Popularny w Toruniu "Pan Frytka" wrócił do centrum Torunia. 6 stycznia handlarz co prawda próbował sprzedawać swoje produkty, ale w końcu znaleziono na niego - wydaje się skuteczny - sposób.
Popularny "Pan Frytka” to mężczyzna, który - z przerwami - prowadzi działalność w centrum Torunia. Handluje zakręconymi frytkami, stąd jego pseudonim. Sporadycznie można go też spotkać przy stoisku ze świecidełkami. Zdaniem urzędników robi to jednak nielegalnie.
Przede wszystkim nie ma zgody na prowadzenie tego typu działalności na Starówce, którą wydaje Biuro Toruńskiego Centrum Miasta. Ponadto kontrowersje wzbudza sposób funkcjonowania stoiska. Handlarz twierdzi, że działa jako fundacja i prowadzi zbiórkę publiczną. Nie posiada kasy fiskalnej, a jego produkty można otrzymać za datek w formie gotówki lub przelewu BLIK-iem.
Wydawało się, że problem ze specyficznym handlarzem rozwiązano w lipcu. Wówczas jego "biznes" został zlikwidowany przez policję - funkcjonariusze zarekwirowali stoisko i sprzęt. Już wtedy mężczyzna zapowiadał, że wróci i wrócił. Najpierw był widziany w trakcie Skyway'a, później w okresie świąteczno-noworocznym, a ostatnio 6 stycznia - podczas Orszaku Trzech Króli.
W trakcie tego ostatniego wydarzenia służby wprowadziły nowy sposób walki z kontrowersyjnym biznesmenem. Stoisko "Pana Frytki" zostało ogrodzone płotkami scenicznymi. W ten sposób nikt nie mógł podejść do sprzedawcy, a w konsekwencji zakręcone frytki nie były sprzedawane.
- Najnowszy model, który udało się wypracować, jest skuteczny. Podczas parady Trzech Króli nie została sprzedana żadna frytka - mówi nam dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta Łukasz Drygalski.
Z naszych informacji wynika także, że w ostatnich tygodniach mężczyzna za prowadzenie swojej działalności otrzymał kilka mandatów od Krajowej Administracji Skarbowej.
Przypomnijmy, że wcześniej mężczyzna handlował na targowisku miejskim przy Szosie Chełmińskiej w Toruniu. Działalność zakończył po słynnej bójce z kierownikiem targowiska Karolem Marią Wojtasikiem. Sprawą zajął się sąd. Po prawie trzech latach usłyszeliśmy wyrok w tej sprawie. Została zawarta ugoda, na podstawie której handlarz został zobowiązany do wypłacenia 30 tysięcy złotych Karolowi Marii Wojtasikowi.
Mężczyzna otrzymał także nakaz przeprosin w ciągu 30 dni w dzienniku „Nowości”. Handlarz przeprosił między innymi za naruszenie nietykalności i „wyrządzenie krzywdy” kierownikowi targowiska.
„Ja, Piotr Sojka, przepraszam Karola Marię Wojasika za to, że m.in. w dniu 10 czerwca 2021 r. Na terenie Targowiska Miejskiego przy ul. Szosa Chełmińska 31 w Toruniu zachowałem się w sposób agresywny i wulgarny wobec Karola Marii Wojtasika, wszcząłem awanturę, naruszyłem nietykalność Karola Marii Wojtasika oraz groziłem mu. Szczerze żałuję i przepraszam za to, że wyrządziłem krzywdę Karolowi Marii Wojtasikowi i poderwałem zaufanie do jego osoby jako kierownika Targowiska Miejskiego” - czytaliśmy w oświadczeniu.
W ugodzie napisano także, że mężczyzna przeprosił Karola Marię Wojtasika, a ten przyjął przeprosiny.
Autor: Filip Sobczak
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!