Elana Toruń przegrała na własnym stadionie z rezerwami Lecha Poznań 2:4. W tym ciekawym spotkaniu sędzia podyktował aż trzy rzuty karne.
Przed sobotnim pojedynkiem obie ekipy w tabeli ligowej dzieliło zaledwie jedno “oczko”. Elana była na 11. miejscu. Poznaniacy zajmowali 13. lokatę. Jednak rezerwy Lecha rozegrały jedno spotkanie mniej niż żółto-niebiescy. Oba zespoły potrzebowały zatem punktów, aby zbliżyć się do miejsc premiowanych awansem. To zwiastowało emocje. Ten mecz miał też duże znaczenie dla Krzysztofa Kołodzieja, który jeszcze w zeszłym sezonie reprezentował ekipę ze stolicy Wielkopolski.
Spotkanie rozgrywane na Stadionie Miejskim im. Grzegorza Duneckiego od pierwszego gwizdka sędziego było toczone w szybkim tempie. Obie ekipy postawiły na ofensywę. Lepiej w takiej grze sprawdzili się goście. W 21. minucie przyjezdni wyszli na prowadzenie. Gola z rzutu karnego zdobył Eryk Kryg.
W odpowiedzi torunianie ruszyli do ataku. Napór żółto-niebieskich przyniósł spodziewany efekt, gdy kolejny w tym meczu rzut karny na bramkę zamienił Mariusz Kryszak. Wcześniej w “szesnastce” faulowany był Dominik Sokół. Na zmianę remisowego rezultatu nie trzeba było długo czekać. Napastnik rezerw Lecha Poznań Filip Szymczak wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, finalizując zespołową akcję. Do przerwy było więc 2:1 dla gości.
Torunianie po utracie drugiej bramki byli zespołem aktywniejszym, osiągnęli optyczną przewagę, której jednak nie potrafili udokumentować kolejnymi trafieniami. Duża w tym zasługa golkipera ekipy z Poznania Miłosza Mleczki, który kilka razy udanie zatrzymywał próby żółto-niebieskich.
W kolejnych minutach znów do głosu doszli poznaniacy i również Michał Nowak strzegący bramki żółto-niebieskich musiał zaprezentować swoje umiejętności. Jednak nie wystarczyły one, aby uratować drużynę z naszego miasta przed stratą trzeciej bramki. W 61. minucie gry piłkę stracił Lenkiewicz, a goście przeprowadzili błyskawiczny kontratak. Ostatecznie "futbolówke" do siatki skierował Bartosz Barkowiak.
Później Elana po raz kolejny przejęła inicjatywę. Natomiast goście prowadzeni przez Rafała Ulatowskiego skupili się na obronie. Torunianom udało się jednak zdobyć bramkę kontaktową. Tej sztuki dokonał wracający do gry po kontuzji Filip Kozłowski, który kilka minut wcześniej pojawił się na placu gry.
Natomiast kolejne, ostatnie już w tym spotkaniu trafienie zapisali na swoim koncie poznaniacy. Eryk Kryg drugi raz tego dnia podszedł do wykonania rzutu karnego, podyktowanego za zagranie ręką Wojciecha Onsorge. Co prawda pierwszy strzał obronił Nowak, ale poznaniacy ruszyli do odbitej piłki i ostatecznie właśnie Kryg wepchnął "futbolówkę" do siatki.
Kolejna porażka Elany to duże rozczarowanie dla fanów żółto-niebieskich. Zeszłoroczna walka o awans rozbudziła apetyty kibiców. Wyniki toruńskiej jedenastki w tym sezonie wskazują, że podopieczni Ariela Jakubowskiego będą mieli duży problem, żeby powtórzyć ten wynik.
Elana Toruń - Lech II Poznań 2:4 (1:2)
Bramki: 0:1 Kryg (21'), 1:1 Kryszak (26'), 1:2 Szymczak (35'), 1:3 Bartkowiak (62'), 2:3 Kozłowski (81'), 2:4 Kryg (86')
Elana: Nowak – Świeciński, Onsorge, Urbański, Andrzejewski – Boniecki (46.Stryjewski), Lenkiewicz (62.Jóźwicki), Sokół (68.Kozłowski), Kryszak, Kościelniak – Kołodziej.
(Arkadiusz Kobyliński)
fot. Wojtek Szabelski/UMT
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!