W ciągu trzech miesięcy prezydent Torunia Paweł Gulewski pozyskał ponad 800 milionów złotych zewnętrznego dofinansowania na inwestycje transportowe, których łączna wartość przekracza miliard złotych. Choć to może być przełomowy moment dla jego prezydentury, uwaga opinii publicznej skupia się dziś gdzie indziej. - Żyjemy w czasach, w których w polityce tak naprawdę nie liczą się fakty, lecz emocje i opinie – przede wszystkim te skrajne - zauważa dr hab. Wojciech Peszyński, politolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Być może wielu obserwatorów sceny politycznej tego nie zauważyło, ale ostatnie tygodnie mogły okazać się kluczowe dla Pawła Gulewskiego. W krótkim czasie prezydent Torunia ogłosił pozyskanie ponad 800 milionów złotych zewnętrznego dofinansowania na kluczowe inwestycje transportowe. Ich łączna wartość sięga 1 miliarda 128 milionów złotych. Co istotne, są to projekty, które – w przeciwieństwie np. do kontrowersyjnego Centrum Filmowego Camerimage forsowanego przez poprzednika, Michała Zaleskiego – nie wywołują większych napięć społecznych.
Jednak setki milionów nie rozgrzały do czerwoności mieszkańców Torunia. Po tragedii w parku Glazja torunian bardziej interesowały kwestie bezpieczeństwa niż transportu. Dlatego nawet podczas konferencji prasowej poświęconej Festiwalowi Piosenki i Ballady Filmowej prezydent musiał odpowiadać na pytania dotyczące porządku publicznego.
- Żyjemy w czasach, w których w polityce tak naprawdę nie liczą się fakty, lecz emocje i opinie – przede wszystkim te skrajne. Zaczynamy zachowywać się jak zwierzęta, nie potrafimy analitycznie przetwarzać informacji. Pod wpływem śmierci, morderstwa, wszystkie inne tematy schodzą na dalszy plan. Oczywiście nie umniejszam tragedii w parku Glazja i bardzo współczuję rodzinie zamordowanej kobiety. Do czegoś takiego nie powinno dochodzić. Powinniśmy czuć się bezpiecznie, ale niewątpliwie ta sprawa jest nieproporcjonalnie nagłaśniana. W sposób niewspółmierny dokłada się do niej emocje lękowe i ostatecznie nie zauważyliśmy, że pozyskaliśmy tak znaczące środki - mówi dr hab., prof. UMK Wojciech Peszyński, politolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Pierwszy duży zastrzyk pieniędzy - 225 milionów złotych - miasto otrzymało pod koniec kwietnia na rozbudowę komunikacji tramwajowej. Plan zakłada między innymi budowę nowej zajezdni przy Szosie Bydgoskiej oraz nowej linii tramwajowej od pętli Motoarena. Wkład własny Torunia w to przedsięwzięcie wynosi dodatkowe 114 milionów złotych. To projekt, który prezydent firmuje od początku. Już po miesiącu urzędowania deklarował, że baza MZK powstanie na zachodzie miasta - wbrew wcześniejszym planom lokalizacji na Koniuchach, forsowanym przez byłego prezydenta.
Drugą dużą inwestycją jest gruntowna przebudowa ul. Olsztyńskiej. Miasto wyda na remont łącznie 103 miliony złotych, z czego 53 miliony pochodzą z dofinansowania. Przebudowana ulica będzie mieć po dwa pasy ruchu w każdą stronę oraz nowoczesną infrastrukturę drogową.
Największe wsparcie - aż 550 milionów złotych - przeznaczono na modernizację linii kolejowej nr 353 w ramach wspólnej inicjatywy miasta i PKP PLK. Toruń zrealizuje m.in. remont ul. Sowińskiego i budowę nowego "Garbatego Mostka", a PKP zajmie się przebudową tunelu pod Placem Pokoju Toruńskiego, modernizacją mostu kolejowego oraz budową nowej kładki pieszo-rowerowej.
Paweł Gulewski korzysta z koniunktury politycznej – jego kadencja zbiega się z okresem rządów Donalda Tuska, reprezentującego tę samą partię co prezydent Torunia. Nie bez znaczenia jest także sprzyjająca koniunktura gospodarcza. Po objęciu władzy przez Tuska, Unia Europejska odblokowała środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), m.in. na inwestycje w Toruniu.
Dr hab. Wojciech Peszyński uważa, że gdyby w maju 2024 roku mieszkańcy Torunia wybrali prezydenta z innej partii niż Donald Tusk, zdobycie tych środków byłoby znacznie trudniejsze.
- Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat koncentrowało się na inwestycjach w Polskę lokalną – małomiasteczkową, powiatową i gminną. Dziś widać efekty tych działań. Z kolei Platforma Obywatelska skupia się głównie na dużych ośrodkach miejskich. Dobrym przykładem są rolnicy, którzy otrzymują wsparcie finansowe z funduszy unijnych. Problem tanich produktów rolnych z Ukrainy – takich jak zboże, mleko i inne towary – który jeszcze niedawno poważnie dotykał polską wieś, został zażegnany. A mimo to Karol Nawrocki zdobył na terenach wiejskich blisko 80 procent głosów - zauważa Peszyński.
Sama przynależność partyjna to jednak nie wszystko – nie byłoby dofinansowań bez odpowiedniego lobbingu. Prezydent Torunia może liczyć na wsparcie w Warszawie. Bez wątpienia jego politycznym asem w rękawie jest Grzegorz Karpiński, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
- To człowiek merytoryczny, z krwi i kości. Zasiada przy stole decyzyjnym i ma ogromny wpływ na sprawy Torunia. W przeszłości nasze miasto nie miało takich możliwości, bo nasi posłowie siedzieli w trzecich albo czwartych rzędach. Dziś Platforma ma może słabszą pozycję niż za poprzednich rządów, ale nasz region jest silniejszy - twierdzi Peszyński.

Grzegorz Karpiński i Paweł Gulewski, fot. UM Toruń
Środowisko prezydenta zwraca mi uwagę, że Toruń ma obecnie wielu innych przyjaciół w Warszawie. – Proszę spojrzeć na poprzednie konferencje prasowe i polityków – posłów i ministrów – którzy pojawiali się u boku prezydenta. To nie jest przypadek. To ludzie, którzy również siedzieli przy jednym stole i dołożyli swoją cegiełkę – mówi osoba z otoczenia prezydenta.
Zgodnie z planami, ul. Olsztyńska i most kolejowy mają być gotowe w 2028 roku, a zajezdnia tramwajowa – rok później, tuż przed kolejnymi wyborami samorządowymi. Może to być dla Gulewskiego silny argument w walce o reelekcję. Jeśli inwestycje zostaną zrealizowane zgodnie z harmonogramem, mieszkańcy zyskają konkretny dowód jego skuteczności.
– Takie inwestycje wymagają przede wszystkim czasu i precyzji. Tymczasem dziś od polityków oczekujemy skuteczności tu i teraz, natychmiastowych efektów. Z drugiej strony, skoro inwestycje są planowane na 2029 rok, to z pewnością jest to część strategii Pawła Gulewskiego – by zwrócić na siebie uwagę i zbudować wizerunek sprawnego gospodarza – mówi Peszyński. – Jeśli pyta mnie pan redaktor, czy przełoży się to na zwycięstwo wyborcze, czy prezydent Gulewski już ma je w kieszeni, odpowiem: trudno przewidzieć, co wydarzy się za kilka lat.
Autor: Filip Sobczak
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Obserwuj nas na Facebooku oraz Instagramie.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!