W czwartek (4 października) w Sądzie Rejonowym w Toruniu zapadł wyrok w sprawie taksówkarza, który w Nowy Rok śmiertelnie potrącił dwie osoby na Szosie Lubickiej.
52-letni taksówkarz z Torunia, Mariusz G. został skazany na dwa lata i sześć miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Ponadto otrzymał zakaz 3-letniego prowadzenia pojazdów. Mężczyzna ma też zapłacić po cztery tys. zł piątce najbliższych krewnych zmarłych.
Sędzia Jędrzej Czerwiński podczas uzasadnienia wyroku tłumaczył, że okolicznością obciążającą Mariusza G. było przede wszystkim rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. - Sąd kładzie głównie nacisk na niezachowanie szczególnej ostrożności, kiedy oskarżony zbliżał się do przejścia dla pieszych - mówi Czerwiński.
Sędzia zwracał uwagę także na okoliczności łagodzące - Mariusz G. od początku przyznawał się do winy i przeprosił rodziny poszkodowanych. Ponadto oskarżony nie był do tej pory karany. - Przy wieku 52 lat ta niekaralność nabiera mocy jako okoliczność łagodząca. W dodatku wykonując zawód taksówkarza, nie posiadał żadnych punktów karnych - tłumaczył sędzia Czerwiński.
Sędzia mówił również o zachowaniu ofiar podczas przechodzenia przez oznakowane przejście dla pieszych. Czerwiński stwierdził, że przechodnie są zobowiązani zachować szczególną ostrożność w takich sytuacjach. - Tutaj mieliśmy do czynienia z długim przejściem dla pieszych. Ten moment, kiedy przechodzili przez pasy wymagał, aby tą szczególną ostrożność zachować - popatrzeć w lewo i upewnić się, czy pojazd oskarżonego jest blisko oraz ewentualnie podjąć manewr ochronny - powiedział Czerwiński.
Sędzia dodał, że możliwość zachowania pieszych w sposób racjonalny była obniżona ze względu na spożycie alkoholu na sylwestrowej zabawie. - Jednak chciałbym zaznaczyć, że powrót z imprezy sylwestrowej nie jest czymś karygodnym - dodał sędzia.

Załamany Mariusz G. (z prawej) podczas procesu mówił, że nie ma nawet godziny, aby nie przypominał sobie tego tragicznego zdarzenia.
Przypomnijmy, że obrońca Mariusza G. wnioskował w jego imieniu o dobrowolne poddanie się karze i zaproponował: trzy miesiące pozbawienia wolności, dwa lata ograniczenia wolności z obowiązkiem pracy 20 godzin miesięcznie na cele społeczne oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez trzy lata. Rodzina żądała sześciu lat więzienia, 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów i zapłaty po 50 tys. zł czwórce najbliższych krewnych zmarłych, natomiast prokurator wnioskował o taką samą karę z mniejszym zadośćuczynieniem.
Wyrok jest nieprawomocny. Aczkolwiek prokurator i obrońca odmówili komentarza i nie poinformowali, czy będą wnosić apelację.
(Filip Sobczak)
fot. Piotr Lampkowski
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!