W środę (5 grudnia) w toruńskim sądzie ruszył proces Bartosza D., który na początku tego roku skatował kilkumiesięcznego pieska Fijo. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.
Bartosz D. z Chełmży to były właściciel czteromiesięcznego szczeniaka - Fijo. Piesek niestety nie wróci już do pełni sił. 27 stycznia 2018 roku 30-latek miał dotkliwie pobić swojego psa i doprowadzić do paraliżu tylnych łap. Ponadto prokuratura twierdzi, że wybił mu zęby i połamał szczękę. Psa znalazła żona z dziećmi zwyrodnialca. Fijo był zalany krwią, a mężczyzna nie był w stanie przyznać, co się stało pod nieobecność domowników.
Po brutalnym pobiciu D. ukrywał się, a policja wydała za nim list gońcy. W końcu 9 marca około 16:30 kryminalnym z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy udało się w końcu zatrzymać D. Podejrzany został zatrzymany w jednym z mieszkań w Ostaszewie niedaleko Torunia. Policjanci informowali nas, że D. podczas zatrzymania zachowywał się bardzo spokojnie i nie stawiał żadnego oporu, jednak był zaskoczony, że kryminalni w końcu go znaleźli.
Piesek przeszedł specjalistyczną operację w Czechach, przebywał także między innymi w specjalnej klinice w Bielsko-Białej. Obecnie opiekuje się nim tymczasowy opiekun. Przed Fijo długa rehabilitacja. Niestety weterynarze są pewni, że czucia głębokiego nikt mu nie przywróci.

Dziś - 5 grudnia - w toruńskim sądzie ruszył proces Bartosza D. Będzie on jawny, bowiem sędzia odrzucił wniosek obrony o wyłączenie jawności postępowania. 30-letni mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Zostały odczytane za to jego zeznania. D. nie przyznaje się do winy i utrzymuje wersję, że był to nieszczęśliwy wypadek. Uważa, że przewrócił się na psa będąc pod wpływem alkoholu. Ponadto dodał, że bardzo kocha zwierzęta i chciałby w przyszłości znowu być opiekunem Fijo.
- Ja jestem niewinny! Udowodnię Wam to. Pozdrawiam rodzinę - krzyczał w marcu w kierunku dziennikarzy wchodząc do prokuratury.
Bartosz D. stwierdził także, że jest zdumiony zachowaniem mediów i opinii publicznej oraz że w tej sprawie został potraktowany gorzej niż wielu morderców. Żona oskarżonego skorzystała z przysługującego jej prawa i odmówiła składania wyjaśnień w tej sprawie.
Bartoszowi D. grożą nawet trzy lata więzienia.
(Filip Sobczak)
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!