Reklama

Dramatyczny opis syna chorej pacjentki. Jest komentarz Szpitala Miejskiego w Toruniu

08/01/2019 18:12

Nie milkną echa zamieszczonego na naszym portalu opisu syna chorej pacjentki, który dotyczy poziomu udzielania pomocy między innymi w Szpitalu Miejskim przy Batorego.

W poniedziałek 7 stycznia na portalu Oto Toruń opublikowaliśmy post autorstwa Roberta Bauk, który opisuje poziom udzielania pomocy w toruńskich szpitalach. Słowa krytyki padły między innymi pod adresem personelu Szpitala Miejskiego przy Batorego w Toruniu, gdzie z powodu ogromnych dolegliwości bólowych trafiła mama Pana Roberta, która cierpi na nowotwór.

- [...] Po 3 godzinach oczekiwania na Izbie Przyjęć na karetkę pani z personelu po naszych uwagach stwierdziła, że nie ma karetek i trzeba czekać. Oczywiście bez leków przeciwbólowych, bo pani stwierdziła, że przecież nie wie, co mama bierze (mama miała przy sobie wszystkie dokumenty i informację co i kiedy brała i w jakim jest stanie). Po naleganiach i telefonach do szpitala pani z personelu medycznego podała mamie paracetamol i wodę. Nie omieszkała też okrzyczeć mamy, że niepotrzebnie informuje o zaistniałej sytuacji telefonicznie rodzinę. Po 4 godzinach spędzonych w szpitalu na Batorego mama łaskawie została odtransportowana do domu - pisze Robert Bauk.

Reklama

Po tej publikacji na naszym portalu pojawiła się duża liczba komentarzy,  okazało się, że spora część naszych Czytelników też miała przykre doświadczenia z toruńskimi szpitalami. Do wypowiedzi Roberta Bauka odniosła się również Krystyna Zaleska, dyrektor Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu: - bardzo współczuję chorej i rodzinie i ubolewam, że pacjenci onkologiczni nie mają zapewnionej kompleksowej opieki w jednym miejscu bez konieczności odwiedzania szpitali - zapełnionych Izb Przyjęć i SOR-ów, do których zgłaszają się również pacjenci nie wymagający udzielania porady w trybie nagłym. Oczywistym jest, że stan zdrowia pacjentki takiej pomocy potrzebował. Oburzenie rodziny pacjenta wynika z subiektywnej oceny sytuacji. Szkoda, że nikt z rodziny nie był przy ciężko chorej podczas jej pobytu w Izbie Przyjęć, aby do czasu odwozu do miejsca zamieszkania zaopiekować się nią, podając na przykład wodę. 

Reklama

Izba Przyjęć Szpitala Miejskiego w Toruniu.

- W tym dniu przez Izbę Przyjęć przewinęło się 75 pacjentów, w tym udzielono 56 odmów, a 19 pacjentów przyjęto do hospitalizacji. Zarówno decyzje o przyjęciu, jak i odmowie poprzedzone są badaniem lekarskim i zleconymi badaniami diagnostycznymi, a często koniecznością wykonania procedur medycznych, a to wszystko trwa - dodaje dyrektor Miejskiego Szpitala. - Inną sprawą jest oczekiwanie na transport, którego czas zależy od ilości zleceń transportu sanitarnego, które wystawiają zarówno lekarze oddziałów, jak i Izby Przyjęć. Usługę transportu realizuje zewnętrzna firma, a jej koszty pokrywa szpital. W godzinach pobytu pacjentki w Izbie Przyjęć firma otrzymała 8 zleceń przewozu/odwozu pacjenta i realizowała te zlecenia w kolejności zgłoszeń.

Reklama

- Przykro nam, że trwało to tak długo, co oczywiście nie jest normą, bo podczas kolejnego pobytu Pacjentki w naszym szpitalu (a miało to miejsce po dwóch dniach) odwiezioną Ją do domu w ciągu godziny. Podsumowując, idąc za przykładem Pana Roberta Bauk polecam spojrzeć na pracę personelu medycznego szczególnie Izby Przyjęć przez pryzmat nie tylko pojedynczego pacjenta, a również pozostałych, z których wielu ma oczekiwania przekraczające możliwości publicznej placówki borykającej się z niedoborami personelu i środków finansowych - mówi Krystyna Zaleska, dyrektor szpitala przy Batorego.

Przeczytaj: Dramatyczny opis syna pacjentki. Tak została potraktowana ciężko chora kobieta

Reklama

(TUB)

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości