Reklama

Duńczycy zaatakowani na Starówce! Jest komentarz toruńskiej policji [SZCZEGÓŁY]

08/08/2017 15:15

Bulwersująca historia z Torunia! Dwóch Duńczyków w miniony weekend zostało zaatakowanych w centrum miasta.

O sprawie poinformowała w mediach społecznościowych Agnieszka Jozefina Chahid. To matka dwóch synów, którzy w miniony weekend przebywali w Toruniu. Nasz dziennikarz dotarł do kobiety, która szczegółowo opisuje sprawę.

Do zdarzenia doszło w nocy piątku z na sobotę na Szerokiej przed jednym z lokali.

- Moi synowie próbowali odeprzeć ataki napastników - mówi w rozmowie z Oto Toruń pani Agnieszka, która na co dzień mieszka w Danii. - Na miejscu pojawiła się policja. Gdy synowie próbowali po angielsku, a potem łamaną polszczyzną wyjaśnić ich wersję zajścia, usłyszeli od policjantów, że "tu jest Polska i tu trzeba mówić po polsku" . Nie zostal spisany żaden raport, nie wspominając o możliwosci złożenia zeznania. Nie padła żadna propozycja, aby synowie mogli złozyć wyjaśnienia za pomocą tłumacza. Policja pozwolila odejść napastnikom, nie spisując ich danych osobowych. Wobec tej sytuacji uznaliśmy, że jest to strata czasu, aby skladać skargę na policję do wyższej instancji w hierarchii policyjnej.

Reklama

Skontaktowaliśmy się z policją, która potwierdza interwencję na Starówce, ale przedstawia nieco inną wersję wydarzeń:

- Wspólny patrol - policjant i strażnik miejski - zauważył w nocy z piątku na sobotę przed jednym z klubów zamieszanie - mówi Wojciech Chrostowski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. - Policjant ze strażnikiem podeszli, kiedy doszło do utarczki słownej pomiędzy grupą Polaków a osobami, które na co dzień mieszkają w Danii. Mundurowi rozdzieli to towarzystwo. Nie mamy informacji o pobiciu czy innego rodzaju przestępstwa. Nie mamy też informacji, że doszło do zdarzenia na tle narodowościowym. Jedna z osób, Polak, nie chciał podać swoich danych i został przewieziony do izby wytrzeźwień.

Reklama

Ale to nie wszystko, do podobnego incydentu doszło w niedzielę. Także na toruńskiej Starówce, tym razem na ul. Kopernika. Zdaniem pani Agnieszki, w tym przypadku zaatakowali nacjonaliści. Napastnicy mieli mieć koszulki ze znakiem "Polski Walczącej". Jej synom na szczęście nic poważnego się nie stało, skończyło się na siniakach i otarciach.

Po tym zdarzeniu, Agnieszka Jozefina Chahid zmieniła zdanie o bezpieczeństwie w Polsce.

- Synowie jeszcze nie wiedzą, czy w przyszłosci wrócą do Torunia, bo wydarzenia są wciaż swieże - mówi pani Agnieszka. - Mamy w Toruniu wielu przyjaciół, i bedzie to chyba trudna decyzja, by tu już nie przyjeżdżać.

Reklama

Chcesz być na bieżąco z informacjami z Torunia i okolic? Polub nas na Facebooku

Aplikacja ototorun.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo otoTorun.pl




Reklama