23°C rozproszone chmury

Tomasz Lenz: Mam inną wizję przyszłości naszego miasta

Tomasz Lenz to jeden z najpopularniejszych polityków z Torunia. Do tej pory z powodzeniem ubiegał się o mandat posła. Teraz chce swoje dobre notowania i doświadczenie wykorzystać w innych wyborach. Czy mu się uda? Między innymi o tym rozmawialiśmy z nim w restauracji hotelu Filmar. Zapraszamy do lektury.

Oto Toruń: Czy w Toruniu Koalicja Obywatelska (koalicja PO i Nowoczesnej na wybory samorządowe) wystawi wspólnego kandydata na prezydenta Torunia?

Tomasz Lenz: Niedawno odbyła się rada regionu PO i przedstawicieli Nowoczesnej, gdzie dyskutowaliśmy na temat programu dla naszego województwa na kolejne pięć lat. To był początek rozmów na temat wystawiania wspólnych kandydatów na prezydentów miast i wspólnych list do sejmiku województwa.

Mówi się nieoficjalnie, że wśród tych wspólnych kandydatów będzie Pan. Jednak w Toruniu jest także Joanna Scheuring-Wielgus...

Joanna Scheuring-Wielgus startowała w poprzednich wyborach z ramienia Czasu Mieszkańców i zrobiła niezły wynik. Dlatego przyczyniła się też do tego, że Czas Mieszkańców wprowadził do rady miasta swoich przedstawicieli. Uważam, że pani posłanka była lokomotywą tej kampanii.

To może lepiej, żeby ona reprezentowała Koalicję Obywatelską?

Na pewno jest to osoba rozpoznawalna i bardzo medialna, ale nie mogę powiedzieć, że ja nie jestem taką osobą. Jestem parlamentarzystą, który jest w Sejmie już po raz czwarty. Ponadto czuję się bardzo związany z Toruniem i zdecydowanie więcej czasu poświęcam na sprawy regionalne, a w Warszawie spędzam tylko tyle czasu ile muszę. Zresztą bardzo często można spotkać mnie w naszym mieście na różnych wydarzeniach.

Czyli macie równe szanse.

PO i Nowoczesna przeprowadza badania, które mają odpowiedzieć na pytanie, kto będzie lepszym kandydatem.

Jeśli będzie to Joanna Scheuring-Wielgus, to ustąpi Pan?

Jeśli tak będzie, to będzie się trzeba zastanowić. 

Ma poseł informacje, że Michał Zaleski nie będzie kandydować?

Nie posiadam takich informacji. Jak wiemy zawsze pan prezydent ogłasza start w wyborach dość późno i krótko przed rejestracją list i komitetów. Dlatego uważam, że tym razem prezydent ogłosi to także w ostatniej chwili.

Pytamy dlatego, że doskonale wiemy, że z prezydentem Zaleskim będzie bardzo trudno wygrać i zastanawiamy się, dlaczego poseł się na to decyduje?

Przykładów na to, że murowani kandydaci przegrywali jest wiele. Na dziś nie znamy nazwisk pretendentów do fotela prezydenta i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak kandydaci wpłyną na wyborców. Zaczekajmy. Zobaczymy, ilu będzie kandydatów, kto startuje i jakie przedstawią programy. Historia pokazuje, że każde rozstrzygnięcie jest możliwe, a stawianie tezy, że nie ma sensu startować, bo jest faworyt nie jest moim zdaniem właściwe. Może w ogóle nie organizujmy wyborów?

Przecież cztery lata temu Platforma Obywatelska nie wystawiła kandydata na prezydenta.

Cztery lata temu rzeczywiście nie wystawiliśmy kandydata. Zdecydowaliśmy się, żeby kontynuować porozumienie programowe z prezydentem Zaleskim. Moim zdaniem ono przez osiem lat, kiedy PO miała większość w parlamencie, bardzo dobrze funkcjonowało. Do Torunia spłynęło bardzo dużo pieniędzy na inwestycje. Dzisiaj chcemy wystawić swojego kandydata, bo mamy swój pomysł.

Co się zmieniło? To wynika ze zbliżenia prezydenta z Porozumieniem (partia Jarosława Gowina przyp. red.) i środowiskiem Radia Maryja?

Szanuję dorobek prezydenta Zaleskiego. Jestem z nim w kontakcie i często rozmawiamy. Nie chcę mieszać krajowej polityki do polityki miejskiej. Moim zdaniem powinniśmy myśleć o przyszłości Torunia.

Zastanawiamy się, jaka może być wizja kontrkandydata Michała Zaleskiego? 

Ta wizja może być inna i na pewno inna będzie. Wydaje mi się, że kontrkandydaci nie będą na razie przedstawiać pomysłów na Toruń. Wszyscy poczekają aż Michał Zaleski potwierdzi swój start i ruszy na dobre kampania. Jest zbyt wcześnie, żeby mówić o szczegółach.

Ale macie jakieś pomysły?

W dużej mierze tak. Radni i zespół programowy pracuje na bieżąco. Mamy zespoły, które myślą nad sportem, kulturą, rozwojem biznesu, oświatą, infrastrukturą, zdrowiem, środowiskiem i kwestiami smogowymi. Chcemy przedstawić program dla Torunia 2018-2023 i na pewno z nim wyjdziemy.

A gdyby zostałby Pan prezydentem, to porozumienie programowe będzie trwać?

Gdyby Czas Gospodarzy wprowadził do rady miasta swoich przedstawicieli, to mam nadzieję, że podpiszą ze mną porozumienie programowe. 

To porozumienie budzi spore kontrowersje. Wiele osób postrzega je jako koalicje PO i PIS w Radzie Miasta.

Prawda jest taka, że prezydent podpisał porozumienie programowe osobno z PO i osobno z PiS. My nie możemy mówić prezydentowi, że nie wolno mu podpisywać porozumienia z PiS-em. PO podpisało cztery lata temu dość duży dokument, który pokazuje co chcemy zrobić dla miasta. Prezydent się z niego wywiązuje i kolejne elementy programowe są realizowane. Jeżeli mamy budować dla miasta ważne inwestycje, to w przyszłości ktoś z kimś będzie musiał szukać porozumienia.

Niedawno parlamentarzyści z naszego okręgu spotkali się z prezydentem. Pojawili się przedstawiciele różnych partii. Wy w ogóle możecie skutecznie ze sobą współpracować?

Pan prezydent organizuje raz w roku takie spotkania i ja je bardzo cenię. Prezydent mówi nam z jakimi problemami boryka się miasto i nie może sobie z nimi poradzić bez pomocy posłów. Ważne, że dyskusja merytoryczna odbywa się bez mediów. Z doświadczenia wiem, że są tacy posłowie, którzy mają parcie na szkło i lubią podnosić ciśnienie takich spotkań.

Na ostatnim spotkaniu rozmawialiśmy o drodze S10. Pan prezydent Fiderewicz przypomniał, że miasto chce zbudować dwa węzły autostradowe - w Czerniewicach i na Podgórzu. Jednak każdy, kto zna się na infrastrukturze wie, że najpierw trzeba zbudować drogę S10. Radziłem, jak posłowie PiS mogą pomóc w tej sprawie. Droga S10 nie jest na liście priorytetowej. Zwracałem uwagę, że trzeba pilnować tej sprawy. Często zdarza się, że ktoś w innym województwie nie dopilnuje terminu i finansowania. Dlatego niektóre inwestycje wypadają i można wskoczyć na ich miejsce. Przypominam, że nam się to udawało - dojazd do autostrady przez Szosę Lubicką, dofinansowanie mostu drogowego czy hali sportowej.

Posłowie PiS pomogą?

Przyznaję, że w większości spraw piłeczka jest po stronie parlamentarzystów z PiS. To zależy, czy pewne sprawy zostaną pozytywnie dla miasta rozstrzygnięte. Poseł Michałek zwracała też uwagę, że parlamentarzyści z naszego okręgu ostatnio często słyszą, że nasze województwo dostało już bardzo dużo pieniędzy i teraz trzeba pomóc też innym. 

A może chodzi o ojca Tadeusza?

Myślę, że tu chodzi o pieniądze na most, halę na Bema, Jordanki i wiele innych rzeczy. Te środki, które są kierowane do instytucji ojca Rydzyka z różnych ministerstw to jest zupełnie inna sprawa. 

Być może inni posłowie właśnie w ten sposób nas kojarzą i potem tak mówią?

Proszę, żeby kojarzyć nas jako miasto piernika i Kopernika, a nie Rydzyka.

Nie bądźmy idealistami. W praktyce tak nie jest.

To nieuprawnione uproszczenie. W Toruniu bardzo wiele się zmieniło i powstało wiele inwestycji, które służą mieszkańcom Torunia, a nie ojcu Rydzykowi. Natomiast torunianie niekoniecznie są zachwyceni aktywnością ojca Rydzyka. 

A propos Rydzyka. "Karawana wstydu" zdała egzamin?

Patrzę na to z innej strony. Bardzo często słyszeliśmy, że PO w końcu przeprowadziła skuteczną akcję. Jednak ja nie rozpatruję tego w ten sposób. Zwróćmy uwagę, że PiS stworzył system wypłacania nagród, który ukrył. Gdyby nie dociekliwość posła Brejzy, to nigdy nie dowiedzielibyśmy o tym, że działacze przelewają sobie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Druga rzecz to zatrudnianie działaczy PiS w spółkach skarbu państwa. Oczywiście od razu Panowie powiedzą, że PO mogła robić tak samo. Odpowiadam, że możliwe, że były sporadyczne przypadki. Ale nam nawet zarzucano, że nie bronimy swoich i ich nie zatrudniamy. PiS nie ma takich skrupułów. 

W restauracji hotelu Filmar rozmawiali Filip Sobczak i Tomasz Kaczyński.


Tomasz Lenz: Mam inną wizję przyszłości naszego miasta komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-05-03 07:48:39

    Panie szanowny kończ i wstydu oszczędź

  • gość 2018-05-03 09:48:21

    Wizja! Buahahahahahaha

  • Gość - niezalogowany 2018-05-03 10:32:54

    Oni są fantastic , wizjonerzy -gawędziarze bajarze . Byle do korytka .....

  • Gość - niezalogowany 2018-05-05 15:19:01

    Pani Joanna może była lokomotywą 4 lata temu ale obecnie pokazała, że jest niezbyt zrównoważoną psychicznie osobą i może jedynie pociągnąć was w dół. Jedyne nazwisko, które mogłoby konkurować z Zaleskim z waszego środowiska to Całbecki, a on raczej nie będzie zainteresowany, ma lepszą fuchę.

  • gość 2018-05-21 16:31:07

    Witam, mieszkałem w Toruniu, obecnie w Bydgoszczy, za miesiąc wyprowadzam się do Wrocławia i już nigdy tu nie wrócę. W regionie Kujawsko-pomorskim do władzy dorwała się sitwa, która narzuciła mieszkańcom województwa nie pytając się ich o zdanie model dwóch rozwijających się ośrodków miejskich: Bydgoszcz - w roli miasta biznesowo - przemysłowego Toruń - w roli miasta turystyczno - rekreacyjnego oba miasta pełnią również funkcję ośrodków akademickich w wybranych dziedzinach. Choć i tu widać różnice bo lepsze finansowanie ze strony rządu jest dla UMK i uczelni rydzyka. Reszta miast w regionie dosłownie zdycha, Grudziądz, Włocławek, Inowrocław to dziś Polska D, i nie umywają się nawet do miast na wschodzie Polski. Oczywiście rozwój Bydgoszczy i Torunia odbywa się kosztem pozostałych miast regionu. Również rozwój Torunia odbywa się po części kosztem Bydgoszczy. Aglomeracja Bydgosko – Toruńska, metropolia, czy też dwumiasto itp. jest nierealnym pomysłem. Te miasta są zbyt daleko od siebie, oraz są za mało rozwinięte na tle Polski i Europy by mogły tworzyć jedność administracyjną. Ten region z wszelkich statystyk państwowych i Europejskich jest jednym z najgorzej rozwiniętych, najmniej innowacyjnych. Osobiście mam dosyć tego regionu, i jestem nim wręcz zszokowany po miesiącach doświadczeń pobytu w innych miastach Polski. W Kujawsko – pomorskim niema ani jednego biurowca z prawdziwego zdarzenia, a województwo liczy 2 mln mieszkańców, to jest ewenement na skale świata. Jedynie powstaje Arkada business Park w Bydgoszczy, co nie zmienia faktu że cały Bydgoski przemysł i rynek pracy opiera się na taniej sile roboczej. Jedynym rozwiązaniem dla województwa jest rozbiór i podział na kilka osobnych województw, lub ustanowieniem Bydgoszczy i Torunia wolnymi z osobna miastami łącznie z pobliskimi powiatami, a resztę terytorium przyłączyć do sąsiednich województw. Włocławek do Łódzkiego, Grudziądz do Pomorskiego, Inowrocław i Nakło do Wielkopolski, itp. Młodych ludzi ostrzegam, jeśli chcecie przegrać życie to zostańcie w Kujawsko – pomorskim.

  • Gość - niezalogowany 2018-05-28 23:24:09

    Popularny polityk? Lubicie żartować czy ludzi macie za głupców w tym oto Toruń? Wizje to można mieć, jak sobie dobrze pochleje

Dodajesz jako: Zaloguj się