Reklama

Nielegalna działalność pana Frytki w centrum Torunia została zlikwidowana

Tygodniami lekceważył upomnienia i nic nie robił sobie z nakładanych na niego kar oraz interwencji służb. Teraz Pan Frytka - bo takiego określenia doczekał się w mediach - który pod pomnikiem Kopernika oferował pieczone ziemniaki i watę cukrową oraz jego kram „Mister Twister" mają zniknąć z centrum miasta.

Policja "zamknęła" działalność pana Frytki w centrum Torunia

Interwencja policji zakończyła, przynajmniej na tę chwilę, biznes w centrum Torunia. Stoisko Mister Twister i zakręcone frytki zniknęły spod pomnika Kopernika w piątek (19 lipca). - Policjanci wykonywali czynności w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczeń i zabezpieczyli materiał, żeby tę sprawę prowadzić dalej - powiedział w rozmowie z naszym portalem st. sierż. Sebastian Pypczyński z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, pytany o powód piątkowej interwencji. 

Funkcjonariusze zarekwirowali również sprzęt używany na stoisku „Mister Twister”. Właściciel od razu zapowiedział, że tej sprawy tak nie zostawi, ale wydaje się, że na razie cyrk, którego byliśmy świadkami w ostatnich tygodniach, został zakończony. 

Reklama

Frytki na patyku w centrum Torunia - wiocha, żenada i jarmarczne kiczowisko

Długo to trwało. Od kilkunastu tygodni, z krótką przerwą, w samym centrum Torunia, w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika a później Punktu Informacji Turystycznej pojawiło się stanowisko z zakręconymi frytkami i watą cukrową. Jak już pisaliśmy na ototorun.pl, rozstawiał je handlarz znany z toruńskiego targowiska przy Szosie Chełmińskiej. To on kilka lat temu pobił się z ówczesnym kierownikiem targowiska Karolem Marią Wojtasikiem. Po wyroku sądu musiał publicznie przeprosić i zapłacić 30 tys. zł za krzywdy.

Burzę w sieci wywołał wpis na Facebooku opublikowany przez konto "Toruński Serwis Turystyczny". - Kolejny już dzień bez zezwoleń stał dziś gościu z frytkami, robi wiochę, żenadę i jarmarczne kiczowisko pod pomnikiem Kopernika - w najbardziej eksponowanym miejscu w Toruniu, w najbardziej drażliwym pod względem ochrony krajobrazu i dziedzictwa kulturowego w Toruń i… nic - napisali autorzy posta z 11 czerwca. 

Reklama

Pod wpisem pojawiła się lawina komentarzy. Urzędnicy przekazali mediom, że ten prowadzony w ścisłym centrum Torunia biznes nie ma odpowiednich zezwoleń od Urzędu Miasta i sanepidu.

Przed zakręconymi frytkami ostrzegała dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta, zwracając uwagę na stan higieniczno - sanitarny stoisk. - Osoby przygotowujące tam żywność nie legitymują się decyzją o dopuszczeniu do prowadzenia działalności. Ważne więc, aby ostrzec opinię publiczną, zwłaszcza wycieczki szkolne składające się z małych konsumentów - dzieci, przed korzystaniem z produktów spożywczych z tego typu niezarejestrowanych źródeł - powiedziała Aleksandra Iżycka dla „Gazety Wyborczej”. 

Reklama

Fundacja Pod Wielkim Dachem Nieba i Pan Frytka

Portal o2.pl dotarł do wyników kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej przeprowadzonej 21 czerwca. Wśród wykazanych nieprawidłowości były m.in. niewłaściwe warunki przechowywania umytych ziemniaków oraz brak dostępnych do wglądu orzeczeń lekarskich dla osób obsługujących stoisko. - Inspektorzy zauważyli również brak odpowiednio wyposażonego stanowiska do mycia rąk oraz brak dokumentacji dotyczącej dobrych praktyk higienicznych i produkcyjnych - czytamy w publikacji portalu. Miasto z kolei nakładało kary za bezumowne zajęcie gruntu. 

Reklama

"Pan Frytka”, bo takiego określenia doczekał się w internecie ten mężczyzna, twierdził, że działa jako fundacja i prowadzi zbiórkę publiczną. Dlatego frytkę można było otrzymać, jeśli gotówką albo BLIK-iem przekaże się datek odpowiedniej wysokości.

Na nic zdały się też interwencje służb. Kilka z nich na swoim facebookowym profilu relacjonował dziennikarz Jacek Kiełpiński. Kończyły się tak samo, mundurowi zebrali informacje, ale stoiska nie byli w stanie usunąć. Nie pomagały też kary finansowe nakładane na prezesa fundacji, który totalnie lekce sobie ważył służby, regulacje i przepisy. Czuł się całkowicie bezkarny.

Reklama

Na razie zakręconych frytek nie ma w centrum Torunia. Ale pewności, że samowolka nie powróci w to miejsce, po ekscesach z ostatnich tygodni mieć nie można.

Autor: Arkadiusz Kobyliński

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Przeczytałeś właśnie artykuł na stronie www.ototorun.pl. To portal internetowy, który codziennie odwiedza kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Torunia i regionu. To doskonała witryna do wypromowania swojej marki czy firmy. Zaufało nam już wiele prestiżowych firm z naszego miasta. Jesteś zainteresowany reklamą? Napisz na e-mail: t.kaczynski@ototorun.pl.

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/07/2024 13:14
Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama