Reklama

Koniec procesu ws. zabójstwa przy Chełmińskiej w Toruniu [FOTO]

Filip Sobczak
20/12/2018 09:10

Zakończył się głośny proces w sprawie zabójstwa przy ul. Chełmińskiej w Toruniu. Prokuratura chce, żeby oskarżony Miłosz P. trafił na 25 lat do więzienia, natomiast jego adwokaci żądają uniewinnienia.

Dla przypomnienia, w poniedziałek wielkanocny zeszłego roku ok. godz. 4:20 przy ul. Chełmińskiej na toruńskiej starówce doszło do awantury z udziałem kilkunastu osób. Jeden z uczestników szamotaniny został dźgnięty nożem w brzuch. 28-letni mężczyzna został przewieziony do szpitala, niestety lekarzom nie udało się go uratować. O dużym szczęściu może mówić drugi mężczyzna, który również został zaatakowany nożem. Jemu jednak nic groźnego się nie stało.

Po kilkunastu minutach policja zatrzymała (wówczas) 19-letniego Miłosza P. oraz 21-letniego Roberta S. Ten drugi miał 0,5 promila alkoholu w organizmie. Śledczy przedstawili Miłoszowi P. zarzut zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz posiadania środków narkotycznych, które zabezpieczono w jego mieszkaniu. Z kolei Robert S. odpowie za groźby karalne kierowane pod adresem kobiety, która była w towarzystwie pokrzywdzonych.

Reklama

Na początku tego roku ruszył proces w tej sprawie. W jego trakcie sędzia zdecydował, że na rozprawie zostaną odtworzone nagrania z miejskiego monitoringu. Zgromadzeni przez cztery godziny obejrzeli kilkanaście nagrań. Tej tragicznej nocy zamordowany Radosław oraz jego narzeczona odwiedzili jeden z kebabów na ul. Szewskiej. Na nagraniu było widać, że para zachowuje się spokojnie.

Potem sąd pokazał nagrania miejskiego monitoringu z ul. Chełmińskiej. Można zaobserwować na nich Radosława i Ilonę oraz grupę ich znajomych, którzy stoją przed jednym ze sklepów. To właśnie w tym miejscu doszło do spotkania grupy Radosława z oskarżonymi. Na nagraniu i na zdjęciach, które umieszczamy na Oto Toruń widać kłótnie przed wspominanym wcześniej sklepem. Jednak są one kiepskiej jakości i trudno na nich zaobserwować szczegóły.

Reklama

Oskarżeni od początku procesu postanowili, że nie będą przyznawać się do winy. Sąd przesłuchiwał także między innymi narzeczoną ofiary, siostrę ofiary i jej partnera. Pierwsza z kobiet przypomniała, że był to dzień, w którym zaręczyli się ze swoim chłopakiem. Potem razem z grupą kilku znajomych bawili się w jednym z toruńskich klubów do 4:00 rano. Po zakończonej imprezie kierowali się na postój taksówek przy Teatrze Wilama Horzycy. Tam zetknęli się z Miłoszem P. Po kilku minutach kłócili się już w klatce, w której mieszkał oskarżony. Wtedy doszło do szamotaniny i tragedii.

Reklama

W tym tygodniu zakończył się proces w tej sprawie. Kobiety domagają się najwyższej kary. Prokuratura żąda 25 lat pozbawienia wolności. Natomiast, jak informuje "Gazeta Wyborcza" adwokaci oskarżonego Miłosza P. - Dariusz Kłos i Paweł Szafranek - chcą uniewinnienia go od najcięższych zarzutów oraz umorzenia sprawy posiadania niewielkiej ilości marihuany. Twierdzą, że P. nie chciał zabić człowieka i oczekują, że sąd oceni ten czyn z innego paragrafu.

Miłosz P. przebywa obecnie w areszcie, natomiast Robert S. odpowiada za groźby z wolnej stopy. Wyrok poznamy jeszcze w tym roku. Ma go ogłosić Sąd Okręgowy w Toruniu 28 grudnia.

Reklama

Zdjęcia z monitoringu i z całego procesu znajdziecie pod tytułem newsa.

(Filip Sobczak)

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama