym zwycięstwie 54:36 z Falubazem Zielona Góra trener żużlowców Pres Grupy Deweloperskiej Toruń Piotr Baron mógł wreszcie odetchnąć. Jego żużlowcy już na początku wypracowali sobie tak dużą przewagę, że nie trzeba było czekać w nerwach do ostatnich biegów, co ostatnio na Motoarenie zaczynało być regułą. Tym razem tak jak w zeszłym roku nasz tor okazał się wreszcie naszym sprzymierzeńcem.
Do poprawki jest jeszcze Mikkel Michelsen. Mam nadzieję, że jego słabsza jazda to efekt niedawnej kontuzji. Minie trochę czasu, podleczy się i wróci do zeszłorocznej dyspozycji. Bo skuteczny Duńczyk jest nam niezbędny, jeśli myślimy o dobrym wyniku w tym trudnym sezonie. Przecież to on wygrywał najważniejsze wyścigi w play off 2025.
Gorzej, jeśli słabsza postawa wynika z kłopotów sprzętowych. Nieraz można szukać powodów miesiącami, a obecnie nie ma już na to czasu.
Ale może być też i odwrotnie, bo na przykład szybko uporządkował sprawy sprzętowe Robert Lambert. Po słabiutkim meczu z GKM-em Grudziądz już w następnej kolejce zdobył czysty komplet 15 punktów. Dał jasny sygnał "wróciłem"! Teraz czekamy na powrót Michelsena.

Coraz bardziej podoba mi się z kolei Antek Kawczyński. Na własnym torze "trójka" przy jego nazwisku to już żadne zaskoczenie, a do tego chłopak ewidentnie upodobał sobie 12. bieg. Wszyscy zapewne mamy jeszcze w pamięci tę wspaniałą gonitwę do spółki z Janem Kvechem z ubiegłorocznego finału, uznaną za wyścig sezonu w całej PGE Ekstralidze. W tym roku kontynuuje świetne występy w tych akurat biegach.
W trzech meczach pokonał go tylko Keynan Rew, a drużynowo (tym razem w parze z Norickiem Bloendornem) Anioły łącznie wygrały 13:5. Biorąc pod uwagę, że takie rezultaty osiągają zawodnicy, którzy nie są liderami drużyny tylko junior i U24 (a w dodatku w końcowej części meczu), jest to niesamowita wartość dodana.
Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że w walce o awans do play off czeka nas jeszcze wiele wysiłku. Poza Włókniarzem Częstochowa można przegrać z każdym i wszędzie. A kalendarz teraz nie jest już wcale taki korzystny. Czekają nas ciężkie mecze wyjazdowe w Gorzowie, Wrocławiu, Lesznie, Grudziądzu i Zielonej Górze. Obawiam się, że aby awansować do pierwszej czwórki trzeba będzie gdzieś tam wygrać, co dałoby trzy punkty i dorzucić w pozostałych spotkaniach jeszcze choć jeden bonus. No i zdobyć komplet punktów u siebie, co też nie będzie łatwe, bo przecież przyjadą do nas w gości nieobliczalna Stal oraz potęgi z Lublina i Wrocławia. Choć ta ostatnia jakoś w tym roku jest bezbarwna, to jednak kadrowo nadal wygląda imponująco. Czeka nas więc jeszcze sporo nerwów, ale może to i dobrze, bo wówczas ewentualny końcowy sukces smakuje dużo lepiej.
Autor: Piotr Bednarczyk
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze