Reklama

Chybiony strzał w Zaleskiego. Prezydenta nie da zapisać się do PiS-u

Filip Sobczak
08/07/2023 08:00

– Dziś łatwo zaatakować Zaleskiego, wytknąć mu zdjęcia z pisowcami, podać kilka przykładów, które potwierdzają tę tezę i zebrać lajki w mediach społecznościowych. Myślę jednak, że w tym przypadku warto napisać coś niepopularnego i coś co może wielu się nie spodoba - pisze w swoim tekście Filip Sobczak, redaktor naczelny ototorun.pl.

Sporo ostatnio dzieje się w naszej miejskiej polityce. W tym tygodniu rozpadł się Klub Radnych Platforma. Nowoczesna Koalicja Obywatelska. Powód? Trzech radnych ze wspomnianego gremium nie udzieliło absolutorium prezydentowi Torunia. Wspomniani rajcy to Margareta Skerska-Roman, Maciej Krużewski oraz Bartosz Szymanski.

Wszystko wskazuje więc na to, że to koniec ich politycznej kariery. Wspomniana trójka została odstawiona na boczny tor i zapewne nie znajdzie się na listach Platformy w wyborach samorządowych. Możliwe, że przygarnie ich jakiś nowy ruch miejski, ale startując z takiego politycznego start-upa szanse na wejście do Rady są raczej marne.

Reklama

Żal mi szczególnie radnego Bartosza Szymanskiego. To młody, dociekliwy, rzetelny i kreatywny radny. Swoją postawą zwracał uwagę na sesjach i podczas tak zwanej pracy w terenie. Niestety polityka bywa brutalna. Jedna decyzja może mieć zniszczyć cały dotychczasowy dorobek. Oby nie było tak w tym przypadku.

Radny Bartosz Szymanski. Fot. ototorun.pl

Uwagę dziennikarzy i mieszkańców zwrócił również inny odsunięty radny – Maciej Krużewski. Rajca grzmiał na sesji, że miastem rządzi właściwie PiS, a prezydent jest pod ogromym wpływem PiS-u. Nieco ponad tydzień później zwolennicy teorii Krużewskiego wskazywali palcem na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod fundamenty szkoły przy ul. Strzałowej. Na wydarzeniu pojawiło się wielu toruńskich pisowców. Co więcej do naszego miasta miał przyjechać nawet Mateusz Morawiecki, ale ostatecznie pojawił się jedynie prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki.

Reklama

Dziś łatwo zaatakować Zaleskiego, wytknąć mu zdjęcia z pisowcami, podać kilka przykładów, które potwierdzają tę tezę i zebrać lajki w mediach społecznościowych. Myślę jednak, że w tym przypadku warto napisać coś niepopularnego i coś co może wielu się nie spodoba. Otóż prezydent nie jest pisowcem i nie da się zapisać do PiS-u. Argumentów mogę podawać wiele, ale podam jeden, żeby nie przedłużać. Zaleski nigdy nie wesprze PiS-u, bo to byłoby polityczne samobójstwo, a to zbyt wytrawny gracz. Zresztą Toruń nie jest pisowski. Pokazują to wszystkie badania, a co więcej historia (wszystko zaczęło się od Kongresu Wiedeńskiego).

Reklama

Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę szkoły przy ul. Strzałowej. Fot. UM Toruń

Ponadto, co jest dla wszystkich oczywistością, prezydent zawsze będzie pragmatycznie zawierał „pakt” i współpracował ze wszystkimi, którzy będą przy władzy w Warszawie, bo czy się to komuś podoba czy nie - taki jest interes samorządu. Można go za to krytykować i wytknąć, że nie wyraził swojego stanowiska np. w czasie czarnych protestów czy po kolejnych błędach rządu ws. Polskiego Ładu, ale należy wówczas się zastanowić, czy bilans zysków i strat byłby na plus czy na minus. Czy wówczas otrzymalibyśmy wsparcie ze stolicy? Odpowiedź jest raczej oczywista.

Reklama

Krótkie i mocne tezy są dziś trendy. Myślę jednak, że strzał z PiS-em jest chybiony. Żeby wygrać z Zaleskim trzeba przygotować coś lepszego, a przede wszystkim należy szybko pomyśleć o kandydacie, który na poważnie ma mu zagrozić, bo przeciwnicy urzędującego prezydenta wciąż na niego czekają, a wybory już dosłownie za chwilę.

Autor: Filip Sobczak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama