Ambasador rosyjskiej prawdy w radach programowych Radia PiK i TVP Bydgoszcz

- Podgórskiemu trudno ukryć zachwyt nad tym, co robią na froncie Rosjanie, i dość starannie odnotowuje ich sukcesy, pomijając spektakularne porażki. Serwuje na swoim profilu mieszankę rosyjskiej propagandy z eksponowaniem tych informacji o wojnie, które mogą wywołać niechęć do Ukrainy, Ukraińców lub po prostu strach przed potęgą „wielkiej Rosji” - pisze Tomasz Kaczyński o Krzysztofie Podgórskim, nowym wiceprzewodniczącym Rady Programowej Radia PiK.

Zachwyt nad Rosją

Nowy wiceprzewodniczący Rady Programowej publicznego Radia PiK i - jak się okazuje - członek Rady Programowej TVP3 nigdy nie krył swojej wielkiej sympatii do Rosji. Można i tak. Znam wielu ludzi o bardzo dziwnych sympatiach czy preferencjach i twierdzę, że każdy ma prawo wierzyć w co zechce – nawet w ruski mir. Pan Krzysztof Podgórski robi jednak od wielu lat znacznie więcej niż tylko sympatyzuje z Rosją Putina. Jeszcze jako korespondent „Trybuny” ruszył na brutalnie podbite przez Rosjan ziemie Kaukazu, by opisać między innymi „szczęśliwych” Czeczenów pod rządami Kadyrowa.

Na wyższy poziom nowy wiceprzewodniczący Rady Programowej publicznego radia wspiął się po inwazji Rosji na Ukrainę. Twórczo rozwija moskiewskie narracje tej wojny, która niesie potworną i niezawinioną śmierć – głównie ludności cywilnej Ukrainy. W swoich „analizach” posługuje się przede wszystkim materiałami rosyjskimi. Zdecydowana większość wpisów na platformie Facebook to treści poświęcone „żołnierzom” Putina. Z niektórych wprost wynika, że rosyjski sprzęt i formacje zbrojne – w tym „innowacje” rosyjskiego przemysłu czy „rosyjska sztuka wojenna” – stawiają w beznadziejnej sytuacji ukraińskich obrońców i każdego, kto miałby czelność nie klęknąć przed wolą kremlowskich władców.

W sumie – wbrew faktom, bo Ukraina wciąż walczy, chociaż miała się poddać już po kilku dniach – w starciu z drugą armią świata. Mimo to Podgórskiemu trudno ukryć zachwyt nad tym, co robią na froncie Rosjanie, i dość starannie odnotowuje ich sukcesy, pomijając spektakularne porażki. Serwuje na swoim profilu mieszankę rosyjskiej propagandy z eksponowaniem tych informacji o wojnie, które mogą wywołać niechęć do Ukrainy, Ukraińców lub po prostu strach przed potęgą „wielkiej Rosji”.

Pan Krzysztof na pewno niezwłocznie uraczy was wpisem o ataku ukraińskich dronów, pożarach przez nie wywoływanych i rosyjskich ofiarach cywilnych. Długo będziecie jednak szukać informacji o nieustających rosyjskich atakach i zabijanych praktycznie codziennie ukraińskich cywilach. Jeśli już traficie na taką informację, to pan wiceprzewodniczący Rady Programowej Radia PiK i członek Rady Programowej TVP3 wyjaśni wam dokładnie, dlaczego akurat w tym ataku tych kilkudziesięciu Ukraińców musiało zginąć – i że to była tak naprawdę wina samych Ukraińców.

Znawca „Specjalnej Operacji Wojskowej”

Pan Podgórski, pozując na znawcę „Specjalnej Operacji Wojskowej”, zawsze chętnie usprawiedliwi każdą zbrodnię Rosjan lub ją... pominie. Sprawdźcie, co pisze o Irpieniu i Buczy na swoim profilu na FB. Poznajcie „prawdziwy los” mieszkańców Mariupola. Nie dowiecie się od pana członka rady programowej publicznego radia i telewizji, jak Rosjanie chowali wstydliwie tysiące ciał zabitych w tym mieście ukraińskich rodzin lub palili je ukradkiem, by ukryć swoje zbrodnie przed światem. Nie opowie wam o ataku na dworzec w Kramatorsku i ofiarach tej zbrodni. Nie znalazłem też nic o zbrodniczym uderzeniu na centrum handlowe w Winnicy. Gdy jednak chodzi o cywilne ofiary po stronie Rosji – zamieści długi, rozdzierający serce wpis, jak ten o Makeejewce. Nic także o niedawnym ataku na Krzywy Róg i zabitych dzieciakach na placu zabaw.

Ta wybiórczość musi porazić i zastanowić każdego, kto przedziera się przez te wypociny „eksperta”. Pan Krzysztof, członek rad programowych publicznego radia i telewizji, opowiada nam rosyjską „prawdę” o tej wojnie. Udając fachowca, wyjaśnia, że wszystko, co wiemy na ten temat z mediów polskich, to tak naprawdę ukraińska propaganda. Tak jakby nie widział nigdy tego, co publikowali na Telegramie sami Rosjanie.

Podgórski nie pokaże wam więc, jak rosyjscy żołnierze strzelają do jeńców wojennych czy obcinają im genitalia, rechocząc. On powie, że Rosja to kraj poetów, baletmistrzów i wielkich pisarzy, których on kocha – i których my też pewnie będziemy musieli kiedyś pokochać, jeśli fantazje pana Krzysztofa się spełnią.

Podłączony do kremlowskiej „kultury”

Podgórski nie opowie wam też o tym, co mówią o Polsce i Polakach rosyjscy propagandyści czy oficjele z otoczenia Putina. Polska i kraje bałtyckie to ulubiony temat najpopularniejszych programów propagandowych kremlowskich kanałów telewizyjnych. Zwykle w tych programach Polska jest palona, rozbierana na części, bombardowana lub błyskawicznie podbijana przez „niepokonanych” Rosjan. Liczba prezentowanych w rosyjskiej telewizji symulacji ataków na nasz kraj, połączonych ze zręcznymi wizualizacjami, w których dominują wybuchy jądrowe, nie może zaskakiwać rusofila podłączonego 24 godziny na dobę do kremlowskiej „kultury” audiowizualnej.

A jednak – nie obawia się, że wyparuje wraz z milionami polskich „rusofobów”. Mieszka w Toruniu i dzielnie zmaga się z ukraińską propagandą, europejską pomocą dla „reżimu” w Kijowie, niezrozumieniem dla rosyjskich potrzeb i lęków. Żyjemy – całe szczęście – w wolnym kraju, więc taka masochistyczna postawa nie budzi we mnie wielkiego sprzeciwu. Rzeczywiście, ostatecznie mam to w nosie, co myśli, a nawet zawzięcie pisze na swoim profilu Krzysztof Podgórski – jeśli ktoś chce to czytać i wciąż nie przeszkadza to ABW ani SKW.

Trudno mi jednak zrozumieć, dlaczego w kraju, który wydaje miliardy na zbrojenia, głównie w obawie przed rosyjską agresją, pan Krzysztof Podgórski – zdeklarowany rusofil i siewca kremlowskiej propagandy – trafia do rad programowych publicznego radia i telewizji. Trudno też pojąć, dlaczego inni członkowie Rady Programowej Radia PiK wybierają go jeszcze jej wiceprzewodniczącym, chociaż większość z nich dobrze zna jego dość specyficzne poglądy, „dziennikarskie” dokonania i przeszłość.

Może też warto zastanowić się, dlaczego wielbiciel rosyjskich pieśni, poematów i militariów tak bardzo chce wpływać na media i na opinię publiczną – i co zrobi pan wiceprzewodniczący Rady Programowej Radia PiK i członek Rady Programowej TVP3, gdy Rosjanie, tak po rosyjsku, zapukają do naszych drzwi.

Autor: Tomasz Kaczyński

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: ototorun.pl Aktualizacja: 01/05/2025 12:21