- W trakcie tylu lat pracy w samorządzie pokazałam, że gdy miałam swoje zdanie, a często tak bywało, potrafiłam swoje pomysły i wizje forsować do skutku. Dziś nie ukrywam, że widzę konieczność i możliwości zmian w stylu zarządzania gminą - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń kandydatka na wójta gminy Lubicz, Hanna Anzel
Oto Toruń: Jest Pani doświadczonym samorządowcem i niewątpliwie naturalnym kandydatem do fotela wójta gminy Lubicz. Długo się Pani zastanawiała nad tym zastanawiała, kiedy okazało się, że dotychczasowy Wójt Marek Olszewski nie będzie się już starał o to stanowisko?
Hanna Anzel: Tak naprawdę impuls przyszedł od mieszkańców. W ciągu ostatnich miesięcy wielokrotnie słyszałam od osób reprezentujących przeróżne środowiska naszej gminy, że w nadchodzących wyborach powinnam kandydować na wójta, bo jestem doświadczona, konkretna, a przy tym otwarta. Gdy obecnie urzędujący wójt Marek Olszewski ogłosił, że chce realizować się w pracy dla powiatu toruńskiego i tam wystartuje w wyborach, to podjęłam decyzję o kandydowaniu. Nie było to łatwe, gdyż w ostatnich miesiącach życie doświadczyło mnie dość mocno poprzez chorobę rodziców i śmierć mojego tatusia, no więc musiałam to wszystko sobie dokładnie przemyśleć. Jestem jednak osobą bardzo energiczną i u mnie taka decyzje zapadają szybko.
Bardzo ważne były dla mnie liczne sygnały od mieszkańców, że to co robię i moje autorskie inicjatywy są dla ludzi ważne i przez nich doceniane. Podam tylko dwa przykłady - pierwszy to gminny dzień kobiet, gromadzący co roku kilkaset mieszkanek, gdzie łączymy ze sobą zabawę z poradami obywatelskimi oraz rozrywką na wysokim poziomie. Drugi to cotygodniowe wyjazdy ponad setki naszych mieszkańców na baseny solankowe. To forma docenienia seniorów oraz osób chorych, często wykluczanych, z możliwości wspólnego spędzenia czasu z pożytkiem dla zdrowia. Dodam, że obydwa te pomysły są obecnie podchwytywane przez inne gminy.
Zastanawiam się jednak, co chciałaby Pani zmienić w sposobie zarządzania sprawami gminy, skoro można było utożsamiać Panią z wójtem Olszewskim. To oznacza kontynuację dotychczasowego sposobu zarządzania? Czy może pojawią się korekty lub nawet inna, odmienna idea realizacji zadań wójta?
Bardzo cenię to, czego dokonał dla naszej gminy Marek Olszewski, będąc jej wójtem przez tyle lat. Wiele ze zrealizowanych inwestycji i inicjatyw to były nasze wspólne pomysły.
Ja jednak nie należę do ludzi, którzy kopiują rozwiązania innych. W trakcie tylu lat pracy w samorządzie pokazałam, że gdy miałam swoje zdanie, a często tak bywało, potrafiłam swoje pomysły i wizje forsować do skutku. Dziś nie ukrywam, że widzę konieczność i możliwości zmian w stylu zarządzania gminą. Po pierwsze – ja jestem osobą otwartą i tak widzę też urząd wójta. Chciałabym być dostępna dla mieszkańców w ich pobliżu – zamierzam na przykład organizować dyżury wójta w poszczególnych miejscowościach.
Po drugie - mam pomysły na wdrożenie pewnych zmian organizacyjnych w urzędzie gminy i jednostkach mu podległych. I nie chodzi mi o wymianę kadry, a bardziej o przemyślenie nowej organizacji jej pracy. Po trzecie - jeśli zostanę wybrana na wójta gminy, zamierzam najpierw zaproponować nowej Radzie przegląd Strategii Rozwoju Gminy. Trzeba ją dostosować do nowych realiów. Przeglądu tego chciałabym dokonać wespół z mieszkańcami.
Dodam jeszcze, że dziś bardzo kibicuję Markowi Olszewskiemu i jego Obywatelskiemu Komitetowi Samorządowemu w wyborach do rady Powiatu Toruńskiego – tam po prostu potrzeba zmian, mówię to z perspektywy gminy Lubicz.
O gminie Lubicz mówi się, że jest gminą zamożną, jednak nie bez problemów. Z którymi z tych problemów chciałaby pani zmierzyć się najszybciej? Jakie będą Pani priorytety, już jako wójta gminy Lubicz?
Gmina rzeczywiście ma spory budżet, jednak ma też wiele problemów wynikających z tego, że przez ostatnich kilkanaście lat gwałtownie rosła liczba jej mieszkańców. Trudno wtedy nadążyć z budową dróg, czy też oświetlenia lub kanalizacji. Moim priorytetem jest, aby w ciągu pięciu kolejnych lat wszędzie tam, gdzie jest zwarta zabudowa doprowadzić do zakończenia budowy kanalizacji oraz wybudować ulice i inną niezbędną infrastrukturę. Po drugie – pilnie trzeba też rozwiązać problem rosnącego zagrożenia chuligaństwem i wandalizmem. Tu od razu należy przystąpić do zamontowania monitoringu miejsc publicznych. I wreszcie, pilnie trzeba zająć się sprawą jakości powietrza w gminie. Gmina w ostatnich trzech latach pokazała wzorcowe rozwiązania, termomodernizując prawie wszystkie budynki publiczne. Teraz czas na wsparcie działań mieszkańców. Poza tym chciałabym położyć większy nacisk ze strony samorządu na wsparcie naszych lokalnych przedsiębiorców. To m.in. punkt wsparcia przedsiębiorczości w Urzędzie Gminy, promowanie naszych firm poprzez targi, publikacje, tworzenie ulg podatkowych itp. Uważam też, że potrzeba u nas więcej miejsc w przedszkolu publicznym, należy dalej rozbudowywać infrastrukturę rekreacji i spędzania czasu wolnego dla dzieci i młodzieży. I niech młodzież sama ma możliwość wypowiedzenia się, jak te miejsca mają wyglądać. Nie zapominajmy, że nasze społeczeństwo się starzeje – trzeba na poziomie gminy tworzyć więcej usług opiekuńczych dla seniorów.
Wybory to czas, w którym można liczyć na współpracę z najbliższymi, dostawać wsparcie od tych z którymi współpracowała Pani dotychczas. Kto wspiera Panią najbardziej w tych wyborach i w jaki sposób?
Jak już wspomniałam, gdyby nie słowa zachęty i wsparcia ze strony najróżniejszych środowisk mieszkańców, podjęcie decyzji o starcie w wyborach byłoby dla mnie trudne. Mój komitet wyborczy to kilkadziesiąt osób reprezentujących najróżniejsze środowiska, i co mnie naprawdę cieszy, to pełen przekrój społeczeństwa tej gminy – to ludzie młodzi i starsi, rodzimi i napływowi, z różnym wykształceniem, biedniejsi i bardziej zamożni. To zarówno doświadczeni samorządowcy, wieloletni działacze organizacji społecznych, ale i – z czego bardzo się cieszę - osoby do tej pory nieaktywne społecznie. Widocznie moja kandydatura i program naszego komitetu je zainspirował i zmobilizował do działania.
Czuję od nich wszystkich ogromną moc, dzięki której mam siłę do działania.
Jaka będzie gmina Lubicz za pięć lat, jeśli wygra Pani wybory?
Wie Pan, kiedy ludzie mówią, że lubią gdzieś mieszkać? Kiedy czują się częścią tego miejsca i jest im tam wygodnie. Wierzę, że za 5 lat nasza gmina będzie miejscem, gdzie żyje się lepiej, niż dziś. Bardziej bezpiecznym, wygodnym, ekologicznym. Chciałabym, żeby przedsiębiorcy czuli się tu dobrze. Chciałabym, aby wszyscy mieszkańcy czuli, że to jest gmina, która o nich dba, ale i zaprasza do współpracy. Że to jest ich gmina.
Niedawno, jako radnej, po raz kolejny udało mi się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia problematycznej sprawy trapiącej naszych mieszkańców. Starsza, schorowana, uboga kobieta przyszła do mnie na dyżur z podziękowaniem. Ze łzami w oczach stwierdziła, że może polegać tylko na gminie. W takich chwilach człowiek czuje, że gmina to wspólnota, która nie pozostawia nikogo samego.
Rozmawiał Tomasz Kaczyński.
Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!