Reklama

Znany fryzjer musiał wyjechać z Torunia. Zostawił tylko poruszającą wiadomość

Bedirhan Çeri, Turek, który w ostatnich latach prowadził salon fryzjerski w Toruniu, musiał wyjechać z Polski. - Bardzo Was wszystkich kocham. Część mojego serca zostawiłem tam, razem z Wami - napisał sympatyczny Bedi.

Znany fryzjer w Toruniu 

Bedirhan Çeri prowadził salon fryzjerski "Turecki Fryzjer Meśki Hair Cut" przy ul. Prostej w centrum Torunia. W sieci zbierał wyłącznie pozytywne recenzje. Na popularnym portalu do rezerwacji wizyt Booksy zakład Bediego ma maksymalną ocenę - 5,0. Opinie wyraziło aż 385 klientów. 

Niestety w ostatnich miesiącach młody Turek wpadł w ogromne tarapaty. Jak wielokrotnie pisaliśmy na ototorun.pl, Bedi przez twarde biurokratyczne procedury został zmuszony do opuszczenia kraju. 

Awizo 

Ale po kolei. W 2024 roku fryzjer z pomocą przyjaciół złożył wniosek o pozwolenie na pracę do wojewody. Miesiąc później urzędnicy wezwali 24-latka do uzupełnienia wniosku, ale pismo nie dotarło do zainteresowanego, ponieważ... listonosz nie zostawił awiza, bo nie znalazł skrzynki pod wskazanym adresem. 

Reklama

Zdezorientowany Bedi po trzech miesiącach wysłał ponownie do wojewody uzupełniony wniosek, ale dosłownie kilka dni później do salonu 24-latka wkroczyła Straż Graniczna, która zażądała pozwolenia na pracę. Bedi próbował wytłumaczyć, dlaczego nie ma dokumentu, ale straż była bezwzględna i wydała decyzję o deportacji. 

Turek przy pomocy prawników uzupełniał kolejne dokumenty i w końcu otrzymał od wojewody pozwolenie na pracę, a w lutym tego roku – kolejne. Mimo tego w maju zeszłego roku Bedi dostał pismo, w którym Straż Graniczna oczekiwała opuszczenia kraju do 23 czerwca, ponieważ w wspomnianej już kontroli Turek nie miał pozwolenia na pracę. 

Reklama

Cios od WSA 

Bezduszną decyzję udało się odroczyć. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jednak po kilku miesiącach młody Turek otrzymał kolejny cios. 10 grudnia WSA oddalił skargę na decyzję o deportacji. Po otrzymaniu tej informacji Turek ogłosił w mediach społecznościowych, że będzie prowadzić swój biznes tylko do końca roku. 

- Nie jestem w stanie już walczyć. Klienci proszą mnie, żebym został, ale ja już nie daję rady - mówił w rozmowie z ototorun.pl fryzjer z ul. Prostej. 

Wyrok był jednak nieprawomocny. Pełnomocnik 24-latka poprosił o uzasadnienie. W grudniu kancelaria zapowiadała, że zamierza złożyć odwołanie.

Reklama

Bedi: Bardzo Was wszystkich kocham 

Kiedy wydawało się, że Bedi będzie jednak walczyć o pozostanie w Polsce, w nocy z 11 na 12 lutego ogłosił w mediach społecznościowych, że opuścił Polskę. W poruszającym wpisie wyjaśnił, że wyjechał bez pożegnania, ponieważ byłoby to dla niego zbyt bolesne. 

- Bardzo dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i pomoc. Zawsze będę Was wspominał z pięknymi wspomnieniami. Musiałem wyjechać bez pożegnania, ponieważ pożegnania są dla mnie bardzo trudne - napisał Bedi. 

Sympatyczny fryzjer poinformował także, że przez ostatni miesiąc miał problemy rodzinne. Zaznaczył też, że na razie – ze względu na procedurę deportacyjną - nie będzie mógł wrócić do Polski.  

Reklama

- Bardzo Was wszystkich kocham. Część mojego serca zostawiłem tam, razem z Wami - zakończył. 

Autor: Filip Sobczak 

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/02/2026 11:23
Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama