- Mieszkańcy Torunia już za chwilę na pięć lat wybiorą swojego muszkietera. Lepiej, aby był od nas, nie odcinał kuponów i nie robił za klakiera - pisze w felietonie dla "Oto Toruń" toruński radny Michał Jakubaszek:
Raz na pięć lat otwierają się wrota bram Parlamentu Europejskiego w Brukseli.
Ten dzień nadchodzi dla trzech muszkieterów regionu, można powiedzieć, naszych twardzieli.
W szranki zgłosiło się równo sześćdziesięciu śmiałków i pręży przed nami muskuły.
Wśród nich kilkunastu szermierzy z Torunia, którzy na afisze nie szczędzą bibuły.
Najwcześniej wystrzelił muszkieter Korolko Michał, ze szkoły szermierzy Platformy.
Wysłał do skrzynek pocztowych życzenia wielkanocne na tle jaj, co odbiega od normy.
Szczerząc się szeroko od ucha do ucha, napisał zdecydowanie nieszczerze.
Jam to jest jednym jedynym ze wszystkich z Torunia szermierzem.
Do życzeń załączył również przepis na mazurka, wielkanocne ciasto.
Liczy, że tym słodkim, acz jednorazowym gestem zwojuje Toruń, nasze miasto.
Znać o sobie z przytupem dał drugi muszkieter, Pijanowski, teraz chyba z Biedronia Wiosny.
Pan Marek poobijał się z Dyrektorem Kultury Urzędu Marszałka, a finał był żałosny.
Wytrawny szermierz z Torunia, zwolniony z pracy, w te pędy zawiadomił policję.
Szczególnie naruszono ponoć jego nietykalną nietykalność osobistą.
To taka groteska, wszyscy bowiem wiedzą, że Pan Marek jest zdrowia okazem.
Niewielu muszkieterów pochwalić się może gumowym kręgosłupem i kośćmi zarazem.
Muszkieter ów przeszedł krętą drogę zanim został „najbliższym współpracownikiem Biedronia”.
Wspierał drużynę PiS, potem PO, chwilę pokręcił się przy Zaleskim i to wcale nie ironia.
Muszkiet Pana Marka ma doprawdy wyjątkowo szeroki horyzont ostrzału.
Dla niemałych apanaży, interesu Biedronia, nie stroni od żadnego przypału.
Trzeci z muszkieterów włada językami obcymi niczym prawdziwą szpadą, a raczej rapierem.
Tak trzeba powiedzieć, skoro i Zbigniew Girzyński został ochrzczony naszym muszkieterem.
Opanował płynnie francuski, angielski i startuje z piątym numerem na prośbę Jarosława.
Stanął w szranki, aby finalnie pilnować tylko polskiego interesu i brukselskiego prawa.
Były parlamentarzysta z niego i dyplomata, przyznać trzeba z doświadczeniem.
W mediach pływa jak delfin, codziennie, często i ze swadą, nie jest więc źrebieniem.
Mieszkańcy Torunia już za chwilę na pięć lat wybiorą swojego muszkietera.
Lepiej, aby był od nas, nie odcinał kuponów i nie robił za klakiera.
Jeśli ma coś do powiedzenia i potrafi bronić interesów Polski, serca Europy,
to postawmy krzyżyk przy tym, który zna szermierkę i nie chowa się w okopy.
Michał Jakubaszek, toruński radny.
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!