Reklama

47-latek z Torunia w czasie epidemii oszukiwał sanepid, bo bał się zamknięcia zakładu

21/01/2021 12:30

Kilka miesięcy temu w toruńskiej spółce pojawiło się ognisko koronawirusa. Mieczysław G., jej udziałowiec, za wszelką cenę nie chciał dopuścić do zamknięcia i oszukiwał sanepid. Prokuratura skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko 47-latkowi.

Oskarżony Mieczysław G. jest współudziałowcem i wiceprezesem spółki prawa handlowego z siedzibą w Toruniu, której przedmiotem działalności było włókiennictwo oraz produkcja wyrobów pończoszniczych (skarpet). Na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku w jego firmie wykryto przypadek zakażenia koronawirusem.

W kolejnych dniach doszło do ujawnienia podejrzenia zakażenia kolejnych pracowników i członków ich rodzin. Dlatego pracownik sanepidu poinformował Mieczysława G. o sytuacji epidemicznej i poprosił o przekazanie listy wszystkich pracowników spółki celem nawiązania z nimi kontaktu.

Reklama

– W trakcie rozmowy Mieczysław G. twierdził, że w przypadku zamknięcia zakładu nastąpi przestój w produkcji, on zaś musi dotrzymywać umów, w przeciwnym wypadku będzie musiał płacić kary umowne. Po rozmowie, Mieczysław G. poprosił prezesa spółki o przesłanie do Sanepidu danych czterech pracowników, których sam wskazał, co ten ostatni uczynił – relacjonuje Andrzej Kukawski z toruńskiej prokuratury.

47-latek miał problemy z wysłaniem listy do sanepidu. W końcu poinformował sanepid, że w zakładzie zatrudnionych jest około 10 osób. Kolejnego dnia przyszła wiadomość, że kolejne dwie osoby są zakażone, a G. nadal twierdził, że zatrudnia 10 pracowników. – Ponadto mówił, że przebywa aktualnie w Bieszczadach, a w sprawie osób zatrudnionych należy kontaktować się z prezesem spółki - dodaje Kukawski.

Reklama

Z kolei prokuratura wykryła, że w czerwcu ubiegłego roku spółka zatrudniała w swoim zakładzie 31 osób oraz na umowę – zlecenie kolejne 17. Pracownicy pracowali w systemie trójzmianowym, czterobrygadowym, po dwóch pracowników w jednej brygadzie.

Ostatecznie w połowie czerwca sanepid otrzymał listę pracowników od prezesa spółki. Jeszcze tego samego dnia zakład został zamknięty ze względu na zagrożenie epidemiczne - łącznie zakażonych było tam 25 osób.

Prokuratura zarzuca Mieczysławowi G, że naraził na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia co najmniej 127 osób - pracowników, współpracowników i ich osób najbliższych. 47-latek nie przyznał się do zarzucanego czynu. – Początkowo złożył wyjaśnienia zmierzające do umniejszenia własnej odpowiedzialności, potem odmówił składania wyjaśnień. Dodać wypada, że wskazani przez podejrzanego kontrahenci spółki nie potwierdzili swoich roszczeń z braku realizacji bądź opóźnień dostaw albo wskazywali, że nie wiązały ich w tamtym okresie ze spółką żadne umowy - wyjaśnia prokurator Kukawski.

Reklama

G. był tymczasowo aresztowany, zastosowano wobec niego także zabezpieczenie majątkowe. Dotychczas nie był karany. Teraz o jego przyszłości rozstrzygnie Sąd Okręgowy w Toruniu. Grozi mu od pół roku do 8 lat więzienia.

(Redakcja)

fot. pixabay

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama