– Toruń to wcale nie upolitycznione spółki i kulturalne „zadupie”. Toruń to ludzie, piękne zabytki, wyjątkowy klimat i miejsce, w którym dzieje się dość dużo jak na miasto tej wielkości. Ponad trzy lata temu nie potrafiłem tego docenić, ale kolejny raz się okazało, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - pisze w swoim felietonie dla "Oto Toruń" Patryk Stec.
W grudniu wróciłem do Torunia po trzech latach przerwy. Wyjeżdżałem obrażony na miasto, na to, że jest mało miejsc pracy dla młodych ludzi, na to, że niewiele się dzieje, a jak się dzieje to ciągle jest coś niedopracowane. Na to, że polityka wkrada się do każdego aspektu naszego miejskiego życia. Mimo wszystko, wróciłem od razu, gdy pojawiła się pierwsza okazja. Dlaczego?
Toruń to wcale nie upolitycznione spółki i kulturalne „zadupie”. Toruń to ludzie, piękne zabytki, wyjątkowy klimat i miejsce, w którym dzieje się dość dużo jak na miasto tej wielkości. Ponad trzy lata temu nie potrafiłem tego docenić, ale kolejny raz się okazało, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przez cały ten okres na bieżąco śledziłem co się dzieje w „moim” mieście. Wiedziałem, na którym skrzyżowaniu i kiedy był jakiś wypadek, czytałem o tłumach na Skyway’u, miałem włączone alerty TORUŃ SMS, nadal kibicowałem Twardym Piernikom, Elanie i żużlowcom. Ba, gdy tylko nasi koszykarze grali z Legią, meldowałem się w hali na warszawskim Bemowie. Prawda była taka, że trochę żyłem Toruniem w Warszawie. Stolicę początkowo polubiłem, ale przecież to nie to samo co Toruń.
Paradoks całej sytuacji jest taki, że piszę ten tekst, siedząc w pociągu do… Warszawy, do której jeżdżę średnio dwa razy w miesiącu. Co ciekawe, infrastrukturalnie Toruń przez te trzy lata mocno się zmienił. Jednak żeby nie było za bardzo optymistycznie muszę napisać ze smutkiem, że torunianie nadal muszą kupować znaczek do biletu miesięcznego zamiast samemu ładować kartę miejską, a zwykłe bilety nabywają w kiosku lub autobusie, a nie w biletomatach. Ulica Kraszewskiego nadal od kilku miesięcy jest rozkopana, w Arenie Toruń gra coraz mniej zespołów sportowych, ale za to powstanie Centrum CAMERIMAGE za ponad pół miliarda złotych. Niestety też serce krwawi, gdy patrzy się na zniszczony i zaśmiecony Bulwar Filadelfijski. Na szczęście i on niedługo doczeka się remontu. Na szczęście też, nie powstał tramwaj do imperium Ojca Rydzyka.
Czekam na moment, gdy Toruń stanie się miastem młodych ludzi. Na sytuację, w której miasto korzysta z absolwentów Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, a nie żegna ich na dworcu, jadących do Warszawy, bądź do innych dużych miast w Polsce. Pora liczyć się z 25-30 latkami i może korzystać z doświadczeń ludzi wracających do miasta, bo podejrzewam, że takich osób jak ja, ale jeszcze lepiej przygotowanych do ważnych zadań jest więcej. Toruń jest moim miejscem, dlatego tu jestem.
To teraz oficjalnie wróciłem do Torunia - w pociągu do Warszawy.
Patryk Stec jest dziennikarzem i szefem esportu w Sport.pl, portalu należącym do grupy serwisów Gazeta.pl. Kiedyś związany z toruńskimi mediami, potem jako PR Manager pracował dla wielu dużych klientów, a także korporacji. Dumny absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Fot. główne Kacper Gajtkowski
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!