Patryk Wawrzyński: Barometr wskazuje, że życie w Toruniu jest przyjemne

Dyrektor Biura Dialogu i Innowacji Miejskich w Urzędzie Miasta Torunia doktor Patryk Wawrzyński podsumował wyniki opublikowanego kilka dni temu raportu Barometr Toruński 2025. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, którą przeprowadził Tomasz Kaczyński.

Tomasz Kaczyński: Panie doktorze, spotykamy się, ponieważ opublikowany został raport Barometr Toruński 2025, czyli takie szczegółowe badanie, jeśli chodzi o preferencje Torunian, mieszkańców Torunia odpowiadający na te najważniejsze pytania. Pozwolił Pan sobie na taki wpis w mediach społecznościowych, pomyślałem, że trzeba po prostu o tym porozmawiać. Bo to trochę jest takie przeciwstawienie - ten raport przeciwstawia się temu, co zwykle wydaje nam się czymś oczywistym w dzisiejszym współczesnym świecie. Media społecznościowe, to co pisze się w mediach społecznościowych versus badanie, badanie naukowe zlecone zresztą przez Bana biuro. Co wynika z tego badania? Bo już wiemy i to już tak trochę poszło w świat, że w Toruniu żyje się jednak całkiem dobrze. Taki komunikat poszedł.

Patryk Wawrzyński: Tak, oczywiście to jest najbardziej chyba ogólna obserwacja z wyników barometru, że mieszkańcy Torunia uważają, że życie w Toruniu jest przyjemne i to jest dobre miejsce do życia, przy czym tutaj jednoznacznie te wyniki pokazują, że nie oznacza to jakiegoś przesadnego hurra optymizmu.

No bo są takie odpowiedzi, które sugerują, no i tutaj jest tego trochę za wysokie koszty życia, na przykład dostępność specjalistów jeśli chodzi o medycynę, to też jest ograniczona, brak możliwości takiego większego rozwoju zawodowego, miejsca pracy, tych miejsc pracy cały czas za mało. Jest dużo takich rzeczy, które tak naprawdę wydawałoby się, że powinniśmy wiedzieć, ale teraz dzięki temu badaniu wiemy to na sto procent, że to jest problemem naszego miasta. Czyli tych problemów nie brakuje i też Pan zresztą tego nie unika, no bo w tym Pana wpisie w mediach społecznościowych te problemy się pojawiają. Ale też wiemy, że nie jest tak, że komunikacja miejska jest jakimś potężnym problemem, a to często wynika z wpisów w mediach społecznościowych, prawda?

Patryk Wawrzyński: Znaczy to jest sytuacja, w której tylko spojrzymy na jeden wskaźnik na slajdzie i uznamy, że on opowiada nam historię całego badania, czy historię całego miasta. Oczywiście wskaźnik oceny jakości dla komunikacji miejskiej jest delikatnie najlepszym z wszystkich dziewięciu wskaźników, które obserwowaliśmy w tym badaniu barometrowym, co nie oznacza, że należy teraz wpaść w zachwyt nad transportem publicznym w mieście i powiedzieć, że to jest najlepiej, najdoskonalej oceniana przestrzeń funkcjonowania miasta, dlatego, że tam jest kilka bardzo istotnych zastrzeżeń, które wychodzą w prostym badaniu. 

Jakie to zastrzeżenia? 

Patryk Wawrzyński: Pierwszą kwestią jest to, że tylko dla 1/4 mieszkańców komunikacja miejska jest podstawowym sposobem poruszania się po mieście, czyli dla 3/4 nie jest, co oznacza, porównując to też z danymi pokazującymi skalę korzystania z samochodów indywidualnych i w sumie niewielkie użytkowanie rowerów, hulajnóg, czy pieszego poruszania się po mieście, że wynika to z faktu, że Torunianie po prostu wybierają samochód jako najlepszy sposób przemieszczania się po mieście i znowuż tutaj Barometr nam nie odpowiada, czy dzieje się tak dlatego, że nie ma realnej alternatywy w postaci połączeń autobusowych czy tramwajowych, czy po prostu dużo wygodniej i łatwiej jest załatwić sprawy w Toruniu i trochę spina nam się to z tą ogólną obserwacją. Toruń jest przyjemnym, kompaktowym miastem, w którym dobrze się żyje i dla osoby pracującej, mającej dzieci najwygodniej się poruszać samochodem, bo z reguły w miarę sprawnie się dojedzie z jednego miejsca do drugiego i oczywiście w miarę możliwości nie ma jakichś dramatycznych problemów z możliwością zaparkowania, zatrzymania się, załatwienia swoich spraw po drodze. Więc to, że mamy wysoki wskaźnik oceny jakości komunikacji miejskiej mówi o tym, że ta część mieszkańców, która regularnie na co dzień lub częściej niż sporadycznie korzysta z transportu publicznego, docenia tę formę i tu znowu interpretacji może być dużo. Część osób mogła się po prostu przyzwyczaić do tego standardu i akceptuje go i uważa, że jest w porządku, że jest wystarczający do tego, żeby spełnić ich oczekiwania. Może być też czynnik czysto ekonomiczny dla części osób. Jest to znacznie tańsza forma dla niektórych osób, bezpłatna forma poruszania się po mieście, więc nawet jeśli dostaję coś za darmo i niekoniecznie mi się podoba, to jest lepsze niż coś, za co musiałbym płacić sporo pieniędzy, więc ten poziom satysfakcji wynika również z tego faktu. Ale to dalej nie znaczy, że te osoby nie dostrzegają problemów, bo dwa problemy, a w zasadzie trzy problemy pojawiły się nawet w tej grupie osób zadowolonych. To jest kwestia oczekiwania zwiększenia częstotliwości i oczekiwania poprawy kwestii opóźnień czy niewłaściwych, nierozkładowych przyjazdów autobusów i tramwajów. Do tego mamy trzecią lampkę ostrzegawczą. To jest kwestia tego, że dla części osób wprowadzenie elektronicznej sprzedaży biletów spowodowało utrudnienie w dostępie do biletu. I tak patrząc na lokalne sprawy, to widzimy, że lewobrzeże wymaga lepszego zaopiekowania w kontekście potrzeb transportu publicznego. 

Bezwzględnie tak. Jestem z lewobrzeża i zawsze będę za tym optował.

Patryk Wawrzyński: I Bydgoskie Przedmieście w kwestii tramwajów, ale to już obserwowaliśmy też we wcześniejszych procesach konsultacyjnych.

To jest tak, że trochę wiedzieliśmy o problemach, które ujawnił barometr. On jednak daje jakąś pewność, bo tu mówimy o takiej solidnej, przebadanej grupie - reprezentatywnej części naszej populacji. Więc możemy mieć teraz pewność, że te problemy występują. I o tej częstotliwości komunikacji publicznej mówi się w zasadzie od lat. To jest pytanie, jak się ten problem załatwi w najbliższym czasie dla tych ludzi, dla których jest to ważne. No bo jak się okazuje, Toruń jest miastem, bezwzględnie miastem kierowców lub osób pieszych, bo ci, którzy są kierowcami czasami wybierają tę opcję - jeżeli nie jadę samochodem własnym, to po prostu idę pieszo, a nie to, że korzystam z transportu publicznego.

Patryk Wawrzyński: Tu powiem, że projektowanie miasta i przestrzeń w mieście bardzo mocno wpływa na nasze takie preferencje. Tu widać też takich bardzo szczegółowych danych zgromadzonych w badaniu barometru. Mamy przykład Rubinkowa, który wyróżnia się pod kątem ilości osób załatwiających codzienne sprawy pieszo i załatwiających codzienne sprawy z wykorzystaniem transportu publicznego. Czyli mamy osiedle, które zostało zaprojektowane do tego, żeby gromadzić jak najwięcej potrzebnych usług czy funkcji w najbliższym otoczeniu. Mamy osiedle, które było projektowane zgodnie z założeniami takiej bezpiecznej przestrzeni dla najmłodszych użytkowników, czyli żeby dojść do szkoły, przedszkola, nie trzeba przekraczać było tam jakichś większych ulic czy żeby skorzystać z terenów rekreacyjnych, placów zabaw. I to się przekłada na dzisiejsze po latach przyzwyczajenia mieszkańców. Mieszkańcy chętniej pieszo załatwią swoje sprawy, ale z racji, że cała część miasta, osiedla Rubinkowa były spięte dobrze transportem publicznym, no to znowu z tego jest wyższa chęć korzystania z autobusu, ewentualnie w pobliżu tramwaju, którym można dojechać w inne części miasta. I tutaj tak naprawdę Barometr - oczywiście można spojrzeć na niego tylko i wyłącznie od strony tych ogólnych wniosków - i on jest ciekawym dokumentem, dającym obraz tego, jak funkcjonuje miasto. I możemy też zacząć szukać szczegółów, które pomagają nam zrozumieć, w czym to miasto potrzebuje poprawy, żeby podnosić jego jakość, żeby podnosić warunki, standardy życia, zadowolenie mieszkańców. 

No tak, tylko to jest ten obraz, który wyłania się z tego badania. Dodajmy badania przeprowadzonego w sposób taki zgodny z wszelkimi prawidłami naukowego badania. Na wybranej grupie, też wybranej losowo, to też według określonych reguł. I teraz można mieć pewność prawie 95-procentową, że tak to właśnie wygląda. Ale też uwzględniając fakt, że ujawnia pewne problemy, to, że na przykład mamy słaby dostęp do lekarzy specjalistów, brak dobrze płatnych zajęć, ten brak możliwości rozwoju zawodowego, czy chociażby brak informacji o remontach, takich dobrych informacji o takich remontach, utrudnieniach. I to pewnie w związku z tym, że jesteśmy miastem kierowców, to dla Torunian jest to po prostu ważne. Można będzie temu spróbować jakoś zaradzić. Proszę powiedzieć, na ile to badanie przełoży się na działania związane już z działalnością administracji miasta Torunia, tak żebyśmy rzeczywiście w najbliższym czasie, kiedy przeprowadzimy kolejne badanie, te problemy już wystąpiły w sposób słabszy albo w ogóle, żeby ich nie było? 

Patryk Wawrzyński: Całe spięcie z zarządzaniem miastem badania składa się z takich trzech podstawowych etapów. Pierwszy jest już za nami, czyli na podstawie tych podstawowych danych, które przekazał nam zespół badawczy po skończeniu ankietowania mieszkańców, mogliśmy włączyć się w podejmowanie decyzji dotyczących budżetu, który został przyjęty na ten rok. Po to, żeby zastanowić się, czy już na tym etapie jesteśmy w stanie w jakiś sposób zrekompensować te słabości, czy zareagować na słabości, albo czy jesteśmy w stanie wzmacniać te dobre strony Torunia po to, żeby one jeszcze bardziej poprawiały jakość, warunki życia mieszkańców. To jest pierwszy etap. Drugi etap trwa obecnie. To jest przygotowanie działań bieżących, które będą odpowiadały i każdy z działów, jednostek w ramach swojej odpowiedzialności, oczywiście pod nadzorem prezydenta, kierownictwa miasta, przygotowuje takie działania, które można doraźnie wprowadzić w tym roku, żeby zareagować na te zdiagnozowane problemy. 

Przepraszam, że Panu przerwę, bo są takie problemy, które można naprawdę szybko załatwić. Jeżeli rzeczywiście wychodzi z tych badań i one są przeprowadzone tak dobrze i są bardzo wiarygodne, jeżeli wychodzi, że rzeczywiście mieszkańcy narzekają na to, że ta oferta kulturalna skupia się w centrum miasta, to to można dosyć szybko rozprowadzić tę ofertę kulturalną na inne części Torunia. Wydaje mi się, że jest to nieco prostsze niż np. zbudowanie nowych miejsc pracy czy sprowadzenie specjalistów związanych z medycyną, prawda? 

Patryk Wawrzyński: Oczywiście, to są takie obszary, które wymagają zgody, że przez kilka czy czasami nawet kilkanaście lat będziemy działać w kierunku poprawienia danej sytuacji. To są kwestie infrastrukturalne, drogowe, nie mówiąc już o kwestiach związanych z mieszkalnictwem czy dostępem do usług zdrowotnych. Mamy takie działania, które można zareagować już teraz i zobaczyć, czy ta reakcja wystarcza do tego, żeby mieszkańcy w kolejnym roku badania barometrowego odczuli poprawę. Ciężko mi jest się tutaj  wypowiadać, bo ekspertem akurat w tych kwestiach zarządzania kulturą nie jestem. Być może to jest przestrzeń kultury, być może to jest kwestia dostępności terenów rekreacyjnych, może to być przestrzeń związana ze sportem i z aktywnością fizyczną. Na pewno o tym już mogę się z pełnym przekonaniem wypowiedzieć, że to jest kwestia aktywizacji obywatelskiej czy partycypacji społecznej, która też nie wypada szczególnie dobrze w Barometrze. To też nam pokazuje nieco akurat w tym obszarze inny obraz miasta, niż byśmy chcieli często w dyskusjach o Toruniu widzieć.

To jest zaskakujące właśnie, bo wydaje się, że ta dyskusja o mieście trwa. Właśnie to w mediach społecznościowych przebija, że rzeczywiście nawet jest zagorzała. A tu się okazuje, że ta aktywność obywatelska, co pokazują te badania, wcale nie jest aż tak wysoka i że nawet ludzie oczekiwaliby większej, o dziwo.

Patryk Wawrzyński: Czy nie jest tak wysoka, jak pewnie byśmy chcieli, żeby była, albo jak nam się wydaje, że... 

Na ile byśmy chcieli i na ile deklarujemy, że chcemy. To też jest pytanie. 

Patryk Wawrzyński: Prowadząc konsultacje społeczne, widzę, że naprawdę trzeba się bardzo postarać, żeby dotrzeć do szerokiego ogromu mieszkańców i udowodnić im, że mają swój interes do wypowiedzenia w tej konkretnej sytuacji. Stąd mamy procesy, które angażują kilkanaście, kilkadziesiąt, sto osób. Mieliśmy takie procesy konsultacyjne w ubiegłym roku, które angażowały po kilkaset, tysiąca nawet mieszkańców. Tylko muszą wyraźnie widzieć, że jest ich jakaś potrzeba w tej dyskusji i że jest jakiś ich interes, w którym chcieliby się wypowiedzieć. Mamy trochę takie stereotypowe spojrzenie, że Toruń jest bardzo aktywnym miastem. Chętnie korzystamy jako mieszkańcy z takiego przekonania, że jest dużo organizacji pozarządowych, dużo aktywizmu. Zawsze Toruń był silny pod względem aktywności czy miejskiej, czy społecznej. Ale jeżeli spojrzymy sobie w szczegółowe wyniki Barometru, można sobie prześledzić to w raporcie, że już kwestie udziału w konsultacjach społecznych dotyczą mniej niż co dziesiątego mieszkańca. Nawet w przypadku budżetu obywatelskiego to jest zainteresowanie co czwartego mieszkańca. 

Zbyt małe, to prawda. 

Patryk Wawrzyński: I co więcej mamy taką rzecz, która bardzo nas zaskoczyła. To jest pytanie w części dotyczącej warunków życia o tym, czy mieszkańcy czują, że mogą liczyć na pomoc swoich sąsiadów. I oczywiście tutaj wynik jest raczej dobry, ale też jest duża około co dziesiątego Torunianina i Torunianki, którzy mogą czuć się osamotnieni w swoim najbliższym sąsiedztwie. I to jest alarmujące, bo też jest jakiś kolejny sygnał pokazujący, że może ta nasza aktywność społeczna nie jest tak idealna, jakbyśmy chcieli ją widzieć. Tylko, że znowu pytanie, czy te kilkaset czy tysiąc osób, które są aktywne w przestrzeni mediów społecznościowych komentują sprawy w mieście, czy ilość tych osób i różnorodność ich poglądów trochę nie przykrywa nam faktu, że dla większości mieszkańców to są często bardzo obce sprawy i obce tematy. I to widzieliśmy na przykład w kwestii preferencji tego, w jaki sposób załatwiać sprawę w Toruniu. Większość torunian chciałaby, żeby przyjść do urzędnika, żeby urzędnik to zrobił i załatwił. To jest najbardziej pożądany model.

No właśnie, że taki powinien być w ogóle ten pożądany model. To są dwa obrazy, taki świat -  chociaż mówię to na potrzeby tej rozmowy, bo tak naprawdę trochę się nie zgadzam - w tym Barometrze widać problemy miasta i nikt tego nie przykrywa. To Pan nawet w swoim wpisie ujawnia i wylistowuje te problemy. Ale niektórzy powiedzą, jak to, żyje się dobrze. I tutaj to wrażenie, które czasami mamy z komentarzy w mediach społecznościowych, że przecież ciągle są jakieś problemy, ciągle ktoś komentuje negatywnie jakieś wydarzenia. I to aż niemożliwe. Pytanie, czemu tak dwa różne obrazy w wielu przypadkach będziemy mieli tego, co się rzeczywiście w mieście dzieje?

Patryk Wawrzyński: Media społecznościowe promują polaryzację. To nie jest coś, co odkrywamy w Toruniu. To jest coś, co widzimy na całym świecie, w przestrzeni medialnej. Myślę, że też jest bardzo istotna kwestia. Żyjąc w Toruniu, interesując się sprawami Torunia, najwięcej czasu spędzamy czytając wiadomości, informacje, komentarze, wpisy dotyczące naszego miasta. Trochę mniej obserwujemy to, co się dzieje w innych miastach. Jeżeli tam się spojrzy, to też nie jest tam kolorowo. Jest kolorowo, ale…

Wysokie koszty życia, to pewnie jest problem, który występuje w 90 proc. polskich miast. Drogie mieszkania również, bo nie przypominam sobie, żeby były jakieś miasta w Polsce słynące z tego, że mają wyjątkowo tanie mieszkania.  Chyba, że Pan zna takie miasta, ale tu mówimy o takich problemach, które dotyczą większości.

Patryk Wawrzyński: Myślę, że mamy raczej w Toruniu inny problem w tym względzie. To, że nie słyniemy z niskich kosztów życia, to jest jedno. Raczej słyniemy z wysokich kosztów życia. I to jest problem, który zauważają mieszkańcy i widać w Barometrze. Myślę, że w wielu przypadkach zarabiając podobne pieniądze w innych porównywalnej wielkości miastach, można pozwolić sobie na trochę więcej. Jednak jako miasto przyciągające uwagę turystów, jako miasto akademickie, to są plusy dla rozwoju miasta.  Ale czasami te plusy niosą ze sobą koszty dla zwykłych mieszkańców, którzy muszą konkurować na rynku nieruchomości z osobami, które chcą żyć z turystów, czy przygotowują mieszkania pod wynajem dla studentów i traktują to jako formę inwestycji, podczas gdy dla większości mieszkańców to jest bezpieczny dom, a nie inwestycja. 

To może być taki problem, który będzie narastał w związku z rozwojem turystyki i być może skończy się jak dziś takimi problemami, jakie ma Barcelona czy Wenecja, ale może tak nie będzie. Bardziej się zastanawiam też... 

Patryk Wawrzyński: Gmina musi podjąć działanie. Nie mówię o jakichkolwiek ograniczających sposób, w jaki właściciel sobie zarządza własnym majątkiem. To jest raczej kwestia inwestowania w zasób gminny mieszkaniowy. 

Czyli po prostu na większą skalę budownictwo mieszkaniowe... 

Patryk Wawrzyński: Rekordowe dofinansowania, które miasto pozyskało w ubiegłym roku, one też z drugiej strony pokazują rekordowe zainteresowanie mieszkańców, żeby korzystać z mieszkań, które są w zasobie gminnym. Tylko z mieszkań, które odpowiadają standardom i potrzebom mieszkańców, ich rodzin. To nie chodzi o to, żeby to były najtańsze możliwe mieszkanie, tylko żeby to były fajne, dobre warunki do tego, żeby żyć miło tam, spędzać czas, integrować się ze swoją lokalną społecznością i cieszyć się z tego, że właśnie w takim miejscu żyjemy. Wydaje mi się, że patrząc na te wskaźniki dotyczące możliwości rozwoju zawodowego, dobrej pracy w Toruniu, ale też kosztów życia i trudności z kupieniem własnego mieszkania, to mamy dwa takie sygnały, które dobrze się akurat wpisują w to, co miasto robi, czyli kwestie poszukiwania nowych przestrzeni do rozwoju biznesowego. Tutaj w szczególności wszystkie przygotowania idące w kierunku strefy zachód, ale też budownictwa społecznego, mieszkaniowego. I tutaj też te rekordowe pieniądze ściągnięte do Torunia w ubiegłym roku, oczywiście nie od razu, bo trzeba poczekać na te inwestycje, one się przełożą na rekordową też liczbę mieszkań, z których będzie mogło skorzystać więcej mieszkańców. I to znowu to nie powinno być kropką, tylko to powinno być przecinkiem i inspiracją do tego, żeby dalej szukać takich możliwości.

To dobrze w ogóle, że Pan tak mówi, bo nawet nie sposób z tym dyskutować. Pan rzeczywiście wspomina o tym, co jest problemem. Pisze też na swoim profilu na Facebooku o tych problemach. Bo tak sobie myślałem właśnie, ten trochę taki triumfalizm na zasadzie nawet ten transport publiczny nie jest tak ważny dla mieszkańców Torunia, jak się wydaje z komentarzy w mediach społecznościowych. Myślałem sobie, okej, no ale przecież za rok, dwa ktoś będzie rozliczał ekipę rządzącą właśnie z tych badań. Będzie pytał, dlaczego nie poprawiliśmy tego, że mamy wysokie koszty życia, drogie mieszkania, brak dobrze płatnych zajęć itd., itd. To rzeczywiście trzeba uwzględnić we wszystkich tych politykach miejskich, działaniach miasta na najbliższe lata, żeby kolejne badania ujawniły, że ta sytuacja ulega poprawie. Ale wracając do tego, co jest związane z transportem publicznym, zastanawiam się, na ile to nie zepchnie problemu, chociażby częstotliwości też kursowania komunikacji publicznej w Toruniu trochę na dalszy plan. Odłóżmy to od acta, bo to nie jest rzecz tak kluczowa i tak ważna dla mieszkańców, jak się wydawało z dotychczasowej dyskusji.

Patryk Wawrzyński: Barometr absolutnie nie mówi, że nie jest to kwestia kluczowa. Barometr pokazuje zadowolenie z jakości usług i też jakby tak chciałbym to bardzo podkreślić. To, że w Barometrze wychodzi coś lepiej niż mogłoby nam się wydawać, korzystając z innych źródeł wiedzy, to nie oznacza, że trzeba usiąść, założyć ręce i patrzeć, jak jest wspaniale, bo to zupełnie nie do tego to narzędzie służy. Ono pokazuje, że osoby, które korzystają z transportu publicznego w Toruniu są raczej zadowolone z transportu publicznego w Toruniu. Pokazuje również, że dla większości mieszkańców transport publiczny nie jest realną alternatywą. I mamy dwie grupy osób, które w ogóle nie uważają transportu publicznego za realną alternatywę, czyli przede wszystkim dorosłe osoby pracujące i najbardziej wśród nich osoby dorosłe, mające dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. No i teraz trzeba się zastanowić, czy jesteśmy w stanie stworzyć taki transport publiczny, który będzie alternatywą i będzie realnie zachęcał kolejne grupy mieszkańców, czy nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Mamy przygotowywany docelowy model układu sieci transportowej w mieście. Taki dokument ekspercki, który na podstawie badań tego, ile osób w jaki sposób porusza się po mieście, zaproponuje i kierunki linii i częstotliwość tych linii i podział tych linii na te kursujące najczęściej i te kursujące doraźnie w godzinach, kiedy są potrzeby dowożenia osób pomiędzy poszczególnymi miejscami. No i to jest dokument, który nam dzisiaj pozwoli spojrzeć w kontekście Barometru trochę inaczej na miasto. Chcemy się spojrzeć na to, które grupy jesteśmy w stanie zachęcić, na które potrzeby jesteśmy w stanie odpowiedzieć inaczej, funkcjonującym lepiej z perspektywy mieszkańców funkcjonującym transportem miejskim, bo to, że dzisiaj 1/4 mieszkańców uważa, że dla nich najlepszym sposobem poruszania się po mieście, czy najwygodniejszym jest transport publiczny, nie oznacza, że za 2-3 lata ma być to dalej 1/4. Może to być dwa razy więcej.

Tak sobie właśnie myślałem, że raczej większość tych osób, które często o tym rozmawiają jest za tym, żeby ta częstotliwość korzystania z transportu publicznego była większa, albo przynajmniej z rowerów, prawda? No bo tutaj chodzi o to, żeby tych samochodów, jak najmniej było przynajmniej w centrum miasta.

Patryk Wawrzyński: Toruń rowerowo w Barometrze wypada słabo. 

To też jest zaskakujące, a co jeszcze Pana zaskoczyło oprócz tego? 

Patryk Wawrzyński: Co mnie zaskoczyło? Myślałem, powiem tak, w sensie zaskoczyły mnie dwie rzeczy na pewno. Takie kwestie, które jakoś intuicyjnie mi w ogóle nie podpowiadała obserwacja życia w mieście. Pierwsza to jest właśnie to, że torunianie najchętniej wybierają załatwienie sprawy przez urzędników. To jakoś tak być może właśnie przez aktywny udział w życiu miasta przeczyło mi się z moim spojrzeniem na to, jak to wygląda, bo zawsze bardziej miałem poczucie, że to jest takie wspólne działanie mieszkańców i wysokie zaangażowanie. Wychodzi, że dla przeciętnego mieszkańca najlepiej by było, gdybym mógł przyjść do właściwego urzędnika powiedzieć o swoim problemie i poczekać, aż to spowoduje. 

A urzędnik z uśmiechem by po prostu ten problem rozwiązał.

Patryk Wawrzyński: Nie wiem, czy z uśmiechem, ale... 

Powinien, bo przez to też jest jakość usług oceniana.

Patryk Wawrzyński: Myślę, że nawet mieszkańcy przyjęliby bez uśmiechu, gdyby to było skutecznie załatwione. To jest jedna rzecz. Druga rzecz bardzo mnie zaskoczył niski poziom aktywności sportowej. 

A jednak? 

Patryk Wawrzyński: Tak, w sensie on nie odstaje jakoś wyraźnie od wyników ogólnopolskich. Jest trochę wyższy niż wyniki aktywności fizycznej w Unii Europejskiej. No ale jednak świadomość tego, że prawie dwie trzecie Torunian deklaruje, że w żaden sposób nie uprawia sportu w mieście, które... No jednak gdzieś ten sport zawsze miało blisko swojej... 

Torun miastem sportu od wielu lat, prawda? 

Patryk Wawrzyński: No to jest jakaś taka bolesna obserwacja. 

I to też trzeba będzie najprawdopodobniej jakimiś politykami miejskimi zmienić, a przynajmniej warto to zmienić, tak żeby rzeczywiście zachęcić ludzi do tego, żeby ta aktywność sportowa była większa.

Patryk Wawrzyński: Koniecznie. Myślę, że wymaga pokazania fajnych, atrakcyjnych form i szukania dobrej współpracy między miastem, środowiskami sportowymi, organizacjami pozarządowymi, której nie tyle celem będą medale olimpijskie, choć z racji, że zaczynają się igrzyska, to też warto trzymać za nie kciuki, ale zdrowy styl życia, aktywność fizyczna, no mamy naprawdę taką dramatyczną... Dramatyczne wyniki dla osób powiedzmy już po 50. roku życia, osób senioralnych, które prawie w ogóle nie uprawiają sportu, a przecież wiemy, że to nie wymaga jakichś nie wiadomo jak zaawansowanych pomysłów, żeby pokazać różne formy aktywności fizycznej, nawet takie po prostu drobne, które by zaaktywizowały osoby senioralne, to też by pewnie mogło wpłynąć na to, że miło spędziłyby czas w towarzystwie, więc może i te kwestie związane z samotnością by się nam dzięki temu nieco poprawiły.

To jest takie marzenie chyba każdego zarządzającego miastem, ale też każdego z nas, żeby ta aktywność sportowa nawet moja czy Pana była większa, co się przełoży na zupełnie inne aktywności wtedy, a jeżeli w najbliższym czasie ktoś będzie chciał dyskutować na forum, czy to w mediach społecznościowych, czy w komentarzach pod różnymi artykułami w toruńskich mediach na temat tego jak jest w Toruniu, to zawsze można się odnieść do szczegółowego badania przeprowadzonego w 2025 roku, czyli barometr Toruński, bo tam odpowiedzi na to, jakim jest miastem Toruń i czego oczekują jego mieszkańcy, te odpowiedzi są. Bardzo panu dziękuję. Dziś naszym gościem w pytaniach o Toruń był dyrektor Biura Dialogu i Innowacji Miejskich dr Patryk Wawrzyński.

Patryk Wawrzyński: Dziękuję serdecznie.

Wywiad można obejrzeć i wysłuchać poniżej.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Oto Toruń Aktualizacja: 08/02/2026 06:30