Reklama

Od (prawie) 100 dni żyjemy w nowym Toruniu

Wszystko wskazuje na to, że w „nowym” Toruniu nie będzie widowiskowo, a czasami może nawet będzie nudno, ale ta strategia na dziś wydaje się skuteczna. Oby jednak była dobra dla mieszkańców, którzy wciąż czekają na konkretne zmiany. Gulewski więc musi im coś dać i pokazać, że jest skuteczny, bo za chwilę mogą zacząć się niecierpliwić…

100 dni Pawła Gulewskiego

7 maja 2024 roku Paweł Gulewski został zaprzysiężony na prezydenta Torunia. Oznacza to, że 15 sierpnia przekroczy magiczną barierę pierwszych 100 dni na nowym stanowisku. W przyszłym tygodniu 43-latek odbędzie tournee po lokalnych mediach, podczas którego podsumuje debiutancką „setkę”. Ale analizy, mimo dopiero 91. dnia na urzędzie, można zacząć już dziś, bo prezydent jest na urlopie, więc nie będzie miał już okazji, żeby podjąć oficjalną decyzję.

Oczywiście na jakiekolwiek oceny jest na razie zdecydowanie za wcześnie. 100 dni to nieco ponad trzy miesiące, więc nie było jeszcze czasu, żeby zrealizować obietnice wyborcze, z których będzie rozliczany i oceniany za niecałe pięć lat. Ale o małą analizę pierwszych decyzji przecież mogę się pokusić, bo niektóre ruchy pokazują, w jakim kierunku będzie podążał prezydent.

Reklama

Ostrożny początek

21 kwietnia byłem na dwóch wieczorach wyborczych - w Filmarze u Michała Zaleskiego i w Bulwarze u Pawła Gulewskiego. W tym pierwszym hotelu lała się gorzka herbata, a nad Wisłą podawano szampana. Pamiętam ten entuzjazm. Pamiętam, że widziałem go też u zwykłych ludzi, którzy myśleli, że zaraz zacznie się rewolucja.

Najbardziej zagorzali zwolennicy Gulewskiego oczekiwali, że 8 maja nowy prezydent zwolni całą kadrę kierowniczą UMT. Inni wskazywali na konkretnych dyrektorów. Zamiast tego były spokojne rozmowy i dyskusja o przyszłości. Tak naprawdę w zdecydowany sposób została zwolniona jedynie dyrektor Szpitala Miejskiego Justyna Wileńska, ale ona sama się wystawiła, bo media zauważyły, że w szpitalu obowiązuje opłata za „dodatkową opiekę pielęgnacyjną”.

Reklama

Dlatego w przestrzeni publicznej już po kilku tygodniach pojawiły się głosy, że nic się nie zmienia. Wygląda jednak na to, że nowy prezydent jest - biorąc pod uwagę, że jesteśmy w trakcie Igrzysk Olimpijskich - długodystansowcem, a nie sprinterem.

Pozostając przy tej terminologii, na początku tego maratonu trzeba zauważyć, że na pierwszej prostej prezydent nie popełnił żadnego poważnego błędu. I to było i będzie najtrudniejsze, bo Gulewski podobnie jak jego poprzednik stara się bywać w wielu miejscach. Wszędzie mówi, obiecuję i odpowiada na pytania. Na razie robi to jednak bardzo roztropnie, ale trzeba pamiętać, że deklaracja sprzed dwóch tygodni może mieć swoje konsekwencje za rok.

Reklama

Warto odnotować też największy - moim zdaniem - sukces, czyli zamknięcie Bulwaru Filadelfijskiego na weekendy. Gulewski i jego ekipa ogłosili tę decyzję 19 czerwca, a już dwa dni później ruch nad Wisłą został ograniczony. Było to niewątpliwie odważne posunięcie i wydawało mi się, że zbyt szybkie, bo uważałem, że to vacatio legis powinno być dłuższe. Myliłem się. Decyzja dotarła do większości torunian, została dobrze przyjęta przez mieszkańców, a głosy „samochodziarzy” nie przebiły się na pierwsze strony gazet.

Przełomowe decyzje

Były też przełomy. Po raz pierwszy w historii mamy w Toruniu wiceprezydentkę, chociaż jeszcze przed zaprzysiężeniem słyszałem od wielu wpływowych osób, że była to tylko kiełbasa wyborcza. Gulewski jednak dopiął swego i wybrał na swoją zastępczynię Dagmarę Zielińską, czyli kobietę, która pracowała w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, a potem była dyrektorką Toruńskiego Centrum Usług Społecznych, więc zna problemy zwykłych ludzi, a nie elity kręcącej się przy politykach.

Reklama

Również po raz pierwszy w historii prezydent Torunia objął patronat nad Marszem Równości. Decyzja oczywiście wzbudziła ogromne kontrowersje w społeczeństwie, ale wydaje się, że nie był to polityczny błąd prezydenta. Myślę, że Toruń - biorąc pod uwagę wyniki wyborów w ostatnich latach i zwycięstwa opcji liberalnych - jest już gotowy na taki krok ze strony gospodarza miasta.

Mieszkańcy czekają na konkretne zmiany

Prezydent Gulewski doskonale wie, jakie błędy popełniał jego poprzednik i będzie chciał ich uniknąć. Dlatego po tych (prawie) 100 dniach widać, że „nowy” Toruń stawia na spokój i dialog.

Reklama

Pewnie oznacza to, że w naszym mieście nie będzie widowiskowo, a czasami może nawet będzie nudno, ale ta strategia na dziś wydaje się skuteczna politycznie. Oby jednak była dobra dla mieszkańców, którzy wciąż czekają na konkretne zmiany. Gulewski więc musi im coś dać i pokazać, że jest skuteczny, bo za chwilę mogą zacząć się niecierpliwić…

Autor: Filip Sobczak

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/08/2024 09:24
Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama