Gapie to prawdziwa zmora służb ratunkowych. Niestety, ten problem pojawił się także podczas groźnego wypadku drogowego, do którego doszło w ostatnich dniach pod Toruniem.
14 stycznia na portalu Oto Toruń informowaliśmy Was o groźnym wypadku, do którego doszło w miejscowości Pędzewo na drodze krajowej nr 80 z udziałem dwóch samochodów osobowych - BMW uderzyło w drzewo. Na miejsce jako pierwsi przyjechali strażacy-ochotnicy z Toporzyska, w akcji brał także udział między innymi śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, służby ratunkowe zajmowały się nie tylko pomocą poszkodowanym. Był też problem z gapiami, którzy przyglądali się prowadzonym działaniom.
- Prosimy, wszystkich, którzy przychodzą lub nawet przyjeżdżają na zdarzenia o nie przeszkadzanie oraz nie kręcenie się w miejscu prowadzonych działań. Nie zawsze są wolne osoby, które mogę zająć się wypraszanie obserwatorów, a patrzenie nam na ręce nie pomaga - to apel, który pojawił się po tym wypadku na profilu Facebook-owym Ochotniczej Straży Pożarnej w Toporzysku.

Problem z takimi osobami, którzy akcje ratunkową traktują jak widowisko jest spory. Zwraca na to uwagę także toruńska policja. - Prosimy, by w takich sytuacjach, w których często przecież chodzi o życie i zdrowie ludzi, nie przeszkadzać w wykonywanych przez służby ratunkowe obowiązkach. Należy bezwzględnie stosować się do poleceń mundurowych - mówi dla portalu Oto Toruń Wojciech Chrostowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Aktualnie gapie często robią zdjęcia i nagrywają smartfonami przeprowadzane akcje ratunkowe. - To nie jest zakazane, ale należy pamiętać, by przebywać miejscach, które są poza bezpośrednim obszarem wykonywanych działań - dodaje Wojciech Chrostowski z KMP Toruń.

Strażacy apelują do gapiów o stosowanie się do poleceń.
Strażacy ze Złotorii na swoim profilu udostępnili specjalny filmik. Pokazuje grupę młodych ludzi, która jedzie samochodem i przejeżdża obok wypadku. Na miejscu są już służby - trwa akcja ratunkowa. Dziewczyna i dwóch chłopaków zatrzymują się i wysiadają z auta, ale nie po to, by pomóc... Chcą się "pochwalić", że są tak blisko ratownika medycznego, który reanimuje poszkodowaną osobę. W tym celu robią sobie zdjęcia i głośno komentują akcję. W pewnym momencie okazuje się, że reanimowana kobieta, to matka jednego z chłopców...
Są też przypadki znieczulicy, czyli braku reakcji ze strony ludzi. Takie przypadki odnotowano także w naszym mieście, na przykład na wiadukcie Trasy Średnicowej. Kilka miesięcy temu jadący na rowerze internauta zauważył na chodniku pod balustradą energochłonną zakrwawionego mężczyznę.
- Podjechałem, by udzielić mu pomocy, gdzie po wszystkim przeanalizowałem całość, i od czasu wjazdu na cała tą trasę do miejsca zdarzenia minęło mi około 10 min. (zanim zauważyłem wypadek) wciąż mijały mnie auta różnej wielkości, i dziwi mnie, że nikt nie zauważył tego mężczyzny, a tym bardziej leżącego roweru na środku chodnika. OK, może ci z niższych osobówek mogli to przeoczyć, ale tam jechały ciężarówki i wyższe niż standardowe auta - pisze internauta na popularnym portalu społecznościowym.
Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Okazało się, że mężczyzna zasłabł jadąc na rowerze i uderzył głową w balustradę.
Warto wiedzieć, że za nieudzielenie pierwszej pomocy grozi odpowiedzialność karna. Według art. 162 Kodeks karnego "Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
(TUB)
fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Toporzysku
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!