Kalendarzowa zima powoli dobiega końca, ale być może najgorsze dopiero przed nami. Czy powinniśmy się obawiać? Nasze wątpliwości wyjaśnia toruński meteorolog Rafał Maszewski.
Od kilku dni w mediach krążą informacje o zbliżających się do Polski silnych mrozach, opadach śniegu i „ekstremalnej zimie”. Według niektórych ekspertów już za kilka dni zacznie do naszego kraju napływać zimne powietrze z głębi Rosji. Ile jest w tym prawdy? O opinię poprosiliśmy naszego eksperta od pogody w Toruniu, czyli Rafała Maszewskiego.
- Faktycznie jest widoczne ochłodzenie w trzeciej dekadzie lutego i na początku marca. Tworzy się wyż nad Atlantykiem, który zablokuje nam napływ ciepłego powietrza. No ile ono będzie zimne? Trudno w tej chwili powiedzieć. Wygląda na to, że zwłaszcza nocami możemy spodziewać się spadków temperatury poniżej -10 st. C - tłumaczy Rafał Maszewski.
Jednak toruński spec od meteo od razu uspokaja - nie powinniśmy na razie się martwić. Jego zdaniem z modeli meteorologicznych nie wynika, że w najbliższych dniach czeka nas "ekstremalny atak zimy".
- Generalnie powinno być zimniej. Pojawi się mróz i tak zwana termiczna zima. Ale z określeniem „ekstremalna zima” bym się wstrzymał. Może być normalny mróz, ale na razie nie wygląda to na jakiś dramat. Na tę chwilę nie jest to po prostu uzasadnione - uspokaja Maszewski.
Skąd w takim razie biorą się ostrzeżenia w mediach i obawy niektórych Polaków?
- Meteorolodzy i redaktorzy sugerują się pojedynczymi wiązkami wyliczeń różnych modeli, które są bardziej skrajne. One mogą po sześciu godzinach pokazywać zupełnie inną wersję. Jednak oczywiście te najbardziej skrajne są najbardziej „chodliwe” w społeczeństwie - uspokaja toruński meteorolog.
(Filip Sobczak)
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!