20°C bezchmurnie

Zbigniew Rasielewski: Nadchodząca kampania nie będzie merytoryczna

- Myślę, że dzisiaj, jako PiS, jesteśmy w stanie pokazać zupełnie coś nowego, ale również niepopulistycznego. Natomiast boję się, że w tej kampanii będą padać hasła wyborcze, których nikt nie będzie w stanie zrealizować albo będą wycieczki personalne zamiast spojrzenia na rozwój Torunia - mówi w wywiadzie dla Oto Toruń kandydat na prezydenta Zjednoczonej Prawicy Zbigniew Rasielewski, którego niedawno odwiedziliśmy w jego gabinecie.

Oto Toruń: Czy to prawda, że dowiedział się pan, że będzie kandydatem PiS na prezydenta Torunia godzinę przed słynną konferencją, na której Jarosław Kaczyński ogłosił kandydatów jego partii w poszczególnych miastach?

Zbigniew Rasielewski: Muszę to zdementować. Niektórzy mówili, że jestem kandydatem „last minute”, a ja uważam, że jestem kandydatem „first minute”. Przed tą konferencją mieliśmy zarządy: okręgowy oraz miejski, na których moja kandydatura przeszła jednogłośnie.

Jednak prezes mówił: „Pana Rasielewskiego nie ma obok mnie, bo decyzja w sprawie jego wystawienia zapadła zupełnie w ostatniej chwili. Ma to związek z rozmowami prowadzonymi z prezydentem Michałem Zaleskim. Myśmy zawsze byli w dobrym porozumieniu. Ono trwa, ale jednak wystawimy własnego kandydata”. Co miał na myśli?

Pewnie w kuluarach były prowadzone jakieś rozmowy z Jarosławem Gowinem, który chciał poprzeć urzędującego prezydenta. Jednak dzisiaj już oficjalnie mogę potwierdzić, że jestem jedynym kandydatem Zjednoczonej Prawicy również popieranym przez pana premiera Gowina.

Czyli Michał Zaleski nie ma wsparcia Jarosława Gowina?

Wiem, że jest uchwała mówiąca o poparciu mojej kandydatury.

Myśleliśmy, że partia Jarosława Gowina będzie wspierać Michała Zaleskiego.

To były tylko ustne deklaracje. Nie wchodziłem w szczegóły tych ustaleń. 

Widział pan sondaż, w którym zajmuje drugie miejsce, wyprzedzając między innymi Tomasza Lenza, Jerzego Wenderlicha czy Joannę Scheuring-Wielgus? Niezły wynik.

Kiedy ten sondaż został opublikowany, to byłem w Warszawie i dostałem MMS z tymi wynikami. Nie ukrywam, że nieco mnie rozbawił, bo uważam, że te wybory są dopiero przed nami.

Ale jakiś kapitał na początek jest.

Tak, ale zawsze patrzę na sondaże z przymrużeniem oka. One są robione przez różne pracownie. Uważam, że kandydat nie może ustalić jeszcze przed kampanią, jaki wynik wyborczy chce osiągnąć za kilka miesięcy, bez szczegółów w postaci programu wyborczego. To moim zdaniem jeden z największych błędów politycznych.

Po tym sondażu niektórzy urzędnicy zaczęli częściej przychodzić na kawę?

Nie. Moje relacje z dyrektorami czy  ze współpracownikami zawsze były bardzo dobre i myślę, że nadal takie będą. 

To znowu będzie trochę dziwna kampania. Od lat Pan współpracuje i jest w koalicji z Michałem Zaleskim. Czy w związku z tym ma Pan w ogóle parcie na wygraną?

Przede wszystkim to będzie zupełnie inna kampania niż ta w 2014 roku.

Będzie ostrzejsza?

Moim zdaniem będzie brudna. Nie z mojej strony, bo jestem osobą, która chcę pokazywać, co zostało zrobione wspólnie. Niektórzy mówią, że to oni zbudowali most, halę sportową i salę na Jordankach. I generalnie wszystko. Nie chcę tak robić! Zresztą jestem przekonany, że mieszkańcy Torunia są inteligentni i nie kupują takich informacji. 

Czyli jeśli wygra Pan wybory, to pana gabinet zajmie Michał Zaleski i będzie zastępcą prezydenta?

Myślę, że Michał Zaleski i ja o tym jeszcze nie myślimy. Dopiero poznamy termin wyborów, a faktyczna kampania zacznie się we wrześniu. 

Zastanawiamy się, jak będzie Pan walczyć z prezydentem?

Nie chcę walczyć z prezydentem. Przede wszystkim my ze sobą rozmawiamy, ale także twórczo się spieramy. To jest najciekawsze! 

Prezydent pewnie myśli, że to dobrze, że PiS i Porozumienie wspiera Rasielewskiego. Że to właściwie jego partner i pewnie nie będzie tak zajadle walczył. Nie ma Pan wrażenia, że występuje w roli paprotki?

Nie. Wręcz przeciwnie. Myślę, że dzisiaj, jako PiS, jesteśmy w stanie pokazać zupełnie coś nowego, ale również niepopulistycznego. Natomiast boję się, że w tej kampanii będą padać hasła wyborcze, których nikt nie będzie w stanie zrealizować albo będą wycieczki personalne zamiast spojrzenia na rozwój Torunia. 

A jeżeli prezydent będzie stosować tę metodę?

Znam prezydenta wiele lat i nie widziałem nigdy w jego działaniu populizmu ani brudnych zagrywek.

Może w 2002 roku, kiedy zapowiadał budowę nowego mostu drogowego? Ale wróćmy do Pana, szukamy powodu, dla którego torunianin zagłosuje na Pana, a nie na Zaleskiego. Jakie są różnice między Zbigniewem Rasielewskim a Michałem Zaleskim?

Toruń jest na tyle ciekawym miastem, że tych pomysłów podobnych będzie bardzo wiele. Na razie jesteśmy na etapie tworzenia programu. Dzisiaj zbieramy pomysły i rozmawiamy w zespołach programowych. Zdradzę, że wychodzą nam niesamowite rzeczy. 

Pewnie komuś innemu z PiS byłoby łatwiej walczyć z prezydentem. 

Nie zgodzę się. Moim zdaniem w kampanii można się różnić i trzeba się różnić, ale pozytywnie. Uważam, że jesteśmy w stanie pokazać wizję na lepszy Toruń.

Myśli Pan, że takim podejściem można wygrać wybory? Co się stanie w drugiej turze?

Tym pozytywnym podejściem chcę pokazać, że po tylu latach w koalicji jesteśmy w stanie zaoferować coś zupełnie nowego, czyli kierunki rozwoju powiązane z innowacjami, elektromobilnością ale też te ukierunkowane na człowieka.

Bez względu na to kto będzie kandydatem z innych ugrupowań będę pokazywać nasz program, który przyjęliśmy przez zarząd, zespoły programowe i radnych, ale też przez mieszkańców.

Ponadto, uważam, że po ośmiu latach współpracy z prezydentem jestem w dużo lepszej niż moi kontrkandydaci.

Wie Pan o nim więcej?

Lepiej znam miasto niż np. kandydat PO. Ponadto na pewno moim atutem jest młodość połączona z doświadczeniem. Jeśli ktoś nie miał nigdy do czynienia z samorządem, to nawet dwie kadencje to zdecydowanie za mało, żeby efektywnie zarządzać miastem. Kiedy przyszedłem pierwszy raz do urzędu, to wiele rzeczy było dla mnie nowością, mimo tego, że wydawało mi się, że znam się na tym, bo pracowałem w Urzędzie Marszałkowskim i byłem radnym w naszym mieście a w dodatku miałem świetny kontakt ze wszystkimi dyrektorami z magistratu. 

A czy te wybory mogą popsuć Pana relacje z prezydentem Zaleskim?

Jestem przekonany, że nie. Bez względu na to, jaki będzie wynik.

Nawet jeżeli Pan wygra?

O tym mogę opowiedzieć po wyborach. Zresztą gdyby nasze relacje nie byłyby dobre, to nie byłbym zastępcą prezydenta.

Wierzy Pan w ogóle, że te wybory można wygrać?

Wierzę, że nasz Toruń może być bardzo fajnym miastem poprzez realizację wspólnych pomysłów. Tylko wspólnie można to zrealizować. 

Wspólnie, ale bez Michała Zaleskiego.

Wspólnie. A jaki kształt będzie mieć przyszła koalicja? Tego dowiemy się tego po wyborach. Na razie zostawiam na boku wszelkie dywagacje - kto, z kim, dlaczego i czy będzie druga tura. To pokażą głosy mieszkańców, natomiast proszę zwrócić uwagę, że nawet sprawny prezydent nie jest w stanie wiele zrobić, kiedy nie ma dobrze przygotowanych radnych po swojej stronie. Myślę, że w całej naszej kampanii (PiS przyp. red.) trzeba myśleć o wyniku kandydata na prezydenta ale też kandydatów do Rady. Ponadto sytuacja się zmienia, bo ordynacja wyborcza jest zupełnie inna. Wcześniej z okręgu nr 4, czyli z Rubinkowa z którego startowałem mieliśmy 16 kandydatów, a w tym roku będzie 9.

Ważne są również wybory do sejmiku wojewódzkiego. Strumień pieniędzy do Torunia idzie  nie tylko z Warszawy, ale również z Urzędu Marszałkowskiego. 

Pan tam pracował. To oznaczałoby lepsze relacje z Urzędem Marszałkowskim?

Miejmy nadzieję. Te nasze relacje są teraz naprawdę dobre, ale mogą być lepsze.

Jest Pan w partii, która rządzi aktualnie w kraju. W czasie kampanii aparat państwa będzie pracować na rzecz pana kandydatury?

Myślę, że mają tu Panowie na myśli rząd. Jeżeli ma się włączyć, to chciałbym, żeby doceniał nasze inwestycje i przelewał do Torunia większy strumień pieniędzy. W obecnej sytuacji jako kandydat z PiS będę dążyć do tego, żeby Toruń jeszcze bardziej był zauważalny na płaszczyźnie rządowej. Wtedy wszyscy mieszkańcy Torunia będą zadowoleni i usatysfakcjonowani.

Rozmawiali Filip Sobczak oraz Tomasz Kaczyński.


Zbigniew Rasielewski: Nadchodząca kampania nie będzie merytoryczna komentarze opinie

  • gość 2018-07-01 10:15:25

    Jakim trzeba być zakłamanym mówiąc że pis będzie prowadzić merytoryczną kampanię. Do Torunia płynie strumień pieniędzy..do biznesmena w kiecce.Czy zrobi pan coś z tym? Wolałbym aby te pieniądze zamiast na bzdurne muzeum były ulokowane w mieszkania komunalne. Proszę powiedzieć co pan zrobił dla Torunia? Czytając tekst już mam wrażenie że pana kampania będzie raczej polegać na niszczeniu dobrego imienia Zalewskiego...czyli standardowy pisowski jazgot.

  • RuszewskiK - niezalogowany 2018-07-04 07:35:33

    Post powyżej odkrywa, dlaczego p. Zaleski kiedy tylko chce, wygra wybory na Prezydenta Torunia. Mieszkania socjalne! W ostatnich 15 latach ok. 5,5 tys. ludzi w Toruniu dostało mieszkanie socjalne. Z drugiej strony te 1200 rodzin uwolniło ogromne zasoby mieszkaniowe, głównie na Starówce. Znów mamy kilkuset zadowolonych biznesmenów. Szczęście wyborcze Zaleskiego to również zasługa miernoctwa jego poprzedników. I teraz p. Rasielewski. Zdolny, fajny, młody chłopak, który - jak sądzę w kontekście jego wypowiedzi w tym wywiadzie - nie do końca identyfikuje się z "kaszaniastym" toruńskim PISem rodem z Żwirki i Wigury. Szkoda, że przegra, bo tak naprawdę jest doświadczonym samorządowcem, nie jest doktrynerem, no cóż... Może za pięć lat, chłopaku.

  • gość 2018-07-04 07:58:39

    nich startuje jako niezależny i sie odetnie od pis-u.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ototorun.pl