Reklama

Sławomir Mentzen: Układ rządzący Toruniem jest wyjątkowo bezkarny

05/04/2018 10:15

- Skontaktowałem się z ludźmi z poprzednich partii Korwin-Mikkego, którym udało wejść się do samorządu. Dowiedziałem się o czym mówili w swoich kampaniach i to samo zamierzam zrobić w Toruniu - zapowiada w wywiadzie dla Oto Toruń Sławomir Mentzen, czyli prezes toruńskiego okręgu partii Wolność oraz wiceprezes partii Wolność.

Oto Toruń: Jak to się stało, że taki człowiek jak Pan, czyli człowiek wyważony, stonowany i świetnie wykształcony wchodzi do partii Janusza Korwin-Mikkego, czyli de facto człowieka, który jest uważany przez większość społeczeństwa za szaleńca? Dlaczego taki specjalista, który powinien działać w branży prywatnej albo państwowej zaczyna udzielać się w takim ugrupowaniu?

Sławomir Mentzen: Muszę sprostować kilka kwestii. Przede wszystkim działam w sektorze prywatnym - jestem właścicielem dwóch biur rachunkowych, prowadzę kancelarię doradztwa podatkowego i posiadam sklep myśliwski. 

Reklama

Po drugie nie uważam Janusza Korwin-Mikkego za szaleńca. Jest to, mimo wszystko, poważny polityk, który ma bardzo ekscentryczne wypowiedzi, dzięki którym trafia do mediów. Dziennikarze nie są zainteresowani jego mniej kontrowersyjnymi, poważnymi wypowiedziami. Proszę też zwrócić uwagę, że nie ma na świecie drugiej tak wolnorynkowej partii o tak dobrych wynikach w wyborach. Dlatego być może w tym szaleństwie jest metoda?

Po trzecie wstąpiłem do tej partii, bo stwierdziłem, że to jedyne sensowne dla mnie miejsce. PiS zdecydowanie nie jest partią która chce więcej wolnego rynku czy kapitalizmu, Platforma przez 8 lat swoich rządów nie raz pokazywała, że też jej na poszerzaniu wolności szczególnie nie zależy, Nowoczesna nie odpowiada mi z powodów światopoglądowych i tu lista możliwości się wyczerpuje.

Reklama

Czuł Pan potrzebę wejścia do polityki?

Tak. Pierwszy raz do Unii Polityki Realnej, czyli jednej z byłych partii Korwin-Mikkego, wstąpiłem w 2007 roku. Po dwóch latach wystąpiłem, bo stwierdziłem, że jestem jeszcze za młody i moja pomoc mogła ograniczać się tylko do wieszania plakatów. Uznałem wtedy, że muszę zainwestować w siebie - skończyłem studia, zrobiłem doktorat, założyłem kilka firm. 

Po wyborach prezydenckich w 2015 roku, kiedy „antysystemowcy” dostali ponad 20% głosów stwierdziłem, że to odpowiedni moment, żeby wrócić do działalności w partii. Moja sytuacja osobista i zawodowa była uregulowana, mogłem więc swój czas poświęcić na politykę i spróbować zrobić coś dobrego dla kraju.

Reklama

Więc co może Pan zmienić?

Jeśli wejdziemy na kolejną kadencję do Sejmu, to zablokujemy większościowe rządy PiS. Może nawet uda nam się wejść do koalicji przeciwników PiS? Mielibyśmy wtedy różne możliwości blokowania szkodliwych rozwiązań. W dodatku moglibyśmy przekonać koalicjanta do wdrożenia naszych pomysłów. 

Dlaczego Pan chce tak walczyć z PiS?

Przede wszystkim chodzi o kierunek polityki gospodarczej. PiS robi to samo co prawie 100 lat temu robiła sanacja - prowadzi nas w kierunku polityki etatystycznej i redystrybucyjnej. Politycy PiS twierdzą, że o rozwoju państwa powinni decydować politycy wraz z urzędnikami, najsilniejszym elementem gospodarki powinny być spółki Skarbu Państwa, a podatki mają być wysokie. Nie możemy się z tym zgodzić, my chcemy, żeby, jak najwięcej majątku pozostawało w portfelach obywateli. 

Reklama

To, co Pan mówi możemy podobać się każdemu liberałowi, ale Pan nie jest liberałem.

Bardzo słuszna uwaga.

Czyli w sprawie aborcji popierałby Pan ruch „Pro life”?

Zdecydowanie nie poparłbym dalszej liberalizacji ustawy aborcyjnej, ale poparłbym likwidację przesłanki eugenicznej. Nie zgadzam się na zabijanie dzieci ze względu na to, że są chore.

Dla wielu rodziców wychowywanie dzieci, które są chore na nieuleczalne choroby to ogromne wyzwanie. Jeżeli taka ustawa przejdzie, to wyobraża sobie Pan, jak wiele rodzin będzie miało problem z utrzymaniem takiego dziecka?

Reklama

Albo uważamy, że nie można zabić człowieka tylko dlatego, że jest chory lub nieszczęśliwy albo uważamy, że można. Z tych dwóch opcji wybieram tą pierwszą. 

Każdy człowiek wybrałby to, ale wciąż nie rozstrzygnięto co jest i od kiedy człowiekiem. To jest trudne.

Tutaj się nie zgodzę. Na Zachodzie aborcji można dokonać nawet w dziewiątym miesiącu. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to jest już człowiek. Przesuwanie granicy jest niebezpieczne i prowadzi do olbrzymich patologii. Zresztą każdy ma swoją definicję człowieka. Jedynym punktem, do którego nikt nie ma wątpliwości, że przed nim nie ma człowieka, jest poczęcie. 

Reklama

Kolejnym kontrowersyjnym pomysłem Korwin-Mikkego jest wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej.

To jest bardzo złożona sprawa. Gdyby PiS miałby wyprowadzać Polskę z UE, to byłbym przeciwko. Partii Kaczyńskiego przeszkadza w Unii nadmiar wolnego rynku oraz ograniczenia w możliwości nakładania nowych podatków. Jednak gdybym to ja rządził, to bym Polskę z Unii wyprowadził, bo przeszkadzają mi unijne regulacje oraz za wysokie podatki – narzucona przez UE minimalna stawka VAT na poziomie 15% czy minimalne stawki akcyzy, a już trwają prace nad minimalnym CIT-em. W tym momencie możemy jeszcze konkurować z zachodem naszym niskim CIT-em, ale za kilka lat to może się stać niemożliwe.   

Reklama

UE to także cały obszar prawny. Wiele regulacji unijnych jest dla nas korzystnych.

Dlatego mówiłem, że ta sprawa jest bardzo złożona. Proszę pamiętać także, że nasza gospodarka poniosła olbrzymie koszty „transformując” się na handel z zachodem a nie wschodem. Teraz nie możemy bez kolejnych kosztów zmienić tego modelu. Powinniśmy korzystać z warunków panujących w UE. Zobaczymy, jak na opuszczeniu UE wyjdzie Wielka Brytania. Na pewno nie będę za wychodzeniem ze strefy Schengen lub opuszczeniem jednolitego obszaru przepływu kapitału, towarów i usług.

Reklama

Przejdźmy do polityki lokalnej. Co Pan poprawiłby w naszym mieście, gdyby miał Pan wpływ na Toruń?

Lokalnie na pewno wiele nie da się zmienić. Polski system jest bardzo scentralizowany. Samorządy nie mają wiele swobody i muszą wykonywać zadania zlecone przez państwo. Jednak można sprawić, żeby torunianom żyło się lepiej i taniej. Nie ma żadnego powodu, żeby torunianie musieli płacić tak dużo za rachunki za wodę, ścieki, ogrzewanie czy bilety autobusowe. Na pewno można też odpolitycznić miejsca pracy w spółkach i urzędach. 

Reklama

W obecnej 25 osobowej radzie miasta koalicja ma 21 miejsc. W tym momencie nie ma nikogo, kto patrzy władzy na ręce i chce coś zmienić. Dlatego układ rządzący Toruniem jest wyjątkowo bezkarny.

Czyli negatywnie Pan ocenia prezydenturę Michała Zaleskiego?

Na pewno trzeba go pozytywnie ocenić za to, że jest niezwykle sprawnym politykiem. W ciągu czterech kadencji podporządkował sobie wszystko, co jest w Toruniu. Chapeau bas. Nie da się też zaprzeczyć jego świetnej znajomości miasta.  Po trzecie ludzie podkreślają, że jest niezwykle pracowity. Jednak uważam, że Toruń pod jego rządami zmierza w złym kierunku. Miasto ma bardzo duże zadłużenie i bardzo niepokojące prognozy demograficzne. To oznacza, że za 20-30 lat będziemy miastem, gdzie mieszkają starsi ludzie i nie wiadomo, kto będzie płacić na funkcjonowanie Torunia. 

Reklama

Niejeden ekonomista już pochylał się nad zadłużeniem Torunia i uznał takie zadłużanie za racjonalne. Finansowanie rozwoju długiem nie jest złym rozwiązaniem.

Niech Panowie to powiedzą Grekom albo Włochom. Agencje ratingowe oceniające zdolność tych krajów do finansowania swojego zadłużenia były zachwycone tymi państwami przed poprzednim kryzysem finansowym. Jeśli spojrzymy na strukturę naszego długu, to okazuje się, że jest on na zmiennej stopie procentowej i jego bardzo istotna część jest w walutach obcych. Obawiam się, że miasto może mieć problem w trakcie kolejnego kryzysu gospodarczego, gdy stopy procentowe wzrosną a złotówka spadnie,  może się okazać, że obsługa długu będzie kosztować nie 50 milionów, a 150 milionów złotych rocznie.

Chodziło o wyciągnięcie funduszy z UE i to się udało. 

Podam przykład - jeśli ktoś teraz podarowałby mi najnowsze ferrari i powiedział, że muszę jedynie je utrzymywać, to nie poszedłbym na taki układ. Myślę, że koszty obsługi tego samochodu zrujnowałyby mój budżet domowy. Podobnie jest ze wszystkimi inwestycjami miejskimi, które są finansowane z UE. Fajnie, że Unia dołożyła nam się do Jordanek, ale pytanie, czy ta inwestycja była przemyślana? Ile kosztuje nas utrzymywanie tej inwestycji?

Było wielu przeciwników Jordanek, ale oni wszyscy teraz siedzą cicho. Jordanki podobno zarabiają na siebie.

Nie zarabiają na siebie. Jeżeli ktoś pokazuje dodatni przepływ pieniężny, to znaczy, że wyłącza koszty budowy Jordanek, ich amortyzację. Jordanki są tylko jednym z przykładów. Ponadto planowane są kolejne tego typu inwestycje. I tutaj pytanie - czy nie powinniśmy się zatrzymać i zastanowić, czy to jest na pewno kierunek, w którym chcemy zmierzać? Kto będzie te gmachy utrzymywać za 30 lat?

Jak w takim zdobyć władze w Toruniu i mieć wpływ na toruńskie inwestycje?

Jeszcze dwa lata temu byłem pewien, że dla ludzi na pewno szokujące jest zadłużenie miasta. Jednak przez te dwa lata nauczyłem się, że miliard złotych na nikim nie robi wrażenia. Dla przeciętnego człowieka kwoty znacząco przekraczające budżet domowy są całkowicie abstrakcyjne. 

Przez te dwa lata starałem się zrozumieć, co robi wrażenie na ludziach i teraz zamierzam tę wiedzę wykorzystać. Skontaktowałem się z ludźmi z poprzednich partii Korwin-Mikkego, którym udało wejść się do samorządu. Dowiedziałem się o czym mówili w swoich kampaniach i to samo zamierzam zrobić w Toruniu.

Czy w najbliższym czasie partia Wolność w Toruniu będzie bardziej widoczna?

Regularnie organizujemy w Toruniu spotkania.

No tak, ale przecież tam chodzą tylko przekonani.

Nie do końca. Zorganizowaliśmy spotkanie o kryptowalutach i przyszli ludzie zupełnie niezwiązani z polityką, którzy nawet nie wiedzieli, że w najbliższym czasie są jakieś wybory.

Na tym spotkaniu było czterdzieści osób.

To chyba dobry wynik?

No nie. 

Jednak uważam, że jesteśmy najaktywniejszą partią w Polsce. Sam byłem w tym roku na 20 spotkaniach w różnych miejscach w Polsce. Janusz Korwin-Mikke był na ponad 100 spotkaniach. Politycy innych partii nie organizują tylu spotkań. A nam się chce. Wydaje mi się, że nie jest źle i na pewno torunianie w trakcie kampanii wyborczej o nas usłyszą. 

Gdy ludzie usłyszą i dostaniecie się do rady miejskiej to z kim będzie Wam najbliżej?

Myślę, że w Toruniu na szczeblu samorządowym najbliżej nam do Platformy Obywatelskiej.

A co z prezydenturą?

Prezydentem będzie Michał Zaleski.

A Pan chciałby kandydować?

Bardzo poważnie się nad tym zastanawiam.

W restauracji hotelu Filmar rozmawiali Tomasz Kaczyński i Filip Sobczak.

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama