Spór o niewypłacone wynagrodzenia w toruńskiej restauracji „Ale Ogień”. Strony ostatecznie osiągnęły porozumienie, ale właściciele lokalu odpierają zarzuty o nieprawidłowościach. - W naszej opinii to forma złośliwości i swego rodzaju zemsty za brak zatrudnienia - twierdzi prezes spółki Natalia Dębkowska.
W czwartek 26 marca przedstawiciele Toruńskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej złożyli w lokalu „Ale Ogień”, który działa przy ul. Rynek Staromiejski 5, przedsądowe wezwanie do zapłaty niewypłaconych wynagrodzeń.
Jak twierdzą młodzi aktywiści, na wypłatę wciąż oczekują cztery osoby. - Wcześniejsze próby polubownego rozwiązania sprawy nie zostały potraktowane poważnie - jesteśmy więc zmuszeni do podjęcia dalszych działań – poinformowali
Przedstawiciele TKMIP opublikowali też wpis w mediach społecznościowych – „DOŚĆ WYZYSKU W GASTRONOMII”, w którym poinformowali o swoich działaniach. Post błyskawicznie rozniósł się po sieci i – co oczywiste – wzbudził duże emocje.
Po kilku dniach aktywiści zapowiedzieli, że jeśli właściciele restauracji nie wypłacą wynagrodzeń, to zorganizują protest. Powstało nawet wydarzenie w social mediach, które miało odbyć się 1 kwietnia o godz. 15:00 przed lokalem.
- Reakcje pod naszymi postami podnoszącymi sytuację w restauracji AleOgień udowodniły, że jako społeczeństwu nie jest nam obojętna kwestia wyzysku pracowników. Idźmy więc za ciosem i pokażmy to jeszcze raz, tym razem osobiście, pokazując się na pikiecie, że mamy dość wykorzystywania ludzi pracy – czytaliśmy w opisie wydarzenia.
Protest został jednak odwołany. Dzień przed planowanym wydarzeniem TKMIP opublikowało post, w którym informują, że doszli do porozumienia z restauratorami.
- Reprezentowani przez nas pracownicy i pracownice otrzymają należne wynagrodzenie za pracę świadczoną w restauracji AleOgień. Tym samym kończymy akcje protestacyjne w tej sprawie, a jutrzejsza pikieta zostaje odwołana – napisali.
Tego samego dnia odpowiedziała nam Natalia Dębkowska - prezes Zarządu spółki KNDFood, która prowadzi restaurację AleOgień w Toruniu. W przesłanym oświadczeniu przede wszystkim zaprzecza, że spółka oszukiwała pracowników, nie wypłacała wynagrodzeń, łamała zasady BHP lub dopuszczała się jakichkolwiek nielegalnych czynności i praktyk.
- Nie są prawdą również rozpowszechniane w przestrzeni internetowej informacje jakoby AleOgień nie płacił za świadczoną pracę i usługi w „okresie próbym” – każdy członek naszego personelu, bez względu na zajmowane stanowisko i formę zatrudnienia, zawsze otrzymuje należne mu wynagrodzenie – twierdzi prezes Zarządu KNDFood.
Dębkowska tłumaczy, że wspominane w piśmie osoby nigdy nie zostały zatrudnione w AleOgień i nie uczestniczyły również w „dniu próbnym” lub „okresie próbnym” - miały brać udział jedynie w „procesie rekrutacyjnym”. - Wynagrodzenie za odbycie rozmowy kwalifikacyjnej i udział w rekrutacji (jako zapłata za poświęcony czas) nie jest standardową praktyką stosowaną przez AleOgień – twierdzi prezes Zarządu KNDFood.
Restauracja wspomina także o osobie, która świadczyła na rzecz KNDFood usługi i zlecone zadania przez kilka dni. Zdaniem prezes spółki współpracownik nie był chętny do podpisania umowy i żądał wygórowanego wynagrodzenia. Po zakończeniu współpracy miał odmówić przyjęcia gotówki.
W przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu prezes Dębkowska skrupulatnie wyjaśnia – przedstawiając nazwiska i konkretne wynagrodzenia – swoją perspektywę. Dodaje również, że posiada dowody na przytoczone fakty - dokumentację sporządzaną przez upoważniony personel AleOgień, zdjęcia, zrzuty ekranów, korespondencję SMS i e-mail oraz nagrania z monitoringu w restauracji.
- Działania podejmowane przez wspomniane przez nas osoby oraz powiązane z nimi TKMIP są w naszej opinii zatem, niczym więcej, niż formą złośliwości i swego rodzaju zemsty za brak zatrudnienia w AleOgień – pisze Dębkowska.
Jednocześnie spółka potwierdziła informację, że strony zawarły ugodę. Prezes zapowiedziała również, że zaproponowała - celem ugodowego rozwiązania sporu – „wynagrodzenie za poświęcony czas w dniu rekrutacyjnym”.
Autor: Filip Sobczak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Złośliwy i mściwy pracownik, może się na mnie odegrać.
Dobrze, że młodzi ludzie wprowadzają nowe standardy pracy. Brawo.
Czy odzywali się Państwo z tym artykułem do osób poszkodowanych?
Za pracę się płaci, tyle w temacie
Nie ma czegoś takiego jak proces rekrutacyjny, który trwa kilka godzin a w tym czasie dana osoba PRACUJE. Ludzie PANI PREZES (a raczej żona szefa ) widać, ze to ona teraz się mści, bo może kiedyś ktoś ją wykorzystywał w pracy. Pamiętajcie za każde świadczenie jakichkolwiek usług sie płaci!!!
Umowa o pracę rzecz święta i pensja się należy... chyba że tak ktoś na czarno pracuje i robią przekręty
Od takich rzeczy jest inspekcja pracy i skarbówka
Dobrze ze naglasniaja nieuczciwych pracodawcow. Informacja ze jezeli jestes klientem omijaj takie miejsca
Dlaczego w artykule nie ma ani jednej wypowiedzi poszkodowanych? Nie ma tym polega ambitne dziennikatstwo, ten artykuł nic nie wnosi, to zwykła zemsta pani Natalii za to że musiała zapłacić pracownikom wynagrodzenie. Wstyd dla tego portalu
Złośliwy i mściwy pracownik, może się na mnie odegrać.
Dobrze, że młodzi ludzie wprowadzają nowe standardy pracy. Brawo.
Czy odzywali się Państwo z tym artykułem do osób poszkodowanych?