Reklama

Torunianka z COVID-19: Zapewniano mnie, że to zapalenie gardła

Tomasz Kaczyński
05/04/2020 10:00

– Kiedy okazało, że jestem zakażona, to musiałam mieszkać w domu razem z babcią i tatą. Każdy się bał. Staraliśmy się siebie unikać, ale to było bardzo trudne - mówi w wywiadzie dla "Oto Toruń" Dominika, torunianka, która jest zakażona koronawirusem.

„Oto Toruń”: Jak dowiedziałaś się, że jesteś zakażona koronawirusem?

Dominika, zakażona koronawirusem z Torunia: 27 marca kiedy poczułam się źle, próbowałam dodzwonić się do sanepidu. Nie udało mi się to, a bałam się, że to koronawirus. Miałam gorączkę, źle się czułam i bolały mnie mięśnie. W końcu zadzwoniłam na infolinię koronawirusa i tam powiedzieli mi, że mam dzwonić na 112. Po tym telefonie przyjechała po mnie karetka, która zabrała mnie do szpitala zakaźnego w Toruniu.

Najpierw przebadała mnie pielęgniarka, a pół godziny później lekarka. Obie panie były zabezpieczone. Badały mnie w kombinezonach ochronnych. Zapewniono mnie, że to zapalenie gardła. Dostałam antybiotyk i maść na bóle w plecach, bo bardzo mi dokuczały. Niemniej uspokoiła mnie ta diagnoza. Zrobili mi test i prywatnym transportem wróciłam do domu.

Reklama

Ale nie wyizolowano Cię na wszelki wypadek? Przynajmniej do wyniku testu?

Nie. Miałam wrócić do domu. Mieszkam z osiemdziesięcioletnią babcią i z tatą. 29 marca, czyli po dwóch dniach zadzwonili z sanepidu i dowiedziałam się, że to jednak koronawirus. Byłam zdziwiona, bo po zapewnieniach lekarzy, że to zapalenie gardła liczyłam na wynik negatywny.

Przyjechała po Ciebie karetka?

Nie. Dopiero dwa dni później zabrano mnie do izolatorium. Najgorsze było to, że kiedy okazało, że jestem zakażona, to musiałam mieszkać w domu razem z babcią i tatą. Każdy się bał. Staraliśmy się siebie unikać, ale to było bardzo trudne na tak niewielkiej przestrzeni. Dopiero pod dwóch dniach trafiłam do izolatorium w Ciechocinku.

Reklama

Co to za miejsce?

To sanatorium, w którym mam pokój z łazienką i tarasem. Jeśli nikogo innego akurat nie ma na tym tarasie, to mogę wyjść na świeże powietrze.

A kto nad Tobą czuwa?

Nikt tu do mnie nie przychodzi. Mam tylko kontakt telefoniczny z lekarzem i pielęgniarką. Sprawdzają, jak się czuję. Dostaję również telefoniczne informację o posiłkach.

Czytaj także: Zakażony koronawirusem mężczyzna z Torunia: Nie potraktowano mnie poważnie

A jak się czujesz w tej chwili?

Jestem w dobrym stanie. Najgorzej było w piątek, kiedy bolało mnie wszystko. Brałam dużą ilość środków przeciwbólowych. Byłam też osłabiona, nie miałam apetytu, ale to chyba też ze względu na ilość leków. Prawdopodobnie 6 kwietnia będę mieć robiony kolejny test.

Reklama

Domyślasz się, jak mogło dojść do zakażenia?

Nie wiem, czy zaraziłam się w pracy, czy w sklepie. Nie mam pojęcia, gdzie mogło do tego dojść.

Co z osobami, z którymi miałaś kontakt? Czy zrobiono im już testy?

Z tego co wiem testy zrobiono mojemu partnerowi oraz znajomym, z którymi się kontaktowałam.

Twoja rodzina jest już po testach?

Im testów nie zrobiono. Dowiedziałam się tylko, że mają być poddani testom po niedzieli.

A wiesz, dlaczego z tym zwlekają?

Nie rozumiem dlaczego. Babcia jest przecież starszą osobą, a została zostawiona samej sobie. Denerwowała się bardzo, bo próbowała dzwonić, dowiedzieć się czegoś, a miała z tym problem. W końcu zadzwonił do babci sanepid, ale z tatą wciąż się nie kontaktowali. Dowiedziałam się, że mają im zrobić testy po niedzieli.

Reklama

Imię zakażonej zostało zmienione.

Rozmawiał Tomasz Kaczyński.

fot. pixabay

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości